sobota, 1 lipca 2023

(78/23). MAGICZNA KŁÓDKA

 
    Autor: Barbara Wicher

    Ilustracje: Katarzyna Zielińska

    Wydawnictwo: CzytaLisek

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 202

    Data premiery: 01. 06. 2023

 *Google

    Barbara Wicher autorka ponad trzydziestu książek dla dzieci i młodzieży. Jej największą pasją jest literatura. Tę dla dzieci odkryła ponownie, kiedy została mamą. Z przyjemnością czyta książki dla tych najmłodszych i trochę starszych i z radością spisuje wymyślane przez siebie opowieści.
(Źródło: Okładka książki "Tomo. Tomo wtarapatach")

    Wystarczy jedno kliknięcie, by znaleźć się w samym centrum niezwykłych wydarzeń. Dajcie się porwać w tę fascynującą podróż! Dowiecie się, jaki związek z niecodziennymi wyprawami bohaterów ma dziwna stara kłódka.
Wraz z nimi wylądujecie w epoce dinozaurów i przeniesiecie się w czasie, aby poznać pewnego sławnego malarza. Pełne zaskakujących zwrotów akcji przygody sprawią, że nie oderwiecie się od lektury do ostatniej strony!
Magiczna kłódka to książka o więziach łączących nas z przeszłością, a także o głębokiej potrzebie odnalezienia się we współczesnym świecie. Wciągająca opowieść o potędze determinacji, lojalności i odwadze, o sile optymizmu oraz mocy prawdziwej przyjaźni.
(Opis wydawcy)

    Dziś przychodzę do Was z kolejną piękną i mądrą historią dla młodszego poszukiwacza przygód, idealną na letnie dni, gdzie nie zawsze deszcz pozwoli wybrać się na zewnątrz... a wiadomo co się dzieje z dziećmi gdy pada deszcze... Po tej lekturze ich wyobraźnia rozszaleje się do granic możliwości. Jestem przekonana, że ta opowieść trafi także w gusta starszych czytelników, bo ja przepadłam w niej od początku... chciałabym mieć taką magiczną kłódkę :)
Barbara Wicher ponownie stworzyła przepiękną opowieść o sile rodziny, wsparciu w trudnych momentach, dziecięcych marzeniach i sile wyobraźni, pierwszych przyjaźniach, zaufaniu i pozytywnym myśleniu. Pokazała, że zawsze trzeba mieć nadzieję i z każdego, nawet najtrudniejszego położenia i kłopotu, znajdzie się wyjście.
Autorka w przedstawionej historii opowiada o rodzinie, która przeprowadza się do domu po pradziadkach głównego bohatera- Szymka. 
Chłopiec w nowym domu, nie ma jeszcze przyjaciół, więc czas spędza na eksploracji terenu wokół domu. Pewnego dnia w starej szopie na narzędzia znajduje skrzynię z intrygującą zawartością, jest tam również pewna zardzewiała kłódka i pasujący do niej kluczyk... chłopiec nie spodziewa się, że kłódka jest magiczna i potrafi... przenosić w czasie.
Gdzie udał się chłopiec? Czy dinozaury naprawdę istniały? Kim jest tajemniczy Artek? Gdzie się podział tata? Czy Jan Matejko to TEN tata i co w zasadzie poszło nie tak? Jak skończy się przygoda na turnieju rycerskim i kto tam wystąpił?... Tego już nie zdradzę, ale zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę, bo to, co przytoczyłam to niewielka ilość przygód, które przytrafiły się Szymkowi, jego bratu i nowemu przyjacielowi Julkowi. W jak zaskakujący sposób chłopcy się zaprzyjaźnili i co z tym wspólnego miała Lolka, siostra Julka, też Wam już nie zdradzę, wszystkiego dowiecie się z tej niezwykłej historii... Koniecznie musicie ją poznać.  

"Magiczna kłódka" to historia przepełniona wartką akcją i zaskakującymi zwrotami akcji, wciąga, wywołuje wiele emocji, bawi, wzrusza, ale momentami potrafi także zmrozić krew w żyłach. Spotkanie z groźnym dinozaurem nawet mnie przestraszyło ;) 
Książka napisana ładnym i starannym językiem, uczy wielu trudnych słów i nazw np.kolorów, ładnie je przy tym tłumacząc i opisując. Podzielona na krótkie rozdziały, nie nudzi, a dzięki temu można zakończyć lekturę w dowolnym momencie, by wrócić do niej np. następnego dnia. Barwne i dokładne opisy trafiają do wyobraźni, stwarzając wrażenie, że jet się jednym z bohaterów i bierze się udział w tych niesamowitych wydarzeniach.
 
Tak jak wspominałam w poprzednich opiniach, bardzo cenię sobie książki  pani Barbary za ich formę wydania. Tak samo jest w przypadku "Magicznej kłódki". Zespół wydawniczy zadbał o każdy szczegół, czcionka jest dostosowana do wzroku, niebanalny tekst uczy i przemyca w sobie całą masę wiedzy i ciekawostek dotyczących różnych zagadnień, wyraziste ilustracje (chociaż troszkę szkoda, że nie kolorowe) pobudzają i stymulują małe głowy, przyciągają wzrok i skupiają go na sobie przez dłuższy czas (co w przypadku mojego syna, jest trudne do osiągnięcia). Twarda okładka, nie ulegnie tak szybko zniszczeniu, a przy okazji stanie się piękną ozdobą dziecięcej biblioteczki. 

Ja jestem zachwycona, i życzę autorce, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona odbiorców, nie tylko tych najmłodszych. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię i wyruszyć w niejedną zaskakującą podróż... w czasie, i spotkać osoby, o których uczyłam się w szkole ;)

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, kolejna bardzo wartościowa książeczka dla młodszego czytelnika. Cudowna pełna przygód, a zarazem  klimatyczna, opowieść dla całej rodziny.

POLECAM...

"Otworzyłem oczy i ujrzałem zgromadzonych na trybunach ludzi w starodawnych strojach.
Tętent się wzmógł. Odwróciłem głowę. Wierzchowiec z siedzącym na nim rycerzem w srebrnej zbroi pędził wprost na mnie! Powinienem był zerwać się z miejsca i uciekać, jednak nie byłem się w stanie ruszyć. Jak zahipnotyzowany przypatrywałem się trzepoczącej żółto- czarnej kapie, którą przykryty był koń, powiewającemu pióropuszowi rycerza i opuszczonej, zbliżającej się do mnie kopii. W ostatniej chwili ktoś mnie odepchnął, a rozpędzony wierzchowiec przegalopował tak blisko, że poczułem na twarzy podmuch przesiąknięty końskim potem."
                                        - Barbara Wicher "Magiczna kłódka" str. 64

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

środa, 28 czerwca 2023

(77/23). WSPOMNIENIA SOCJALNEJ.INSPIROWANE PRAWDZIWYMI WYDARZENIAMI

                     Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.


    Autor: Arleta Socjalna

    Wydawnictwo: Ridero

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 200 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 06. 06. 2023

 *Google

    Arleta Socjalna pseudonim

     Mijasz ją czasem w tłumie, kiedy zamyślona mknie przez miasto w pośpiechu. I nie
przyszłoby Ci do głowy, że ta niepozorna kobieta spełnia się w profesji, zastrzeżonej dla
wytrwałych i wrażliwych twardzieli - wszak pracownikiem socjalnym z krwi i kości jest się wyłącznie z powołania. Arleta zna człowiecze dramaty "od podszewki" i co dnia stawia im czoła, bez wahania podejmując rękawicę. Nie odstręcza jej przykra woń ubóstwa, nie zraża smutny koloryt bezdomności, niemy krzyk przemocy ani stłumiony szept starości. Nieraz staje na placu boju w pojedynkę, by ocalić zagubionych w spirali życia przed samotnością, cierpieniem, a nawet śmiercią.
Czy wystarczy jej zapału, by sprostać wyzwaniom i rozwiązać nabrzmiałe problemy tych, którym powinęła się noga i dać nadzieję tym, którzy stracili wszystko? Czy można wygrać nierówną walkę z ludzkimi słabościami?
"Wspomnienia socjalnej" obalają stereotypy i burzą mury obojętności. Jesteś gotów na
konfrontację z boleśnie wyzwalającą nagą prawdą?
(Źródło: Okładka książki)

    Długo się zastanawiałam, co napisać o tej książce, by przekazać Wam dokładnie, to co czuję, przyznam, że już dawno nie trafiłam na reportaż, który tak bardzo zmącił mi zmysły i wywołał  tak skrajne emocje. 
Czasami trafiamy na takie książki, które zostają nam w głowie na bardzo długo, demolują nasz światopogląd i sprawiają, że zupełnie inaczej patrzymy na otaczający nas świat. 
"Wspomnienia socjalnej..." to  właśnie jedna z takich książek- jest to bezkompromisowa opowieść o świecie, do którego nie każdy odważy się wejść, to opowieść o relacjach międzyludzkich, to szczegółowy opis wzlotów i upadków jednostek, ale i całych rodzin, to choroba i niepełnosprawność, to bieda, to życiowa bezradność, nałogi i uzależnienia, to brak wyciągniętej na czas pomocnej dłoni... A z drugiej strony, "sposób na życie" wielu osób, którym nic nie stoi na przeszkodzie, by podjąć pracę,  to materializm, roszczeniowość, traktowanie pracownika socjalnego jak największego wroga. Można by tak wymieniać w nieskończoność...
Autorką tej książki jest kobieta pracująca w MOPS-ie, jest zbiór autentycznych historii (z poszanowaniem prywatności osób postronnych), przemyśleń rozważań i najróżniejszych doświadczeń. Autorka pokazuje blaski i cienie pracy socjalnych, ich zwyczajnej, choć niezwyczajnej codzienności. Znajdziemy tu historie, które wydarzyły się naprawdę, przez co możemy zaobserwować przekrój naszego społeczeństwa- od tych którzy naprawdę potrzebują pomocy, a wstydzą bądź nawet boją się o nią poprosić, po tych którzy zrobili sobie z MOPS-ów źródło dodatkowych dochodów. 
Uzmysławia tym samym jak ważna jest to instytucja,  i że my jako osoby postronne nigdy, ale to nigdy nie powinnyśmy oceniać ludzi korzystających z jej pomocy, nie znając historii człowieka, który tam się udaje. Przy okazji wywołuje mnóstwo emocji. W wielu miejscach tak bardzo wzrusza, że nie sposób nie uronić łez, przygotujcie więc zapas chusteczek, szczególnie przy rozdziałach, w których pojawia się samotność i niepełnosprawność, ja długo nie mogłam się pozbierać.

Mimo że książka jest w niektórych momentach naprawdę trudna, czyta się dobrze i płynnie. Podzielona na przejrzyste rozdziały, napisana zwięzłym i zrozumiałym językiem, bez owijania w przysłowiową bawełnę ani zbędnie kolorowana. Nie jest ona łatwa, i jestem przekonana, że nie do każdego ona trafi, ale naprawdę warto po nią sięgnąć, nie tylko, by poznać niuanse pracy pracownika socjalnego, ale przede wszystkim, żeby wyjść ze swojej bezpiecznej bańki i spojrzeć na otaczających nas ludzi pod zupełnie innym kątem... bez oceniania, a z nutą zrozumienia i empatii...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to reportaż, ale czyta się go naprawdę jak dobrą powieść obyczajową, poznając przy tym wszystkie aspekty pracy pracownika społecznego, moim zdaniem, jednego z najbardziej niezrozumianych zawodów w naszym kraju.

POLECAM...

"Niemal każdego dnia zgłaszają się do mnie osoby znajdujące się na granicy wyczerpania fizycznego i psychicznego, dlatego też muszę ostrożnie dobierać słowa, by moje wypowiedzi nie stały się przysłowiowym gwoździem do trumny. Gdy pracujesz z ludźmi starszymi, musisz wiedzieć, że najczęstsze zdanie, które pada z ich ust, brzmi <Chcę już umrzeć>. W takich sytuacjach zapewnienie w stylu < Wszystko będzie dobrze> nie ma najmniejszego sensu. Znacznie cenniejsza jest cicha akceptacja i wysłuchanie monologu pełnego bezradności i walka o wskrzeszenie tlącej się jeszcze nadziei."
   - Arleta Socjalna "Wspomnienia socjalnej. Inspirowane prawdziwymi wydarzeniami" str. 56

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.




poniedziałek, 26 czerwca 2023

(76/23).NOSTALGIA WSCHODU. ŚLADAMI UNITÓW

 
    Autor: Adam Wiesław Kulik

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Literatura podróżnicza, Reportaż

    Liczba stron: 556

    Data premiery: 10. 02. 2023

 *Google

    Adam Wiesław Kulik Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Marii Curie- Skłodowskiej w Lublinie. Dziennikarz oraz autor filmów dokumentalnych, edukacyjnych, historycznych, biograficznych i reportażowych. Pisze zarówno poezję, jaki i powieści, opowiadania, reportaże, eseje historyczne i felietony. Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród, m.in. nagrodę Bolesława Prusa, Nagrodę Artystyczną Miasta Lublin, nagrody na międzynarodowych festiwalach filmów telewizyjnych w Łucku i Częstochowie, a także Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Interesuje go tematyka wschodniego pogranicza i kresów.
(Źródło: Okładka książki)

    Tylko na polskich kresach poczujesz ten wyjątkowy rodzaj nostalgii, który na chwilę przeniesie cię w przeszłość.
Polskie pogranicze, choć ma bogatą i niezwykle burzliwą historię, wciąż pozostaje nieodkryte. A to przecież jeden z najbardziej urokliwych i różnorodnych zakątków Polski! Miejsce, w którym zachowały się relikty dawnych kresów z całą różnorodnością językową, architektoniczną i kulturową. Tu najlepiej widać ślady tego, czym była kiedyś Rzeczpospolita.
Dziś ten rozległy region rozciąga się na ziemiach Ukrainy, Litwy, Białorusi i Polski. Autor zabiera nas na rowerową wycieczkę po tych terenach. Ujrzymy urokliwe miejscowości Zamojszczyzny, Grodów Czerwieńskich i Roztocza, będziemy podziwiać niezwykłe budynki sakralne, zapomniane dwory oraz przepiękne malowidła, ikony czy rzeźby. To wszystko stanie się także przyczynkiem do opowieści o świecie, którego już nie ma, o historii bolesnej, a jednocześnie fascynującej, o wnioskach, jakie płyną z dziejów Kresowian…
(Opis wydawcy)

  Uwielbiam czytać książki podróżnicze. Są one dla mnie oknem na świat i dzięki nim mogę choć trochę poznać różnorodną mentalność, kulturę, tradycje i obyczaje panujące nie tylko w naszym kraju, ale i na całym świecie. "Zwiedzić" zabytki, wyobrazić sobie smak, barwę i zapach danego kraju czy regionu- jest to dla nie zawsze cenna lekcja, a gdy jeszcze autor danej książki opowiada o historii danego regionu, nie ubarwia i nie koloryzuje, zachowuje neutralność i dystans co do wydarzeń które działy się w tym miejscu, a w zamian intryguje, rozbudza wyobraźnię, a przy tym nie przynudza masą zbędnych dat (które za chwilę i tak zapomnę) jestem wielce uradowana i z radością wyruszam w kolejną "podróż"... 
W przypadku "Nostalgii Wschodu..." nie wszystko przypadło mi jednak do gustu. O tym trochę niżej...

Książka przekonuje mnie do siebie barwnymi opowieściami i trzeba tu przyznać, że napisana jest pięknym literackim językiem (pomijając kwestie polityczne itp.) Autor włożył w nią dużo pracy i naprawdę widać jego zaangażowanie na każdym kroku. Czyta się ją momentami fenomenalnie, a barwne opisy łatwo pozwalają wyobrazić sobie rozgrzane pola pełne zbóż, zachodzące nad nimi słońce, bzyczenie owadów czy ptasi trel.
Wraz z autorem i jego przyjaciółmi wybieramy się w podróż rowerem, zwiedzamy większe i mniejsze miasteczka, zaglądamy na wsie i przysiółki. Z wysokości rowerowego siodełka oglądamy pałace, zamki i mniejsze dworki, zaglądamy do zniszczonych, zapomnianych cerkwi i kościołów, oglądamy słynne na cały świat kapliczki i prawosławne ikony, z zadumą odwiedzamy zapomniane cmentarze i poznajemy wspomnienia ludzi żyjących na tych terenach od wielu lat, oglądających zmiany które tam zachodziły, na własne oczy. Autor w książce przytacza mnóstwo takich historii, opowiada o dziejach całych rodów. Poznamy historię "zwykłego" chłopa jak i wielkiego właściciela ziemskiego. Wszystkie te historie i opisy są niezwykle szczegółowe, ale przez to pozwalają poznać i "poczuć" tamten klimat. Dowiemy się, co ludzi inspiruje, czego pragną, jakie mają obawy związane z przyszłością. 
Całość okraszona jest mnóstwem fotografii, które odzwierciedlają różnorodność, ale przede wszystkim piękno i nietuzinkowość tego regionu, Pod tym względem książka bardzo przypadła mi do gustu, ale... 
No właśnie to, co mnie najbardziej rozczarowało, momentami zniesmaczyło, a nawet przeraziło to, to, że autor mocno i zbyt często akcentuje swoje poglądy polityczne, momentami nachalnie "wciskając" swoje przysłowiowe trzy grosze w tematy, przy których naprawdę należałoby zachować pamięć o ofiarach, zadumać się przez chwilę nad historią niezwykle tragiczną i bolesną po dzień dzisiejszy, oddać się zadumie, a nie politykować, wyzywać ludzi od hołoty, czerwonych szmat itd. itp. straszyć wydumaną ideologią i wróżyć z przysłowiowych fusów. Nie raz i nie dwa poczułam olbrzymie zniesmaczenie i zażenowanie. Szkoda, bo przez to podróż po Kresach dużo straciła na swej wyjątkowości. 
Mam przez to olbrzymi chaos w głowie i naprawdę trudno mi tę książkę jednoznacznie ocenić. Na pewno rozbudziła moją ciekawość, chcę jeszcze bliżej poznać te tak bardzo doświadczone przez lata tereny, a z drugiej strony czuję się jakbym przeczytała jakiś agitacyjny artykuł o tym co należy robić, kogo szanować a kogo szczerze nienawidzić.
Nie wiem, naprawdę nie wiem...

    Czy polecam?
Osobiście mam bardzo mieszane uczucia. Gdyby autor mnie pisał o polityce, byłabym zdecydowanie na tak. 
Teraz polecam, by każdy wyrobił sobie własne zdanie, sięgając po tą książkę, bo w niektórych momentach zdobyła jednak moje serce.

"Od Kosobud odchodzi w las droga brukowana kocimi łbami. Przy niej stoi do dziś stara leśniczówka. Jeszcze niedawno mieszkała w niej babcia Wanda Lotzowa, wdowa po leśniku, której swego czasu prywatną wojnę wydał- nie wiedzieć dlaczego- dyrektor Roztoczańskiego Parku Narodowego.
Babcia miała w zwyczaju przechadzać się po lesie z białym koniem, którego lubiła i traktowała jak psa. W niedzielę zawieszała na drzewie malutkie radio tranzystorowe i urządzała sobie mszę. Została nawet bohaterką radiowego reportażu. Dziś w leśniczówce urzęduje straż konna parku."
                - Adam Wiesław Kulik "Nostalgia wschodu. Śladami Unitów" str. 550

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Novae Res.

środa, 21 czerwca 2023

(75/23). NASŁUCHUJĄC PIEŚNI WIELORYBA

 
    Autor: Agnieszka Maliwiecka

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 238

    Data premiery: 12. 06. 2023

 *Google

    Agnieszka Maliwiecka Urodziła się w 1986 roku. Jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Przez dziesięć lat pracowała w bankach, korporacjach i restauracjach w poszukiwaniu własnej drogi. Uwielbia stare legendy, twórczość Marqeza i podróże. Inspiracji szuka w otoczeniu, szczególnie ludziach. Pierwszą książkę pisała przez długi czas i w wielu miejscach, m.in. w Polsce, Wielkiej Brytanii, Kambodży i Laosie. Wierzy, że właśnie literatura pozwala zarówno Czytelnikowi, jak i twórcy odbyć podróż w głąb siebie i świata.
(Źródło: Okładka książki)

    Tam, gdzie pojawia się głód drugiego człowieka, wszystko staje się tak bardzo oczywiste, a jednocześnie tak bardzo skomplikowane
Klara nie wyobraża sobie życia bez miłości. Jej jedynym pragnieniem jest trwać u boku mężczyzny, który jej potrzebuje. Uwikłana w toksyczny związek z uzależnionym od kokainy i pornografii pisarzem, nie snuje planów na przyszłość i odrzuca myśl o jakichkolwiek zmianach. Do momentu, w którym spełnia się jej największe marzenie z czasów dzieciństwa. Podróż do Indii staje się początkiem fascynującej historii, która wkrótce ukształtuje życie Klary. Pomiędzy Londynem, Indiami, Warszawą, Rzymem i Paryżem młoda kobieta uczy się samodzielnie podążać drogą, która jest kręta i nieprzewidywalna jak ludzki los.
"Nasłuchując pieśni wieloryba" to niezwykła opowieść o tym, co na wskroś ludzkie: o relacjach z innymi, które nigdy nie są łatwe; o miłości, która nawet niszcząc, nie pozwala odejść; duszach, które poszukują zrozumienia. Jest to w końcu historia o trwaniu i przemijaniu, o poznawaniu i siebie, i świata, a także o magii, która każdego dnia dzieje się wokół nas.
(Opis wydawcy)

    Dziś przychodzę do Was z książką... która mnie mocno zaskoczyła. Przyznaję, że gdyby w tej książce nie znalazły się moje ukochanych Indie, które zajęły sporą część w tej historii, poddałabym się i odłożyła książkę na bok. Przyznaję, że akurat miałam ochotę na lekką i przyjemną książkę, z którą spędzę leniwe i niewymagające popołudnia, a w moje ręce wpadła ambitna, momentami wręcz filozoficzna opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, godzeniu się z przeszłością, patrzeniu z optymizmem, ale i niepokojem w przyszłość, o ludzkich niezbadanych drogach, zwadach i pojednaniach, o trudnym wybaczeniu, ale przede wszystkim o trudnej miłości- która rani, krzywdzi, ale za nic nie chce odejść i wciąż przyciąga jak magnes, bo co można uczynić, gdy miłość jest wielka, zniewalająca, nie można bez niej żyć, a jednocześnie wszystkie okoliczności źle rokują na przyszłość?
Książka jest poprowadzona w trzecioosobowej narracji, ale trudno tu szukać zniewalających dialogów, znajdziemy tu za to mnóstwo opisów, nie tylko architektury, flory czy fauny, ale przede wszystkim uczuć, emocji, motywów, rozważań i refleksji.
Jest to wnikliwa analiza wszystkich czynników, jakie determinują losy nie tylko głównej bohaterki, ale i pozostałych postaci. Dostajemy więc różnorodny wielobarwny i wielowymiarowy obraz opisujący współczesne związki, zależności między kompleksami a niespełnionymi ambicjami. 
Autorka pisze o roli przyjaźni, dojrzewaniu do trudnych i ryzykownych decyzji, o poszukiwaniu rozwiązań, które dadzą wolność... nie tylko tą emocjonalną.

Książka jest dość trudna w odbiorze, trzeba się w nią "wczytać" całym sobą. Autorka pisze ją wymagającym językiem, nie brakuje tu metafor, które na pierwszy rzut trudno jest zrozumieć. Tekst wymaga sporej dawki skupienia i uwagi.
Tak jak wspomniałam wyżej, gdyby nie Indie, odłożyłabym książkę na bok. Autorka przepięknie mi je pokazała, zabrała w miejsca, o których nie słyszałam, cudownie oddała, klimat, tajemniczość i wyjątkowość tego kraju. Za to z całego serca dziękuję. 

    Czy polecam?
Tak jak wspomniałam wyżej, jest to książka wymagająca. Nie każdy się w niej odnajdzie, ale jeśli dacie jej szansę, odkryjecie coś nietuzinkowego, a dla każdego będzie to coś innego. 

"Czułam się samotna, samotna w jakiś niezmierzony, przeogromny sposób. Zwiedzałam grobowce i powinno mnie to wzruszać, a jednak zasmucało.
Gdy wczesnym rankiem opuszczałam Orchę, patrzyłam z rikszy na ściółkę lasu pokrytą plastikiem i śmieciami, spod których nie przebijał ani jeden skrawek zieleni, potem zawiesiłam wzrok na jednorazowych torbach, które porwał jakiś odległy wiatr i umieścił na gałęziach, by z góry straszyły nas rozkładem, który- być może- nie nastąpi, a potem poszybował wzrok mój wyżej i rozbolało mnie serce, ponieważ zamiast różnych odcieni zieleni odnalazłam jedynie szarość w wielu jej subtelnościach. Wtedy zrozumiałam, że tym razem ziemia ta nie chce mnie przyjąć, jakby kazała mi gdzieś wracać, jakby tym razem to nie miało być tu."
                      - Agnieszka Maliwiecka "Nasłuchując pieśni wieloryba" st. 99-100

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 19 czerwca 2023

(74/23). SKRADZIONA KORONA

 
    Autor: Barbara Wicher

    Ilustracje: Agnieszka Wajda

    Wydawnictwo: Dziwimisie

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 98

    Data premiery: 2023 (data przybliżona)

 *Google

    Barbara Wicher autorka ponad trzydziestu książek dla dzieci i młodzieży. Jej największą pasją jest literatura. Tę dla dzieci odkryła ponownie, kiedy została mamą. Z przyjemnością czyta książki dla tych najmłodszych i trochę starszych i z radością spisuje wymyślane przez siebie opowieści.
(Źródło: Okładka książki "Tomo. Tomo w tarapatach")

    Julka jest współczesną księżniczką, która wraz z rodzicami i bratem mieszka w zamku. Któregoś dnia ginie jej korona. Wszyscy rzucają się w wir poszukiwań, ale nie Julka - ona spędza ten czas, skacząc po drzewach i bawiąc się w błocie. Gdzie podziała się korona? Kto stoi za jej zniknięciem?
(Opis wydawcy)

    Z twórczością Barbary Wicher spotkaliśmy się już tutaj na blogu kilkukrotnie. Za każdym razem powtarzam, że niezwykle sobie cenię tę autorkę nie tylko za mądre i ważne treści, które przekazuje swoim młodym czytelnikom, ale także za przepiękne wydania każdej kolejnej książki.
Tym razem przenosimy się do współczesnego zamku, gdzie poznajemy rezolutną księżniczkę Julkę oraz jej rodzinę. Dziewczynka dostaje na urodziny od swoich rodziców prawdziwą koronę i piękną sukienkę, zachwycona prezentem postanawia, że już nigdy nie ubierze nic innego... Pewnego dnia korona i sukienka znikają w niewyjaśnionych okolicznościach a młodszy brat Julki, Antek postanawia wyjaśnić sprawę- jej rozwiązanie zaskakuje większość zainteresowanych, ale nie Julkę... 
Dlaczego? Co tak naprawdę się stało? Kto ukradł koronę i czy na pewno została ona skradziona? Czy zawsze trzeba dotrzymywać obietnicy i danego słowa? Co się dzieje gdy dane słowo, zaczyna przeszkadzać w codziennych zabawach i wspinaniu się na drzewa? Sięgnijcie po tę mądra opowieść i przekonajcie się sami. Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni, a czas spędzony przy lekturze minie nim się obejrzycie.

Historia opowiedziana przez Barbarę Wicher to krótka opowieść, ale zawierająca w sobie wszystko to co potrzeba. Odnajdziemy w niej bardzo sympatyczne postacie, których po prostu nie da się nie lubić. Jest także ciekawa treść, element zaskoczenia oraz wyrazisty morał. A wszystko to ujęte w taki prosty i przyjemny sposób, że trudno jest odłożyć książkę na bok bez poznania jej zakończenia.
Książeczka ta została cudownie wydana (zwracam na to również uwagę wyżej). Twarda okładka doskonale się sprawdza w dłoniach młodego czytelnika i potrafi wiele wybaczyć. Dokonała szata graficzna. Ilustracje są barwne i wyraziste, doskonale uzupełniają treść. Są kolorowe, ale nie pstrokate. Każdy rozdział jet doskonale zaakcentowany i poparty barwnym obrazkiem. Ogólnie całość jest miła dla oka i pięknie się prezentuje. Zakochałam się w tej książce.
Na pewno dziewczynki chętniej ją poznają, ale to, że opowiada ona o księżniczkach nie oznacza, że chłopcy będą się przy niej nudzić. Myślę, że historia wewnątrz zainteresuje każdego małego czytelnika.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To kolejna powieść Barbary Wicher, która skradnie nie jedno czytelnicze serce, nie tylko to najmłodsze, ale i te starsze :)

POLECAM...

"Wieczorem królewna stanęła w komnacie przed lustrem i zobaczyła w nim odbicie swojej smutnej twarzy. Jej serce ścisnął żal. Dlaczego nie czuła się tak dobrze jak w dniu urodzin? Przecież ubrana była tak samo.
Przyjrzała się sobie surowo. Na błękitnej satynie i tiulach zauważyła ślady łap Ogara, smugi błota i kurzu. Zmarszczyła brwi. Wiedziała już, co zrobi! Rano powie Frani, żeby zabrała suknię do prania. Złotej korony nie założy przecież do krótkich spodenek. Będzie miała dzień wolnego! Odpocznie. Pobiega po parku z Antkiem i Ogarem, powspina się na drzewa, powisi z konarów głową w dół, poskacze przez kałuże! Pobawi się na trampolinie! Aha, i pohuśta się do woli na huśtawce! Nawet na tej obrotowej! Korona niesnadnie jej z głowy! Ale będzie wspaniale!"
                             - Barbara Wicher "Skradziona korona" str. 80

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 17 czerwca 2023

(73/23). BRACI OD-WAGI.

 
                           ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Anna Rumocka

    Ilustracje: Anna Rumocka

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 46

    Data premiery: 23. 06. 2023

 *Google

    Anna Rumocka  spełniona mama trójki dzieci, z wykształcenia wizażystka, po szkole rejestracji medycznej. Przeżyła walkę z otyłością, poddając się operacji bariatrycznej, sleeve- rękawowe zmniejszenie żołądka. Autorka "Matka po sleeve- walka z otyłością" oraz mafijnego erotyku "Ciało mafii".
(Źródło opisu: Okładka książki "Walka kilogramów- czyli męska otyłość")

    Marek i Darek to sympatyczni bracia, którzy- jak każde dziecko- chcą być szczęśliwi. Ich historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, a pierwowzorami są ojciec i wujek autorki, których doświadczenia stały się inspiracją do napisania tej książki.

To pouczająca, niezwykła książka dla dzieci o przygodach dwóch braci, ich marzeniach i walce z otyłością.
(Opis wydawcy)

    Z twórczością Anny Rumockiej spotkaliśmy się przy okazji dwóch książek autobiograficznych i jednym erotyku. Dziś przyszła pora przedstawić jej pierwszą książkę dla młodszego czytelnika, którą mój blog ma olbrzymi zaszczyt objąć patronatem medialnym. 

"Bracia od-wagi" to opowieść o dwóch braciach: nastoletnim Marku i ośmioletnim Darku, którzy pragną zrobić prezent mamie i w tajemnicy podejmują się różnych prac, by na niego zarobić. Zauważają  jednak, że ich nadprogramowe kilogramy mocno im przeszkadzają w niektórych pracach, a po jednej z ważnych rozmów, zapada decyzja o wyjeździe chłopców na obóz odchudzający... 
Co takiego się stało i z kim rozmawiała mama, że chłopcy wyjechali na obóz? Czy zrzucili zbędne kilogramy? Czy udało im się uzbierać pieniążki na prezent dla mamy? Tego już nie zdradzę, ale podpowiem, tylko że czeka na nich sporo wyzwań, z którymi nie tak łatwo będzie im sobie poradzić... 

Anna Rumocka zabrała głos w bardzo ważnej kwestii dotykającej coraz większej liczby i coraz młodszej grupy naszych dzieci. W moim odczuciu jest to głos ważny, poza problemem coraz większej otyłości wśród najmłodszych, autorka skupiła się także na tak ważnych tematach jak komplikacje zdrowotne, które ona w sobie niesie, brak akceptacji, wsparcia i pomocy od innych. A z drugiej strony możemy przekonać się jaką siłą jest rodzina i jak ważne są relacje, które w niej panują. Historia ta to przystępnie pokazany obraz walki ze swoimi słabościami, ale przy tym jest to opowieść o marzeniach i przygodach, akceptowaniu siebie i walce o własne dobro i zdrowie.

Książeczka dedykowana jest dzieciom od lat siedmiu, ale przyjazna forma wydania spodoba się dziecku w każdym wieku. Duże ilustracje zachęcają do kolorowania, dając przy tym możliwość rozpoczęcia wielu ciekawych, a zarazem ważnych i  uświadamiających rozmów z naszymi pociechami.
Napisana przyjaznym i łatwym dla dzieci językiem wciąga i intryguje, rozbudzając ciekawość co do dalszych przygód chłopców. Książkę czyta się  dosłownie na raz, a refleksje i przemyślenia, nawet starszemu czytelnikowi towarzyszą przez dłuższy czas. 
Na końcu przeczytacie także trzy opinie na temat książki, które napisały nauczycielki, ale przede wszystkim mamy, które zwracają tam uwagę na emocje, relacje, szacunek dla innych, ale co w moim odczuciu także ważne, dla akceptacji dla innych. Pamiętajmy, każdy z nas jest inny, przez co wyjątkowy. Uczmy tego nasze dzieci!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Bracia od-wagi" to ważna i potrzebna pozycja na naszym rynku wydawniczym, pokazująca, że zawsze jest dobry czas, by zadbać o własne dobro. Bardzo się cieszę, że mogę jej patronować, autorce serdecznie gratuluję i trzymam kciuki za dalsze sukcesy w dziedzinie literatury dla najmłodszych czytelników.

POLECAM...

"Chłopcom dni szybko mijały na obozie,
wyniki u dietetyka też były niczego sobie.
Po miesiącu nastolatek schudł już siedem kilo,
Darek trochę mniej, ale też go ładnie ubyło.
Jeszcze tylko troszeczkę i dopną celu swego,
mama będzie zadowolona z wyniku pozytywnego."
                               - Anna Rumocka "Bracia od-wagi" str. 32

Recenzja powstała dzięki współpracy z wydawnictwem Million Studio Wydawnicze. 

czwartek, 15 czerwca 2023

(72/23). MADEIRA

 
               "Kolejny świt to nowa nadzieja- na miłość, na szczęście, na nowy początek"
                                               - Jolanta Kosowska "Madeira"


    Autor: Jolanta Kosowska

    Wydawnictwo: Zaczytani

    Gatunek: Obyczajowa 

    Liczba stron: 288

    Data premiery: 08. 06. 2023

 *Google

    Jolanta Kosowska Urodzona na Opolszczyźnie, większość życia związana z Wrocławiem, Opolem i Sobótką, absolwentka wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych w Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu lekarka, specjalistka w trzech dziedzinach medycyny. Nieustannie szuka nowych wyzwań i swojego miejsca na ziemi. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie. Jest związana z drezdeńską Polonią. Dzieli swój czas pomiędzy pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jest autorką szesnastu powieści obyczajowych.
(Źródło: Okładka książki)

    Wyspa wiecznej wiosny, Madera, jest cichym świadkiem miłości Julii i Filipa. To właśnie tutaj spędzili najpiękniejsze dni i najgorętsze noce, tutaj się zaręczyli. Po powrocie do Polski oboje rzucają się w wir przygotowań do ślubu. Po nietypowym, spędzonym na górskich szlakach wieczorze kawalerskim chłopak wysyła ukochanej wiadomość, a potem znika. Policja uznaje go za zaginionego, ale Julia jest przekonana, że Filip nie żyje. Zrozpaczona, wyrusza do Portugalii, by po raz ostatni odwiedzić najważniejsze dla niej miejsca, a potem popełnić samobójstwo. Los jednak naprowadza ją na trop dramatycznej rodzinnej historii, która może okazać się kluczem do odnalezienia narzeczonego…
"Madeira" to trzypokoleniowa opowieść o miłości, potrzebie akceptacji i rodzinnych traumach. W tej poruszającej historii gorące uczucia przeplatają się z wielkimi tajemnicami, a oszałamiająca przyroda koi serca i przynosi nadzieję. Bo kto raz zakocha się w Maderze, będzie tę miłość nosił w sercu na zawsze.
(Źródło opisu: Okładka książki)

"Bóg stworzył świat. I tak był zadowolony ze swego dzieła, że pocałował je – wówczas powstała Madera..." - legenda maderska

    Kiedy tylko "Madeira" pojawiła się w zapowiedziach wydawniczych, wiedziałam, że na czytelników będzie czekała kolejna emocjonalna historia, która wryje się w serce i zostanie w nich na zawsze. Jak wiecie, Jolanta Kosowska jest z moich ulubionych pisarek, a jej książki, zawsze, ale to zawsze wywołują we mnie olbrzymie emocje i w każdej z nich odnajdę postać, z którą mogę się naprawdę utożsamić, a to sprawia, że przeżywam tę książkę po stokroć mocniej...
Nie inaczej jest i tym razem... za każdym razem gdy sięgam po kolejną książkę, wiem, że czeka mnie piękna i emocjonalna podróż... nie tylko w wyjątkowe miejsca, których nie znajdziemy w tradycyjnym przewodniku, ale przede wszystkim w głąb ludzkich serc i dusz...
Są również takie miejsca, które mają w sobie trudną do wytłumaczenia magię. Miejsca, które potrafią uleczyć nawet najbardziej zranione dusze, a pani Jolanta jet mistrzynią w pokazywaniu nam tych zakątków, oddawaniu ich klimatu i niepowtarzalnego uroku. Swoimi opisami rozbudza wyobraźnię, otwiera serca, sprawia, że bez chwili wahania chce się złapać plecak i wyruszyć w nieznane.
Tym razem wraz z autorką trafiamy na Maderę, zwaną również Wyspą wiecznej wiosny. Poznajemy tę wyspę krok po kroku, widzimy ją oczami nie tylko samej pisarki, ale i bohaterów, wraz z nimi wędrujemy przez lasy wawrzynowe, poznajemy Lewady- tradycyjne kanały irygacyjne, obserwujemy wielobarwne wysokie klify, podziwiamy wschody i zachody słońca nad spokojnym oceanem. "Wędrujemy" uliczkami malowniczych miasteczek, niemal "czujemy" w ustach smakowite lokalne dania i napoje. Obserwujemy i niemal czujemy zapach egzotycznej roślinności. Chłonie się ten niepowtarzalny klimat płynący z każdej strony i chce się więcej i więcej...
Niejednokrotnie odkrywa się z zaskoczeniem drugie a może nawet i trzecie dno przedstawionej historii... 

Książkę czyta się bardzo szybko, choć akcja nie goni na złamanie karku. Trudna przeszłość wszystkich głównych bohaterów, którą poznajemy z każdą przewróconą stroną, nie daje im o sobie zapomnieć. 
Naprzemienna narracja pozwala poznać ich bardziej. Wywołuje całą masę emocji, niejednokrotnie zaskoczenie, wzruszenie, ale i współczucie. Zmusza do refleksji nad trafnością podejmowanych przez nich decyzji...
Z każdym z nich łatwo się utożsamić, zrozumieć ich emocje i motywy, odnaleźć cząstkę siebie.
Autorka jak zawsze porusza wiele trudnych tematów, które zostają otwarte gdzieś z tyłu głowy i sprawiają, że nie tak łatwo przejść nad nimi do porządku dnia codziennego. Przedstawiona historia, niezwykle porusza, pokazuje, jak ważne są więzi rodzinne, jak trudno jest ponownie zaufać i wybaczyć, choć gdzieś w podświadomości, wiemy, że dana sytuacja miała za zadanie nas uchronić.

Jeśli jeszcze nie znacie książek pani Joli, koniecznie to nadróbcie, bo autorka pisze niesamowicie piękne życiowe historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Przepiękne i barwne opisy wpływają na wyobraźnię, łatwo jest się odnaleźć w sytuacji tuż obok bohaterów, odnosi się wrażenie, że jest się częścią powieści i jest to niezwykle magiczne uczucie. Jolanta Kosowska po raz kolejny udowodniła, że po przeczytaniu jej nowej powieści będzie się chciało zabrać plecak i wyruszyć w podróż szlakami opisanymi w książce.

POLECAM...

"Byłam na Maderze bez Flipa. Nic już nie było takie jak wtedy. Poczułam łzy pod powiekami. Jedna z nich zaczęła toczyć się po policzku.
- Czasami trzeba poczekać, aż mgła opadnie- usłyszałam głos Any- Żeby wszystko zobaczyć lepiej. Do podszeptów wyobraźni trzeba dodać realia. Opowiedziałaś mi waszą historię. Dzisiaj Alberto opowie ci naszą. Niedługo powinien wrócić z pracy. Wtedy wiele rzeczy zrozumiesz. Chciał opowiedzieć ci wczoraj, ale były tamte urodziny. Potem było już za późno na tę rozmowę. Są rozmowy, które wymagają czasu, ale po nich ludzie stają się sobie bliscy."
                                 - Jolanta Kosowska "Madeira" str. 188


Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Zaczytani.