Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satyra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satyra. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2022

(25/22). SŁOICZKI

                            **Recenzja została wyróżniona przez portal Lubimy czytać.

    Autor: Maja Jaszewska

    Wydawnictwo: Szelest

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 390

    Data premiery: 09. 03. 2022

 * Google

    Maja Jaszewska- dziennikarka, poetka, pisarka. Autorka licznych artykułów i wywiadów publikowanych między innymi na łamach "Zwierciadła", "Sensu", "Tygodnika powszechnego", "Twojego stylu", "Mody na zdrowie", "Krainy Bugu", "Styl.pl", "Elle".
Autorka książek: "W co wierzę" oraz "Nie i Tak. Rozmowa z Adamem Ferencym".
Współautorka książek: "Psychologia mitów greckich" i "Archetypy, mity, symbole. Refleksje jungowskie o psyche". Autorka dwóch tomików poetyckich"talitha kum" i "bardo".
(Źródło: Okładka książki)

    Słynny na cały świat cytat mówi, że "życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, co ci się trafi". Powieść Mai Jaszewskiej kusi dalszym ciągiem - tylko od ciebie zależy, jak się w nim rozsmakujesz. To książka pełna niespodzianek. Wciągająca, zabawna, klimatyczna, z miłosną historią, wyrazistymi bohaterami i szczęśliwym zakończeniem.
Pikanterii fabule dodają spacery po współczesnej i dawnej Warszawie. Tą sprzed lat przywołują smakowite literackie anegdoty. Iwaszkiewicz, Dołęga-Mostowicz, Wieniawa- Długoszowski. No właśnie... Która z nas nie chciałaby dostać o poranku bukietu kwiatów z liścikiem:
"Szanowna Pani! Zeszłej nocy śniła mi się Pani w taki sposób, że poczułem się zobowiązany".
Drogi Czytelniku, jako rodowita warszawianka napiszę bez ceremonii, spodziewaj się w "Słoiczkach" git wersalu i cwanej nawijki.
KATARZYNA PAKOSIŃSKA

Józia to młoda, przywiązana do tradycji i rodzinnego domu dziewczyna z Podlasia.
Julka - buntowniczka, która ucieka z Krakowa przed przeszłością i apodyktycznym ojcem.
Obie przyjeżdżają do Warszawy w nadziei na lepsze jutro, znajdują pracę w nowoczesnym, lifestylowym czasopiśmie dla kobiet i rozpoczynają nowe życie.
Obie są słoiczkami.
Obcymi w Warszawie.
Przyjezdnymi.
Czy stolica będzie dla nich łaskawa?
(Opis wydawcy)

    Katarzyna Pakosinska w swej zapowiedzi napisała wszystko to, co i ja chciałabym Wam powiedzieć. Jestem zauroczona tą historią od początku, a historia dwóch dziewcząt, które przyjechały do wielkiego miasta z małych miejscowości, skradła moje serce.
Książka podzielona jest na dwie części. W pierwszej z nich poznajemy historię Józi, która pochodzi z tradycyjnego podlaskiego domu. 
W drugiej zaś spotykamy się Julią, która przyjechała do Warszawy z małej miejscowości spod Krakowa. Obydwie dziewczyny poza pracą w poczytnym magazynie "Przemiany" różni totalnie wszystko. Są one dla siebie takim samym kontrastem jak biel i czerń, ale jest coś, co je pomimo wszystko łączy. Jesteście ciekawi co?  
Czy Warszawa je zbliży? Czy wszyscy wokół nich mają szczere zamiary w stosunku do ich osób? Czy rodzinne stosunki się poprawią, a może wręcz przeciwnie, będą narastać tylko konflikty? Czy aby odnaleźć się w nowej rzeczywistości, potrzeba zrywać stare więzy, które łączą nas z przeszłością?
Tego musicie dowiedzieć się sami, ale mogę Wam obiecać, że nie pożałujecie czasu poświęconego tej niezwykle ciepłej opowieści.

W moim odczuciu pomysł na fabułę trafiony w dziesiątkę! "Słoiczki" to ciekawie opowiedziana historia o życiu w wielkim mieście, z przymrużeniem oka punktująca jego wszystkie wady i zalety. Autorka w wykreowanych postaciach pokazuje satyryczny obraz naszego społeczeństwa, udowadniając przy tym jak bardzo niektórzy z nas są zapatrzeni w swój czubek nosa. Jak bardzo jesteśmy przywiązani do swoich korzeni, jak cenimy powroty do domu, nawet z niedalekich "podróży".
Jest to historia pełna ciepła i humoru, ale zmuszająca także do poważnych refleksji, ucząca, by doceniać przeszłość, ale patrzeć z ciekawością i "otwartą głową" w przyszłość.
Olbrzymią zaletą tej opowieści jest masa zabawnych czasami poruszających wspomnień przedwojennej Warszawy, które autorka serwuje nam pod postacią tematycznych spacerów po Warszawie. Jeden taki "spacer" przy którym spotykają się dwie starsze osoby, niezwykle mnie poruszył... nie chcę Wam zdradzać za dużo, ale płakałam po tym fragmencie kilka dobrych minut. Przy okazji czytamy wiele ciekawych anegdot, o których w szkole raczej nie słyszeliśmy ;)

Akcja powieści nie goni może na łeb i szyję, ale ma to swój urok i otula czytelnika niesamowitym ciepłem. Bohaterowie są doskonale wykreowani, niektórzy może zbyt przerysowani, ale nie jest to problemem. Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Opisy krajobrazu, są tak plastyczne, że czytając je, czułam się jakbym sama stała nad brzegiem Bugu, i podziwiała jego majestat, lub obserwowała z boku zatłoczone ulice Warszawy i słyszała ten wszędobylski hałas. Lekka forma i styl pisarki pozwalają przy sobie odpocząć i zaczerpnąć odrobinę tchu.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Mai, ale jeśli jej poprzednie książki są utrzymane w podobnym tonie, z ciekawością po nie sięgnę. Wy czytaliście?

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.  Klimatyczna opowieść z ważnym przesłaniem.

POLECAM...

"Żałowała, że nie przyjechali tu z Jackiem latem. Dzisiejsza odsłona jej ukochanego krajobrazu nie porywała bogactwem zieleni, zapachem rozgrzanego igliwia i złocistym blaskiem piasku, które uwodziły każdego, kto stanął w tym miejscu letnią porą. Ale i ta grudniowa, monochromatyczna wersja miała swój urok. Urzekała spokojem i tajemnicą."
                                       - Maja Jaszewska "Słoiczki" str.161 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szelest przy współpracy z wydawnictwem Novae Res.

poniedziałek, 19 lipca 2021

(58/21). CIAŁO PONIEKĄD PONĘTNE

 
    Autor: Agnieszka Pruska

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Kryminał, Komedia kryminalna

    Liczba stron: 318

    Data premiery: 12. 05. 2021

 
 *Google

    Agnieszka Pruska- pisarka i animatorka kultury. Popularność zyskała dzięki serii bestsellerowych powieści policyjnych o śledztwach gdańskiego komisarza Barnaby Uszkiera. W drugiej swojej serii, której głównymi bohaterkami są dwie dociekliwe nauczycielki Alicja i Julia, postawiła na humor, tworząc jedne z najzabawniejszych współczesnych komedii kryminalnych.
(Źródło: Okładka książki).

   Miejscowe zwłoki? Rarytas!
Alicja i Julka na wakacjach nigdy się nie nudzą, nawet w czasie pandemii. Jakoś dziwnym trafem kryminalne śledztwa same je znajdują, tym razem w postaci zwłok zmarłego mieszkańca Władysławowa. Nowa przygoda się zaczyna, zagadka goni zagadkę, a dziewczyny bawią się w najlepsze, choć nie zabraknie też mrożących krew w żyłach zdarzeń. 
(Źródło: Opis wydawcy).

    Zgłaszając się do recenzji tego tytułu, myślałam, że będzie to historia, od której nie będę mogła się oderwać, a zerwane ze śmiechu boki nie dadzą mi normalnie funkcjonować przez kilka dni. Trochę się pomyliłam, a z tą historią mam niemały problem... Zupełnie nie wiem jak i co o niej napisać.

W moim odczuciu pomysł miał olbrzymi potencjał, ale zachowanie głównych bohaterek totalnie go zniszczyło. Dziewczyny same nie wiedzą, czego chcą- niby boją się choroby, ale często gęsto pchają się w największy tłum.
Dodatkowo to ich karygodne zachowanie. Zawsze wydawało mi się, że nauczyciel nawet na wakacjach zachowuje jakiś poziom kultury i ogłady. Niestety nasze bohaterki są bezczelne do granic wytrzymałości. Nie wiem, może taki był zamysł, żeby pokazać, że na wakacjach można sobie pozwolić na dużo więcej i naprawdę wyluzować, ale ocenianie, krytykowanie i co najgorsze wyśmiewanie innych jest, poniżej jakiejkolwiek krytyki. Miało być śmiesznie, a wyszło bardzo nie fajnie. 
Miała być komedia, a wyszła prześmiewcza satyra, a to już chyba nie to samo. Szkoda.

Ogólnie książkę czyta się nie najgorzej, choć dość irytujące są liczne powtórzenia nawiązujące do tytułu. Niech mi ktoś wytłumaczy, co oznacza stwierdzenie, że ciało nieboszczyka jest poniekąd ponętne. Sorry, ale jest to strasznie niesmaczne.
Akcja dzieje się dość szybko, pojawia się kilka zaskakujących zwrotów. Zakończenie zaskakuje, nawet bardzo (choć może się wydawać mało realne). 
O bohaterkach już nie będę pisać, ale postacie drugoplanowe są ciekawe i "normalne". Jedyna osoba, do której poczułam sympatię to pani Karolakowa- właścicielka domu.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Agnieszki. Niestety jest ono bardzo średnio udane i raczej nie sięgnę po poprzednie tomy tej serii. Może kiedyś w przyszłości sięgnę po serię z komisarzem Barnabą- bo o tej serii czytałam sporo dobrego. Może kiedyś.

    Czy polecam?
Do mnie ta powieść nie przemówiła, ale wierzę, że fani autorki jak i całej serii będą zadowoleni.

"Kobieta była niewysoka i pękata, miała ulizane włosy mysiego koloru i sprawiała wrażenie nijakiej, a nawet zahukanej. A raczej sprawiałaby, gdyby nie strój. Letnia, lniana i luźna sukienka była tak pstrokata, że łatwiej byłoby powiedzieć, jakiego koloru na niej nie ma, niż wymieniać te, które były. Fajna kiecka i na pewno przewiewna. Tylko tyle, że powinna ją nosić kobieta o zdecydowanie innej figurze. A zresztą... Skoro dobrze się w niej czuje, dlaczego nie?"
                            - Agnieszka Pruska "Ciało poniekąd ponętne" str. 48

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu OFICYNKA.