czwartek, 27 grudnia 2018

DZIEŃ OJCA

                                                 ** PRZEDPREMIEROWO **

    Autor: Ewelina Woźniak

    Wydawnictwo: Novae Res

    Liczba stron: 408

    Premiera: 09. 012019 


"... Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje...."  
                                           -  Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13)


    Witam Was serdecznie w tym świąteczno -noworocznym okresie i serdecznie zapraszam na przedpremierową recenzję debiutu, który ukaże się już w pierwszych tygodniach Nowego Roku.

Ewelina Woźniak - Urodzona w 1977 roku w Iławie. Z wykształcenia psycholog i psychoterapeutka. Prywatnie żona oraz matka trzech synów, "Dzień Ojca"  to jej debiut literacki.

    Jankę łączy z matką specyficzna więź, odbierająca obu kobietom radość i chęć życia. Niewypowiedziane słowa i tajemnice z przeszłości rzucają się cieniem na dorosłe życie dziewczyny. Wiele łez musi upłynąć, aby wybaczyć i zrozumieć to, co wydarzyło się dawno temu.
Maja, mimo wspaniałej rodziny, sukcesów zawodowych i spełnienia największego marzenia, nie czuje się szczęśliwą kobietą i posuwa się o krok za daleko. Mimo że czuje się oszukana, nie potrafi się otrząsnąć z gorącego uczucia do swojego mentora i nauczyciela. Kładzie na szali szczęście rodziny, przeciwko przyszłości z innym mężczyzną.
Hania, która z drugim mężem wychowuje syna, zaczyna mieć poważne kłopoty, gdy w życiu nastolatka pojawia się biologiczny ojciec. Mimo że młody człowiek otoczony jest miłością z każdej strony, nie umie poradzić sobie z własnymi emocjami i uczuciami, co prowadzi do prawdziwej tragedii.
Ela, wychowanka domu dziecka, chce być we wszystkim doskonała i poukładana, doprowadza do coraz większych spięć w domu. Rodzina chce jej pomóc, dzieci nie dokładają kłopotów, mąż usuwa się w cień, jednak kobieta jest wiecznie niezadowolona. Gdy przypadkiem poznaje osieroconą dziewczynkę, dociera do niej, jak bardzo jest zakotwiczona w przeszłości, która przekłada się na codzienność.
Weronika, ostatnia z bohaterek, samotna matka wychowująca syna przy olbrzymiej pomocy obojga  rodziców, dowiaduje się o chorobie syna, jej świat wali. Wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, poza jednym. Spotkanie syna z ojcem, który nie wie nawet o jego istnieniu, kosztuje ją wiele samozaparcia i wysiłku. Niestety jest to ostatnia i  jedyna szansa, na to, by uratować ukochanego synka. 

    "Dzień Ojca" jest to opowieść o życiu, o tym, co jest w nim pięknego, trudnego i bolesnego, o  pięciu zwykłych kobietach, z której każda boryka się z demonami przeszłości.
Jest to historia, która pokazuje, jak bardzo jedna decyzja może wpłynąć na całe nasze życie,
miłości, która dla każdego znaczy coś innego.

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego na samym początku umieściłam fragment psalmu. Odpowiedź jest bardzo prosta- po przeczytaniu książki, była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy.  
Bo każda miłość właśnie taka jest skromna i łaskawa a autorka w cudowny sposób nam pokazuje, że 
są różne rodzaje miłości na świecie, a każda z nich jest inna i wyjątkowa.
Ewelina Woźniak pisze o takich problemach, jak: zdrada, choroba, uzależnienie, czy strata dziecka, daje nam nadzieję, że tuż za rogiem czeka szczęście- trzeba tylko je zobaczyć i po nie sięgnąć, a wszystko się poukłada.

Jestem zachwycona tą pozycją i z całego serca wierzę, że to będzie bardzo udany debiut. Czyta się książkę niezwykle przyjemnie i szybko, trudno się oderwać.
Jest porywająca, niezwykle wzruszająca, uronicie niejedną łzę. Będziecie się zastanawiać, jakie relacje łączą Was z rodzicami, partnerami czy dziećmi. I tutaj chciałabym Wam życzyć, by były to same pozytywne przemyślenia.

"Ela obudziła się wcześnie rano. Leżała i myślała o wczorajszej rozmowie z mężem. Dawno tak ze sobą nie rozmawiali, oj, dawno, aż dziwne, że bez złości wysłuchała wszystkiego, co miał jej do powiedzenia. Podobnie mówiła Hanka. No tak, ktoś kiedyś powiedział, że gdy jedna osoba powie ci, że masz ogon, to możesz to olać, gdy powie druga, to warto się nad tym zastanowić, a gdy powie trzecia, lepiej odwrócić się i sprawdzić. Wcześniej bagatelizowała sprawę, ale może nie chciała takich informacji słyszeć, ale po wczorajszej dyskusji musiała odwrócić się i sprawdzić. Wygląda na to, że ogon jest. Tylko co z nim zrobić ?"    
                                    - "Dzień Ojca"   Ewelina Woźniak   

Moja ocena: 10/ 10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu  NOVAE RES 

wtorek, 18 grudnia 2018

TY I JA DWA RÓŻNE ŚWIATY (część 1)


    Autor: Elżbieta Kosobucka

    Wydawnictwo: Self Publishing

    Liczba stron: 231 e-book




     Dzień dobry kochani. Dziś przychodzę do Was z książką, która wydawałaby się taka sama jak tysiące innych, jej podobnych. Przychodzę z książką o miłości i przyjaźni, wierze i nadziei.
Jest to powieść o zderzeniu dwóch różnych światów, które wydawałoby się, że nie mogą współgrać ze sobą, bo dzieli je niemal wszystko.
Właśnie wydawałoby się....bo mnie porwała już od pierwszej strony.

    Natalia i Kamil znają i przyjaźnią się od dziecka. Oboje spędzali każde wakacje na wsi w górach. On starszy o sześć lat traktował Natalię zawsze jak młodszą siostrę, troszczył się o nią i dbał, by była zawsze bezpieczna. Niestety przykry incydent nad jeziorem, późniejsze nieporozumienia i niedomówienia rozdzielają ich na kilka lat.
Spotykają się po sześciu latach i uczucia, które ich łączyły, wybuchają na nowo. Okazuje się, że obydwoje są w sobie zakochani od kilkunastu lat.
Natalia postanawia porzucić swoje plany wyjazdu za granicę i zostać z ukochanym. Wyjeżdża z nim do Krakowa, gdzie dowiaduje się rzeczy, które zwalają z nóg, a każdy nowy dzień przynosi coraz bardziej zaskakujące wiadomości. Dziewczyna nie potrafi się odnaleźć w świecie, który do niej nie pasuje, i którego nie zna. Jej wewnętrzne zasady ni jak nie pasują do luksusu, którym zostaje otoczona z dnia na dzień, mimo wszystko chce próbować i wytrwać przy ukochanym, niestety nie wszystko układa się po jej myśli.

Tak jak wspomniałam u góry, powieść porwała mnie od pierwszej strony. Jestem urzeczona i z olbrzymią przyjemnością sięgnę po kolejną część,  by dowiedzieć się, jak potoczą się losy tej młodej pary.
Lekki styl i fantastycznie wykreowani bohaterowie sprawią, że nie sposób oderwać się od lektury, chce się czytać i... czytać bez przerwy. Chcemy się dowiedzieć czy Natalii i Kamilowi się uda, jak kilkuletnia rozłąka wpłynęła na ich osobowości, jak bardzo się zmienili, co ich dzieli, a co łączy.

 "Ty i ja dwa różne światy" jest to opowieść przesiąknięta emocjami, nie raz uroniłam łezkę. Nie tylko ze wzruszenia, ale także ze śmiechu. Bawiłam się przednio przy tej książce. Jedyne czego mi troszkę brakowało to postać babci Natalii. Jestem pewna, że babcia również mogłaby dużo wnieść do i tak już pogmatwanej sytuacji.
Jest to idealna pozycja na długie zimowe wieczory. Czyta się nie zwykle szybko i ciągle chce się jeszcze, i jeszcze.

"Myślami wracałam do różnych sytuacji z Kamilem; jak wściekł się, że wróciłam późno znad jeziora, wyprawa na ryby, randka, na której dał mi czarną perłę, apartament w Krakowie- pokręciłam głową z niedowierzaniem, akcja z ochroniarzami w jego firmie- parsknęłam śmiechem na to wspomnienie. Cieszyłam się, że odważyłam się pojechać do Słopnic. Tego czasu z Kamilem nie oddałabym za nic na świecie. Wydarzenia z tych wakacji będą karmiły moją duszę przez resztę moich dni. Niczego bym nie zmieniła, niczego nie żałowałam. To była cudowna przygoda mojego życia. " 
                             - Elżbieta Kosobucka "Ty ja dwa różne światy"

Moja ocena: 10/ 10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce.
    

wtorek, 11 grudnia 2018

ODWET OCEANU


    Autor:  Frank Schatzing

   Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

   Tłumaczenie:  Anna Wziątek

   Liczba stron: 952


    Dzień dobry. Dziś chcę przedstawić Wam książkę, która zmusza nas do zadania sobie pytania: Do czego zmierza nasz świat? Jak długo matka natura będzie jeszcze tak cierpliwa i będzie tolerować nasze wybryki? Czy stoimy już u drzwi samozagłady?
Jest to najlepsza książka, którą przeczytałam w tym roku. Oczywiście w swoim gatunku.
Otwierając przesyłkę, byłam przerażona objętością i zastanawiałam się jak długo zajmie mi jej przeczytanie. Trwało to trochę, przyznaję,  jednak nie żałuję ani jednej minuty poświęconej tej pozycji.

     Kiedy u wybrzeży Peru w niewyjaśnionych okolicznościach ginie rybak, u wybrzeży Norwegii eksperci od odwiertów naftowych odkrywają na dnie zagadkowe kolonie robaków. Nikt z początku nie łączy tych dwóch zdarzeń, jednak po czasie okazuje się,  że są ze sobą powiązane. Coraz częściej dochodzi do ataków wielorybów i orek na statki pasażerskie, miliony krabów wychodzą na wybrzeże i zatruwają wodę pitną na wschodzie Ameryki, eksplodują homary, które zawierają w sobie niezwykle trujące substancje. Gdy w szelfie Norweskim dochodzi do wstrząsu, powstaje olbrzymie tsunami, które pochłania niemalże pół Europy. Przemysł rafineryjny przestaje istnieć. Ginie tysiące, jeśli nie miliony ludzi. Świat stoi w obliczu apokalipsy. Naukowcy próbują dociec, co stoi za tymi straszliwymi zjawiskami. Łączą swe siły z wojskiem, a także... Indianami.

    Tak, jak wspomniałam na początku, jest to najlepsza książka, którą przeczytałam w tym roku. Zdecydowanie. Przyznaję, podchodziłam do niej dość sceptycznie, myśląc nad tym, co takie olbrzymie tomisko, ma mi do zaoferowania. Bałam się, że będzie, długo, dziwnie i beznadziejnie. Jejku... jakże się myliłam.
Już od pierwszych stron dałam się porwać w ten wspaniały świat morskich stworzeń.
Fakt, z początku sięgałam do internetu sprawdzić wiele informacji, jednak gdy wszystkie się potwierdzały, przestałam i zaufałam autorowi całą sobą.
Rzetelna wiedza, przekazana jest w taki sposób, że chce się czytać i uczyć. Opisy badań nad wielorybami wywarły na mnie olbrzymie wrażenie. Wiedzieliście na przykład, że nie ma takiego samego wieloryba? Albo, że wale białe potrafią robić różne miny? Ja też nie...

    "Odwet oceanu" jest to książka, która zmusza do myślenia, zastanowienia się, w którym kierunku zmierza Świat, pokazuje nam, co się stanie, gdy przestaniemy jej słuchać i o nią dbać.
Wspaniałe indiańskie mity i legendy na przykład o powstaniu morskich zwierząt, które autor nam przybliża, pokazują, jak bardzo jesteśmy zależni od natury, już od wieków powinniśmy być wdzięczni i nie marnotrawić tego, co ma do zaoferowania. Uczy nas, że to my jesteśmy zależni od niej, a nie odwrotnie.
Porusza także  istotny problem, którym są platformy wiertnicze wydobywające ropę lub gaz ziemny. Rozsiane niemal po wszystkich morzach i oceanach stanowią olbrzymie zagrożenie. Drążą coraz głębiej i coraz dalej w głąb akwenów. Niestety, jest to szkodliwe zarówno dla zwierząt, jak i dla nas. I co najgorsze kiedyś musi się to skończyć. 
Czytając opis tsunami, miałam przed oczami katastrofę z 2004 roku, niewyobrażalna tragedia. Musimy wierzyć, że już nigdy się to nie powtórzy, jednak musimy dać naturze szanse na regenerację.

    Polecam tę książkę wszystkim, którzy interesują się ekologią, wprawdzie jest to fikcja literacka, ale nie zwykle pobudza wyobraźnię.

"Był najstraszliwszy ze wszystkich. Wprawiał w panikę nawet najbardziej wykształcone umysły. Zawsze, kiedy wyłaniał się z morza i wychodził na ląd, przynosił śmierć i zniszczenie. Swoje imię zawdzięczał japońskim rybakom, którzy będąc na otwartym morzu, nie mieli pojęcia o jego wyczynach, a po powrocie z połowów zastawali spustoszone wioski i zabite rodziny. Znaleźli słowo na potwora, które w dosłownym tłumaczeniu znaczy "fala w porcie", tsu- port, nami- fala. TSUNAMI."  
                         - "Odwet oceanu" Frank Schatzing

 Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu DOLNOŚLĄSKIEMU.
     

środa, 28 listopada 2018

NIE MA NIEBA


     Autor: Jolanta Kosowska 

     Wydawnictwo: Novae Res

      Liczba stron: 292
  


        Dziś przychodzę do Was z recenzją książki Pani Jolanty Kosowskiej pod tytułem "Nie ma nieba". Jest to książka, która wstrząsa, wbija w fotel, otwiera nam oczy na sprawy, o których zazwyczaj nie myślimy. Zmusza nas do refleksji, do zastanowienia się nad swoim życiem. Uświadamia nam, że choroba może czyhać na nas tuż za rogiem, i wtedy potrzebujemy oparcia, miłości, wiary.
Czy niebo istnieje? Czy w obliczu śmiertelnej choroby wierzymy bardziej,  a może jest wręcz odwrotnie ? Ciekawa jestem bardzo Waszego zdania.

     Małgorzata i Maciej para młodych lekarzy tuż po studiach podejmują wymarzoną pracę w zawodzie. Wydaje się, że wszystko jest dobrze. Oni się kochają, kariery nabierają tempa, wszystko się układa. Jednak w pędzie życia codziennego, licznych obowiązków, zatracają siebie i swoje uczucia. Każde z nich powoli skręca w swoją stronę. Gdy na drodze Małgosi pojawia się śmiertelnie chory Robert, wszystko się kończy. Przez jedno słowo wypowiedziane w nieodpowiednim momencie zmienia się życie całej trójki. Maciej zmęczony pracą, pacjentami, którym nie potrafi powiedzieć "nie", własnymi życiowymi porażkami  porzuca zawód i wyprowadza się do Niemiec, gdzie zmienia również pracę. Przez kilka lat nie wie, co się dzieje z  byłą ukochaną...do momentu spotkania z byłym szefem i przyjaciółką, która uświadamia mu, że przez swój ośli upór, widział tylko to, co chciał widzieć. Poinformowany o zaginięciu Małgosi, wyrusza w Dolomity, gdzie dociera do niego, jak wiele stracił, nie chcąc rozmawiać z ukochaną.... Czy Małgorzata się odnajdzie? Kim tak naprawdę był dla niej Robert ? Czy utracone szczęście można odnaleźć ?

"Nie ma nieba" jest to książka wyjątkowa. Z rozmów z Panią Jolantą wiem, że jest to jej najbardziej osobista powieść, gdyż autorka sama jest praktykującym lekarzem. Nie, nie opisuje historii "swoich" pacjentów, nie utożsamia się z żadnym z bohaterów, jednak ukrywa się gdzieś za ich plecami, stoi tuż obok. Zna wszystkie stany emocjonalne towarzyszące bohaterom od radości po beznadziejność i stratę, sama przez nie przechodzi na co dzień. Choć postacie są fikcyjne, wydają się nie zwykle prawdziwe dzięki tymże emocjom. Nasi bohaterowie odeszli z zawodu, pani Jolanta w nim została, choć nie ukrywa, że jest trudno, też przeżywała okres buntu, chciała odejść.
Lekarz to jest nie zwykle trudny i wymagający zawód. Autorka zauważa, że 90%  wybierających te studia nie ma pojęcia, na co się decyduje. Zawód lekarza wymaga od człowieka olbrzymich pokładów empatii i zrozumienia, ale przede wszystkim dużej asertywności. Nie raz nam się wydaje, że lekarz, który nas przyjmuje, jest bezduszny, nie przejmuje się naszą historią, nie współczuje. My wymagamy głaskania po głowie, pocieszenia, ale lekarz musi zachować dystans, musi być asertywny, i powiedzieć "nie". Nie może dać się zwariować.

Książka zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, wyciska wiele łez, poruszyła wiele bolesnych wspomnień. Przypomniała te wszystkie trudne rozmowy, oczekiwania i frustracje. Strach przed najgorszą stratą, kłótnie z Bogiem...i wieczną nadzieję. Tak, zmieniała moje podejście do tej grupy zawodowej.

Jak zawsze olbrzymim plusem są wspaniałe opisy przyrody, miejsc, wplątanie różnych historii i  legend w fabułę. Zamykając oczy, widzi się wszystkie te miejsca, chce się tam być, niemalże czuje się słońce na skórze. Dzięki tej książce odkryłam również muzykę. Wspaniały Giovanni Marradi i jego "Just for you" towarzyszy mi niemalże na okrągło. Wspaniale pasuje do tej opowieści.

Chciałabym, żebyście po przeczytaniu tej książki spojrzeli na swoje życie pod kątem zdrowia.
Spójrzcie na swojego lekarza innym okiem, bardziej życzliwym i postarajcie się go zrozumieć, zobaczcie w nim także człowieka. Przede wszystkim, kochani badajcie się regularnie.

" Nie znam nikogo, kto chciałby dobrowolnie pracować na onkologii. Ciężka praca obciążona dodatkowo niekończącym się stresem, wielkie sukcesy na przemian z totalnymi porażkami, nadzieja przeplatana rozpaczą i śmiercią, burza emocji, obok których nie da się przejść obojętnie. Mało radości, satysfakcji i uśmiechu, które mogłyby, chociaż odrobinę równoważyć nieszczęścia. Praca w ciągłej świadomości nieuniknionego i nieuchronnie zbliżającego się końca, w cieniu krzyża. "
                                   - Jolanta Kosowska "Nie ma nieba" 

Moja ocena:  10/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce.
   

czwartek, 15 listopada 2018

Z TEŚCIOWĄ ZA PAN WRÓG


    Autor: Izabela Milik

    Wydawnictwo: Novae Res

    Liczba stron: 308






         "Z teściową za pan wróg" jest to pierwsza powieść, która wyszła spod pióra Izabeli Milik. Już sam tytuł zachęca do sięgnięcia po książkę i zapoznania się z jej zawartością.
Teściowie- temat rzeka, kiedyś spotkałam się z opinią, że z teściami się żyje dobrze...albo wcale. Każdy z nas rozpoczynając nową drogę życia z ukochaną osobą, wchodzi w całkowicie nowe relacje z jego / jej rodziną. To, że przed ślubem było wspaniale, kolorowo, i ciepło nie zawsze oznacza, że po ślubie będzie tak samo. Nie raz się zdarza, że jest gorzej, i z chęcią wrócilibyśmy do czasu narzeczeństwa. Wszyscy przecież słyszeliśmy dowcipy i przyśpiewki na temat teściów, szczególnie teściowej.

    Ola i Rafał- zwyczajna młoda para zakochana w sobie po uszy, planująca założenie rodziny i wspólną przyszłość. Mimo iż Rafał pracuje w innym mieście i para widuje się tylko w weekendy, są szczęśliwi. Ola bardzo dobrze się czuje w domu narzeczonego i nie rozumie postępowania Rafała wobec rodziców. Niestety do czasu...
Nadopiekuńcza mama Rafała, na każdym kroku próbuje ingerować w ich plany. Jej irracjonalne zachowanie, obdarowywanie zbędnymi prezentami, doprowadza do coraz częstszych spięć na linii synowa- teściowa, które odbijają się coraz bardziej na młodym małżeństwie.
Ciągle opowiada o młodości swego jedynego syna, próbuje forsować swoje pomysły, a gdy to się nie udaje, stawia młodych przed faktem dokonanym.
Gdy na świat przychodzi mały Miłoszek, teściowa Oli dostaje wręcz "małpiego rozumu" na jego punkcie. Zasypuje dziecko zbędnymi prezentami, próbuje znacząco wpływać  na jego wychowanie. Żadne aluzje, prośby, a nawet groźby do niej nie docierają. Dochodzi do tego, że Ola minimalizuje kontakty z teściami prawie do zera.
Niestety, para coraz bardziej oddala się od siebie, i Rafał z synkiem, jeździ do rodziców coraz częściej sam. Ola ma dość, zamyka się w sobie, popada niemal w depresję.
Nawet szczęśliwa nowina nie jest w stanie zjednać zwaśnionych stron, prowadzi do jeszcze większych nieszczęść...

"Z teściową za pan wróg" jest to zdecydowanie jeden z lepszych debiutów, które dane było mi przeczytać. 
Przyznaję, zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, nie tego się spodziewałam, ale nie czuję się jakoś szczególnie rozczarowana. Lekki styl, fajnie wykreowane postacie, ciekawe dialogi, szybka akcja i fajnie wymyślona fabuła-to wszystko sprawiło, że nie mogłam się oderwać od lektury. Pochłonęłam ją w jeden dzień i ciągle było mi mało. Jedyne czego bardzo mi brakowało to: zbyt mało rozwinięta rodzina Oli. Tak naprawdę to za wiele o niej nie wiemy. 
Nie raz, w oku zakręciła mi się łezka, szczególnie pod sam koniec. 
Chciałabym, żebyście sięgnęli po tę książkę, ale nie tak na serio. Przeczytajcie ją z przymrużeniem oka i pamiętajcie: MY TEŻ KIEDYŚ BĘDZIEMY TEŚCIOWYMI / TEŚCIAMI ;)

" Wczoraj jednak Rafał wykazał przejaw buntu. Nie miała mu tego za złe, bo faktycznie robiło się niedobrze na widok tego krupniku. Z mięsa gotowanego w zupie wydobył się jakiś ohydny szlam, tworząc na jej powierzchni przerażająco nieapetyczny kożuch. Drugie danie też nie miało się czym pochwalić. Dopiero gdy Rafał odwrócił głowę z mimowolnym obrzydzeniem od widoku żołądków z kurczaka, Oli przypomniał się punkt instrukcji teściowej mówiący o tym, że Rafał nie lubi podrobów."                                                                                                                                                                                        - Izabela Milik "Z teściową za pan wróg"

Moja ocena:  9/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce.

wtorek, 6 listopada 2018

SAMI SOBIE NIGDY


    Autor: Anna M. Brengos

    Wydawnictwo: Lucky

     Liczba stron: 272
 

    Dziś chciałabym zaprosić na moją recenzję książki, która wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Mam tak olbrzymi mętlik w głowie po tej lekturze, że sama nie wiem jak ubrać to w słowa- by przekazać Wam moje odczucia, byście zakochali się w tej powieści tak, jak ja. By Wami wstrząsnęła, rzuciła na "glebę" ale i dała nadzieję. Zastanawialiście się kiedyś nad zjawiskiem przemocy domowej? Tyle się słyszy o maltretowanych kobietach, dzieciach, ale również mężczyznach. Mam jednak wrażenie, że niezbyt się tym martwimy, dopóki, dopóty nie dotknie nas bezpośrednio. Jak pomóc takim ludziom, gdzie się udać po pomoc dla nich, a co najważniejsze czy samemu interweniować, gdy słyszymy awanturę za ścianą, a może zostawić i się nie mieszać? Przecież to nie nasza sprawa...

    On, Ona i Ono. Tacy zwyczajni, anonimowi, niczym się niewyróżniający. On po rozwodzie, walczy o dziecko z byłą żoną- alkoholiczką i furiatką. Ona była pracownica biura, wracająca do zdrowia po operacji serca i rozstaniu z narzeczonym. Mieszkająca po sąsiedzku, wiedząca i słysząca, co się dzieje za ścianą. Nie jest wścibska. Ono (dokładnie dziewczynka), rozdarte pomiędzy rodzicami, zastraszone, nieszczęśliwe, nie raz uderzone, chcące być tylko kochanym.
Co ich łączy? Wiara i nadzieja w lepsze jutro. W to, że wszystko się ułoży, że kiedyś będzie lepiej.
Są jeszcze dziadkowie, którzy walczą razem z byłym zięciem, o lepsze jutro ukochanej wnuczki. Mimo trudnych wyborów między własną córką a wnuczką zawsze znajdują rozwiązanie.
Problemy dnia codziennego zbliżają do siebie tę dwójkę, ale czy możliwe jest uczucie między takimi życiowymi rozbitkami. Robią wszystko, by tak się stało, powolutku zbliżają się do siebie, jest coraz lepiej, a wtedy nadchodzi kolejny dramat...

   "Sami sobie nigdy" napisana jest w taki sposób, że możemy poznać każdego bohatera osobno. Z każdym z nich możemy się zżyć, poznać jego pragnienia, oczekiwania i lęki. Nieraz miałam wrażenie, że czytam ich pamiętniki, uczestniczymy w życiu tych ludzi. Chce się im pomóc.
Autorka wspaniale oddaje emocje, nieraz doprowadziła mnie do łez...jedynym minusem (ale nie takim złym) dla mnie jest zakończenie. 
Zostawia nas z tysiącami pytań... na które nie poznajemy odpowiedzi.
Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po ten tytuł. Jeśli tak, będzie mi nie zwykle miło.

" Babcia usiadła przy mnie na łóżku, głaskała mnie i mówiła same miłe rzeczy: że mnie kocha, że  jestem śliczną dziewczynką i że wszystko będzie dobrze. A kiedy myślała, że już zasnęłam, to najpierw płakała, a później poszła do kuchni i nie wiem, co tam robiła, bo zrobiło się całkiem cicho. Ale to było dobre cicho, takie, kiedy człowiek wie, że ma gdzieś blisko drugiego człowieka. Bo ja i babcia to przecież też człowiek."
                                      -Anna M. Brengos "Sami sobie nigdy"

Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania i wyrażenia swojej opinii serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY
                                                              
                                                                       

środa, 24 października 2018

PATRZĘ


    Autor: Monika Mostowik

    Wydawnictwo: JanKa i...

     Liczba stron: 328


    Czym dla nas jest kobiecość ?  Czy kobiecość da się namalować, narysować, opowiedzieć? Dlaczego dla niektórych, kobiecość to ciepło, subtelność, empatia i zrozumienie a, dla innych czysty seks? 
Monika Mostowik- socjolożka, autorka scenariuszy i zbiorów opowiadań, fotografka, kolekcjonerka- zabiera nas w kobiecy  świat. Rozbiera kobiecość na czynniki pierwsze, pokazuje nam jej blaski i cienie. 
" Patrzę" jest to zbiór dwudziestu dwóch opowiadań podzielonych na trzy części. Każde z nich pokazuje nam historię innej kobiety, które pochłania nas od samego początku. 
Zmusza nas do refleksji, bo w każdej z tych opowieści znajdziemy cząstkę siebie. Nie sposób przejść nad nimi obojętnie, tym bardziej przeczytać jednym tchem- odstawić na półkę i zapomnieć.
Autorka genialnie prowadzi  nas przez wszystkie możliwe stany emocjonalne: płaczemy, śmiejemy się, zazdrościmy, wstydzimy, kochamy i nienawidzimy. Nie boi się pisać o tak trudnych przeżyciach, jak, gwałt, choroba, miłość homoseksualna czy, strata bliskiej osoby. Pisze śmiało, nie owija w bawełnę.
Daje nam możliwość postawienia się w różnego rodzaju życiowych sytuacjach i wyciągnąć z nich  wnioski na przyszłość. Zostawia nas z tysiącami pytań i niewieloma odpowiedziami.

Kuba Wojewódzki w swoim programie powiedział kiedyś- "Kobiecość, to największy narkotyk" , po lekturze "Patrzę" zgadzam się z nim w stu procentach. 
Każda z nas jest inna i niepowtarzalna, a tak wiele nas łączy. Każda z nas chce kochać i być kochaną. Każda boi się straty. "Patrzę" tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza.
Niestety nie miałam przyjemności poznać twórczości pani Moniki Mostowik. Po "Patrzę" mam olbrzymią ochotę jak najszybciej nadrobić zaległości.

Polecam Wam tę pozycję z całego serca. Jest to książka dla każdej z nas. Każda znajdzie tam cząstkę siebie, swojej matki, córki czy przyjaciółki.

Polecam też tę książkę mężczyznom. Wiele się dowiecie o naszych emocjach o postrzeganiu świata przez nas. Wielu z Was może nas zrozumie- choć podobno to nie jest możliwe. Mimo to zachęcam.

" Każdy kopie swoją studnię. Kiedy już pojawia się w niej woda, okazuje się, że jest zatruta, można w niej tylko utopić wspomnienia. Im bardziej chcesz zapomnieć, tym większe masz odciski od łopaty, w końcu nie możesz utrzymać nawet łyżki. Bo ziemia wcale nie jest tak miękka, jak obiecywała, ale przynajmniej jest szansa, że będzie bardzo pilnować tego, co się jej powierzy. W końcu możesz wrzucić do niej echo."
                                        - "Patrzę" Monika Mostowik
Moja ocena: 10/10

Za możliwość poznania i przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu JanKa wydawnictwo i...