Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 maja 2025

(47/25). NIE DOTYKAĆ EKSPONATÓW

 
    Autor: Katarzyna Pyrz

    Wydawnictwo: E-bookowo

    Gatunek: Komedia obyczajowa

    Liczba stron: 168

    Data premiery: 23. 10. 2024

                                          *Google

    Katarzyna Pyrz Wrażliwość i wyobraźnia, to moje główne atuty. Odkąd pamiętam, przejawiałam dużą skłonność do kreowania różnych historii, inspirowana szeroką lekturą. Do dziś uważnie słucham każdego, nastawiona na drugą osobę, z zainteresowaniem zanurzam się w jej opowieść, w końcu wiem, że każdy ma swoją historię.
Pisanie traktuję trochę jak terapię, wierząc, że ekspresja artystyczna daje możliwość uzewnętrznienia, wyzwolenia emocji, zgłębienia tego, co niejawne, trapiące, indywidualne, a jednak dotyczące każdego wrażliwego człowieka. I pisząc, zawsze mam nadzieję, że dotrę właśnie do "każdego".
(Źródło: Okładka książki)

    "Nie dotykać eksponatów" to pełna pasji i emocji historia, która rozwija się w tętniącym życiem Pałacu Mieroszewskich w Będzinie, gdzie zapach kwitnących bzów miesza się z aromatem sztuki i ludzkich pragnień.
To nie jest zwykła opowieść o pracy w muzeum. Młoda, ambitna Ewelina dołącza do zespołu przygotowującego wernisaż wielkiego artysty, ale jej aspiracje wykraczają poza zwykłe obowiązki zawodowe. Wśród zabytkowych sal i misternie zdobionych wnętrz pałacu kobieta odkrywa własne pragnienia i marzenia. Organizacja wystawy nabiera tempa, każdy dzień przynosi nowe wyzwania i niespodziewane komplikacje. Personel musi zmierzyć się z presją czasu i własnymi słabościami. Czy zaangażowanie, kreatywność i pasja wystarczą, aby sprostać tym trudnościom?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką, która mnie zaskoczyła, i przyznać muszę, że jest to zaskoczenie olbrzymie, bo po opisie wydawcy spodziewałam się zupełnie czegoś na pewno innego, a nie tego, że momentami będę niemal tarzać się ze śmiechu! Podejdźcie do tej historii z przymrużeniem oka, a będziecie się bawić tak samo doskonale jak ja.

"Nie dotykać eksponatów" to pełna humoru, ironii, sarkazmu, przerysowanych obrazów, a także realiów pracy w muzeum historia Eweliny, która rozpoczyna pracę w będzińskim Pałacu Mieroszewskich. Dziewczyna trafia akurat w gorący okres, bo trwają gorączkowe przygotowania do wystawy bardzo znanego malarza. Atmosfera z dnia na dzień robi się coraz gęstsza, a ludziom coraz częściej zaczynają puszczać nerwy. Ewelina chcąc wpasować się w towarzystwo współpracowników, postanawia zorganizować imprezę zapoznawczą, na jej drodze staje Lesio, którego dziewczyna postanawia uwieść... Zaczyna się szaleńcza gonitwa i walka... nie tylko z czasem, by osiągnąć stuprocentowy sukces planowanej wystawy, ale i do serca niezdobytego Lesia... oraz do powrotu do rzeczywistości, tej, którą wszyscy znają.
Czy wystawa dojdzie do skutku? Czy Ewelinie uda zdobyć się serce Lesia? 
 
Jestem zachwycona tą historią, dawno nie przeczytałam tak pozytywnie pokręconej książki, która pozwoliła mi się zrelaksować, a przy okazji dobrze pośmiać. Książkę czyta się po prostu fantastycznie, a pomysł na fabułę po prostu genialny- gdy próbowałam wyobrazić sobie finałowe sceny (a wyobraźnię to ja mam), płakałam dosłownie ze śmiechu, absurdalność tych scen po prostu poraziła wszystkie możliwe synapsy w mózgu.
Faktem jest, że niektóre sytuacje są mocno absurdalne, momentami ocierające się o groteskę- wydaje się, że są one pozbawione jakiegokolwiek sensu, ale zaraz okazuje się, że to zabieg celowy, bo na koniec łączą się one w całkiem logiczną i bardzo zaskakującą całość, pełną szalenie rozpędzonych bardzo pozytywnych emocji.
Akcja dzieje się szybko, momentami wkrada się niewielki chaos, ale jest ogólnie przejrzysta. Postacie są barwne i momentami strasznie abstrakcyjne, każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa, a wszyscy razem tworzą niewyobrażalnie kolorowy wachlarz, który wytyka wszystkie ludzkie wady i słabości, ale podkreślając w odpowiednich momentach te dobre cechy i zalety. 
Dialogi są zabawne i błyskotliwe, jeśli trzeba zabarwione sporą ilością ironii i czarnego humoru.

Ale co najważniejsze, autorka przemyca tu także sporo wiedzy na temat samego Pałacu i jego historii, zabytków, architektury i otoczenia, opowiada sporo ciekawostek i anegdot z nim związanych, 
sprawiła, że ponownie poczułam ochotę na odwiedzenie tego pięknego obiektu.

Bardzo przypadł mi do gustu styl, w jakim została ta książka napisana. Jest lekko, ciekawie i bardzo przyjemnie. Przez tę historię się dosłownie płynie i nim się czytelnik obejrzy "dobija" już do końca.
Zakończenie... wydaje mi się, że wielu czytelników zostanie zaskoczonych, chciałbym zobaczyć miny czytających.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świetna historia, która niesie w sobie nie nie tylko doskonałą zabawę, ale i sporą dozę wiedzy o jednym z piękniejszych Pałaców na Śląsku.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

piątek, 29 listopada 2024

(150/24). PRZEPIS NA ŚWIĘTA

 
    Autor: Monika Konefelt

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Komedia

    Liczba stron: 320

    Data premiery: 19. 11. 2024

 *Google

    Monika Konefelt Urodzona 07. 02. 1983 roku w Wągrowcu. Kiedyś dziennikarka lokalnej gazety, dzisiaj żona i mama trójki wspaniałych dziewczynek, już nastolatek. Na co dzień pomaga mężowi prowadzić firmę i zajmuje się domem. Kiedy ma wolną chwilę, zajmuje się rękodziełem i pisaniem. Ma za sobą debiut"Grubsza sprawa" i opowiadanie "Wsiąść do pociągu". Potrafi zarwać noc dla dobrej książki lub gry w Simsy. Uwielbia muzykę, spacery z psem oraz poranną kawę na tarasie.
(Źródło: Okładka książki)

    Święta. Najlepszy czas na totalną katastrofę. Na nic planowanie, na nic pilnowanie tradycji. A gdy jeszcze dojdą do tego rodzinne tajemnice i do akcji wkroczy zwariowany wujek, to nawet Rudolf uciekłby, gdzie raki zimują! Na szczęście „dobrze zorganizowana” pani domu przystąpi do działania i jeszcze bardziej wszystko spierniczy… Na nic starania, na nic płacz i przeklinanie, kiedy w pierogi kocia karma się dostanie! Ups…
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Zostając nadal w klimacie świątecznym, biegnę do Was z opinią o najnowszej książce Moniki Konefał, autorki świetnie przyjętej komedii kryminalnej "Grubsza sprawa" którą również miałam przyjemność dla Was opiniować.

Elżbieta wpada na pomysł, by zorganizować w swoim domu idealne i przede wszystkim bardzo rodzinne Święta Bożego Narodzenia. Planowanie rozpoczyna już we wrześniu, zaprasza całą rodzinę, eksperymentuje z przepisami, rozgląda się za prezentami, planuje, notuje zapisuje itd. Mąż przygląda się jej z przerażeniem, lojalnie uprzedza, że to się nie uda, ale kobieta postanawia, że nawet teściowa, kobieta z piekła rodem, pedantka i perfekcjonistka, niedościgniony wzór cnót i samych zalet nie zepsuje jej tego magicznego i wyjątkowego czasu. Zaczyna się wyścig z czasem, do świąt zostało tylko sto dni... a plan zaczyna się sypać.
Elżbieta nie zdaje sobie sprawy, że wszechświat postanowił sobie z niej zadrwić, rzucając pod nogi kłody, teściowie ukrywają straszną tajemnicę, a wujek, który postanawia pomagać w organizacji, chyba nie do końca przejmuje się sugestiami i robi to co mu się żywnie podoba, a że tradycja rzecz święta... trzeba wypić piwo, które się samemu nawarzyło, a Paweł przecież ostrzegał. 
Czy to nie jest idealny przepis na katastrofę? Czy rodzinne święta dojdą do skutku, czy wszyscy przeżyją ten zwariowany czas i przy stole zasiądą w komplecie? Jaki sekret skrywają teściowie Elżbiety? Dlaczego warto czasami odpuścić i pozwolić by wszystko toczyło się swoi torem? Tego już Wam nie zdradzę, bo odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tej zwariowanej komedii. 

Przyznać muszę, że świetnie się bawiłam, choć Autorka poruszyła tu naprawdę ważne tematy. Po pierwsze zaznaczyła, żeby nie dać się zwariować. Też kiedyś marzyłam o tak idealnych świętach, na szczęście dla mnie i mojego zdrowia psychicznego w porę odpuściłam i teraz nie martwię się tym czy mam okna umyte, czy nie, dwanaście potraw na stole czy tylko trzy, i serio jest mi z tym dobrze. Drugi ważny temat, który został tu poruszony, jest ważny nie tylko od święta, niestety nie mogę wspomnieć co to bo zepsuję Wam całą zabawę z odkrycia tego faktu samemu. Zaznaczę tylko, że jest on naprawdę istotny i prowadzi do wielu przykrych niespodzianek, rozczarowania i niedowierzania, nie zawsze można się z nim pogodzić i zachowywać się tak jak jedna z bohaterek, przymykając na to oko, przelewając całą swoją złość i frustrację na wszystko i wszystkich wokoło. Autorka świetnie podkreśliła fakt, że wszyscy nosimy maski i choć życzymy innym dobrze, nie zawsze potrafimy to okazać w zrozumiały dla innych sposób.

Pomysł na fabułę w moim odczuciu trafiony został w dziesiątkę i zrealizowany w stu procentach. Książka tak bardzo wciąga, że książkę odłożyłam dopiero w momencie, w którym skończyłam czytać. Tak, zarwałam dla niej noc i nie żałuję ani minuty.
Wszyscy bohaterowie są świetnie skonstruowani i poprowadzeni, ale wujek Zenon to totalne mistrzostwo świata. Ich błyskotliwe przemyślenia, trafne i zabawne dialogi, słowne utarczki i zabawne przepychanki, powodują nieustanny uśmiech na twarzy, tworząc idealny balans. Nie sposób ich polubić, i nawet Honorata przy bliższym poznaniu naprawdę sporo zyskuje. Autorka doskonale oddaje emocje wszystkich postaci, pokazuje ich uczucia lęki i zmartwienia, ale także podkreśla, jak ważny jest szacunek (mniejszy bądź większy), troska o drugiego człowieka i samozaparcie w dążeniu do celu. 
Książkę czyta się bardzo szybko, wciąga, bawi, ale udowadnia także to, że rodzina to siła i każdy jej członek jest ważny.
Akcja nie goni może na złamanie karku, ale ma w sobie "to coś", coś, co spowodowało, że nie poczułam się znużona nawet przez chwilę. Momentami potrafi zaskoczyć, szczególnie końcówka to absolutny majstersztyk, nie wiedziałam, czy śmiać się, płakać, czy płakać ze śmiechu.

Bardzo spodobała mi się ta historia, poczucie humoru Autorki idealnie pokrywa się z moim, co zauważyłam już przy debiucie. Uwielbiam ten rodzaj humoru, cięty z nutką ironii i sarkazmu. Zdecydowanie czekam na więcej.
Dodatkowym bonusem jest krótkie opowiadanie "(Nie)spokojne święta" jest ono momentami tak absurdalne, że aż genialne, tutaj wyobrażając sobie całą sytuację, szczególnie tą umiejscowioną w ciemnym lesie, piałam jak głupia ze śmiechu, ale to już historia na inny czas :D

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Przepis na święta" to idealny przepis na poprawę humoru, odskocznia od codzienności... i kopalnia inspiracji. Mądra, a zarazem zabawna historia, która pokaże, że czasami warto, a nawet i trzeba odpuścić. Wesołych i przede wszystkim spokojnych Świąt!

POLECAM...

"Za każdym razem, kiedy wujek Zenon przychodził po dzieciaki, zawieszał lub stawiał jakąś ozdobę. Koniecznie czerwoną, bo według niego, to jest tradycyjny kolor Bożego Narodzenia.
To samo robił z lampkami. Jak sprawdziłam mieszkanie, to nie wiem kiedy, ale powiesił je nawet w łazience!! Z pomocą dzieci znalazłam jeszcze kilkanaście na czerwono ubranych gwiazdorków, parę sznurków lampek, kilkanaście bombek na baterie, które po włączeniu mrugały jak pijane świetliki na sylwestrowej imprezie. Większość z nich mrugała bardziej niż światła na dyskotece. Chociaż już tyle lat nie byłam na takiej imprezie, że mogłam się mylić."
                                       - Monika Konefelt "Przepis na święta" str. 177

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

piątek, 8 kwietnia 2022

(23/22). MIŁOŚĆ W PROMOCJI


    Autor: Jacek Getner

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa, Komedia 

    Liczba stron: 306

    Data premiery: 23. 06. 2021

 *Google

    Jacek Getner- Wicehrabia polskiej komedii kryminalnej i giermek polskiego romansu. Lepiej operuje jednak rakietką do ping-ponga niż mieczem. Doświadczenie w opowieściach pisanych sercem zdobywał między in. w takich tytułach jak: "Kalejdoskop losów", "Cienie i blaski", "Uczucie i tęsknoty" publikując w nich niemal pięćset opowiadań. Od dziesięciu lat opisuje też perypetie rodu Lubiczów, starając się włożyć w serial "Klan" jak największą dawkę humoru. Wychodzi bowiem z założenia, że uśmiech przyda się przy każdego rodzaju historii, ułatwiając jej odbiór. Dlatego też cokolwiek  pisze, robi to z lekkim przymrużeniem oka i z sympatią dla bohaterów. Tworząc "Miłość w promocji" wykorzystał swoje długoletnie doświadczenie w branży reklamowej i filmowej.
(Źródło: Okładka książki)

    Ania jest twardo stąpającą po ziemi, niemal trzydziestoletnią nauczycielką języka polskiego. Wszystko ma przemyślane i poukładane, wie, czego chce od życia i od innych ludzi. Za kilka miesięcy ma odbyć się jej ślub z Bogdanem, na który oboje zdecydowali się z czysto pragmatycznych powodów.
Wszystko jednak się zmienia, kiedy mama Ani zabiera ją do kina na znienawidzoną przez córkę komedię romantyczną, gdzie główną rolę gra rozchwytywany i niezwykle przystojny aktor, Kornel Falicki.
Czy romantyczna miłość może przytrafić się podobno zupełnie nieromantycznej kobiecie?
(Opis wydawcy).

     Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda praca w szeroko pojętym show-biznesie? Jeśli tak i nie wiecie, a jesteście ciekawi to "Miłość w promocji" wiele Wam zdradzi. Autor, wykorzystując swoje doświadczenie zawodowe, w ciekawy i zabawny sposób zdradza, jak wygląda show-biznes, który my jako czytelnicy i widzowie spotkamy się w kolorowych magazynach i na srebrnych ekranach. Muszę tu przyznać, że nie jest to łatwy kawałek chleba. Zawsze wydawało mi się to dobra zabawa i sama przyjemność ;)

"Miłość w promocji" to książka idealna na poprawę humoru. Ubawiłam się przy niej przednio.  Napisana z przymrużeniem oka, okraszona dużą dawką humoru, przepełniona ciekawymi i zabawnymi dyskusjami wciągała mnie w swój świat od pierwszych stron. 

Pomysł na fabułę świetny, wykorzystany w stu procentach. Akcja toczy się dość szybko i zaskakuje w niespodziewanych momentach- odkrywanie kto jest sprawcą niefortunnych (ale jakże zabawnych) wypadków głównych bohaterów przysporzyło mi wiele emocji- przyznaję, było to dla mnie bardzo zaskakujące.
Bohaterowie są przezabawni, moje serce skradły szczególnie postacie drugoplanowe takie jak ksiądz, do którego zwróciła się pani Słomkowska z prośbą o cud, dziennikarz Superkiewicz, czy Sandra- agentka Falickiego. Uwielbiam tę babkę, ma pazur i wie co zrobić, by wszyscy tańczyli, tak jak ona zagra. Wywołują oni skrajne emocje, ale naprawdę nie sposób ich nie obdarzyć sympatią.

Książkę czyta się bardzo szybko. Lekki styl pana Getnera sprawia, że sprawia to dużo przyjemności i naprawdę odpoczywa się przy lekturze.
 Choć momentami niektórym czytelnikom może wydawać się mocno przerysowana naprawdę warto poświęcić jej czas.
Ja już nie mogę się doczekać momentu, w którym sięgnę po kontynuację, która czeka już na półce, czyli "Nieoczekiwana zmiana ról"- mam olbrzymi zaszczyt jej patronować.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świetna odskocznia od szarej codzienności. Lekkie i zabawne spojrzenie, na świat którego często pragniemy zakosztować.

POLECAM...

"Budzikowa zaczęła nerwowo krążyć po mieszkaniu. Zawsze wiedziała, że musi mieć szczególną pieczę nad związkami syna z kobietami. Od małego bowiem poprzez swoją łatwowierność padał ich ofiarą i był przez nie wykorzystywany. Zaczęło się już w przedszkolu, kiedy pewna rezolutna sześciolatka zaproponowała przyszłej chlubie polskiej księgowości, że uśmiechnie się do niego za dodatkową porcję budyniu od niego, Bogdan przez miesiąc, do czasu, aż sprawę wykryła Budzikowa, był pozbawiony podwieczorku."
                                  -Jacek Getner "Miłość w promocji" str. 192/193

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.