piątek, 29 maja 2020

PENSJONAT POD ŚWIERKIEM


  Antologia świątecznych opowiadań.

    Autorzy: Agnieszka Lingas- Łoniewska
                   Magdalena Knedler
                   Adrian Bednarek
                   Jolanta Kosowska
                   Nina Reichter
                   Daniel Koziarski
                   Anna Kasiuk
                   Anna Szafrańska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Opowiadania

    Liczba stron: 314

    Data premiery: 08. 11. 2017


                                      Okładka książki Pensjonat pod świerkiem *Google


    Do ukrytego w Tatrach, zasypanego śniegiem Pensjonatu pod Świerkiem przybywają na święta kolejni goście. Każdy z nich przywozi własną historię. Na miejscu wita ich para właścicieli, którzy- niczym anioły- przyjmują pod swoje skrzydła życiowych rozbitków. Czy ich dobroć i życzliwość wystarczy, by wydobyć z człowieka to, co w nim najlepsze, i jednocześnie uchronić od tego, co złe?

"Pensjonat pod Świerkiem" to zbiór nastrojowych opowiadań stworzonych przez lubianych autorów specjalnie na magiczny czas świat Bożego Narodzenia. Do czytania nie tylko przy kominku, z kubkiem aromatycznej herbaty w dłoni, w towarzystwie bliskich osób i... pierniczków.
(Opis wydawcy).

    "Pensjonat pod Świerkiem" to zbiór czternastu opowiadań, które łączy miejsce akcji i dwoje głównych bohaterów- rodzeństwo Ewa i Gabriel.
Jak już kiedyś wspomniałam, rzadko sięgam po antologie, ponieważ boję się, że nie będę obiektywna w ocenie. Tak samo było i w tym przypadku.
"Pensjonat pod Świerkiem" to istna mieszanka wybuchowa... znajdziemy tutaj dosłownie wszystko. Od przesłodzonych opowiastek o niemalże anielskich właścicielach po kryminalne zapędy niektórych gości.
Jak to bywa przy takich produkcjach, jest różnie. Jedne historie są lepsze inne gorsze i mam wrażenie, że nie powinny się znaleźć w tym zbiorze.
W drodze wyjątku zdradzę, że bardzo przypadło mi do gustu opowiadanie Pani Niny Reichter pt. "Przyjaciel w wigilijną noc". Niezwykle wzruszające i pokazujące jak ważne w naszym życiu jest miłość, przyjaźń i rodzina.
Najgorszego w moim odczuciu nie zdradzę... wiecie gusta i te sprawy ;)
Opowiadania ze względu na ich formę czyta się szybko, każde z nich jest inne, więc podejrzewam, że każdy znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie.

Na wielkie brawa zasługuje forma wydania, twarda okładka z przyciągającą wzrok filiżanką gorącej herbaty, sprawiła, że zatęskniłam za zimą i świątecznym okresem.

    Czy polecam?
Polecam... choć mamy środek roku, nie jest to przeszkodą.

POLECAM...

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.

EINE KLEINE TRUP


    Autor: Olga Warykowska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 254

    Data premiery: 20. 04. 2020


                                      Okładka książki Eine kleine trup *Google


        Olga Warykowska- Urodziła się we Wrocławiu, gdzie ukończyła studia z zakresu polityki regionalnej Unii Europejskiej. Pracowała jako producent muzyczny i teatralny dla Narodowego Forum Muzyki, Teatru Polskiego we Wrocławiu oraz Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Zrealizowała ponad 90 produkcji kulturalnych w Polsce i za granicą. Dwa spektakle teatralne jej autorstwa zostały wystawione na deskach Teatru Polskiego oraz Teatru Derywacji. Pasjonuje się zarówno filmem okresu przed i między wojennego, jak i brytyjską Regency Erą. W wolnym czasie uwielbia pisać krótkie formy sceniczne i piosenki, jeździć na rowerze oraz oglądać musicale na West Endzie.
(Źródło: Okładka książki)

    Podlaskie dni są spokojne, pełne kartaczy, sękaczy i ryb. Do czasu, aż ktoś nie umrze...
Amadeusz Wagner, drugi flecista Filharmonii Wrocławskiej, zmierza na przymusowy urlop do Gawrych Rudy, do rodzicielki. Na Podlasiu- poza kartaczami, sernikiem, pierogami, racuchami, rosołem, kanapkami i pozostałymi smakołykami mamusi- czekają na niego tajemnice skrywane przez mieszkańców tego urokliwego regionu. Jest złodziej, jest trup znienawidzonej przez wszystkich nauczycielki- Francy, są duchowni, są kumple ze szkoły.
Wagner z Eine Kleine Nachtmusik i burczącym brzuchem w tle, karcony na każdym kroku przez mamusię, próbuje rozwikłać pewną dość skomplikowaną zagadkę, ale właściwie nikt nie chce mu w tym pomóc. Każdy wydaje się w pewien sposób uwikłany w tę sprawę.
Co takiego wiedziała Franca, że zginęła?
(Opis wydawcy).

    Amadeusz Wagner powraca w wielkim stylu.
"Eine kleine trup" to druga część przygód wiecznie głodnego i błyskotliwego flecisty Amadeusza, który tym razem mury filharmonii zamienia na podlaską wieś. Mężczyzna próbuje rozwikłać zagadkę śmierci swej byłej nauczycielki, a także dojść do złodzieja, który... zabiera tylko połowę skradzionych rzeczy.
Olga Warykowska utrzymała satyryczny poziom z części pierwszej, i stworzyła naprawdę dobrą komedię kryminalną.
Tak, nadal nie zgadzam się, z tym że jest to "śmiertelnie" poważny kryminał.
Akcja powieści dzieje się szybko i wielotorowo, tak jak przy pierwszej części trzeba się dość nagłówkować, by dojść do tego, kto jest mordercą- tym razem również zostałam zaskoczona, bo obstawiałam zupełnie inną osobę.
Bohaterowie tak jak i wcześniej są dobrze wykreowani, można się z nimi łatwo utożsamić. Choć i w tej części często ocierają się o groteskę (choćby mamusia- jak ta kobieta działała mi na nerwy), można ich polubić i zrozumieć motywy ich postępowania.
 W tle opowieści widzimy obraz polskiej wsi z wszystkimi jej bolączkami i przywarami. Obserwujemy życie przy dniu codziennym, jak i przy wielkich świętach, widzimy jak ważne i wysoko stawiane jest duchowieństwo w tak małych społecznościach i jak trudno zrozumieć przeciętnemu wiernemu, że ksiądz to też zwykły człowiek i popełnia błędy.
Autorka wprowadzając do powieści "honorowego" złodzieja pokazuje, jak wielkim problemem w takich malutkich miejscowościach jest bieda i brak zatrudnienia.
Oczywiście nie sposób pominąć wątku jedzenia, możemy dowiedzieć się, co jest specjałem kuchni podlaskiej, ale na litość kto zjada czterdzieści knedli i poprawia sernikiem?
Te olbrzymie ilości, które były ładowane w biednego Amadeusza, strasznie mnie drażniły, choć z drugiej strony wywoływały wiele uśmiechu.

"Eine kleine trup" jest kolejną częścią przygód Amadeusza Wagnera, jednak w moim odczuciu, nie trzeba zaczynać od "Czterech pór śmierci". Historia jest klarowna, a z początku zostaje wyjaśnione, dlaczego główny bohater wraca do domu.

Książka napisana jest lekko i bardzo przystępnie, czyta się ją niezwykle szybko. Opisy sprawiają, że oczami wyobraźni widzimy tę malutką wieś i czujemy się jej częścią. Tę książkę po prostu chce się czytać.
Z wielką ciekawością i niecierpliwością będę wyglądać kolejnych przygód flecisty z Wrocławskiej Filharmonii. 

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Ubawicie się przednio, ale również włożycie wysiłek, by wraz z Amadeuszem rozwiązać kryminalną zagadkę. Fantastyczna lektura na wieczór po ciężkim dniu, zrelaksujecie się i niejednokrotnie uśmiechniecie.

POLECAM....

Recenzja do pierwszej części CZTERY PORY ŚMIERCI

"Wagner z definicji unikał lasu. Czaiło się tam wiele zwierząt i wielu ludzi, przed którymi nigdy nie byłby w stanie uciec z powodu swojej tuszy. Jeśli już decydował się wchodzić do lasu, to tylko po to, żeby nazbierać z mamusią grzybów na susz lub malin czy kamionek, z których potem robili kompoty, dżemy oraz ciasta. Gdy źle się czuł, to zwykle szedł nad jezioro, żeby zamoczyć nogi i popatrzeć na ryby, kaczki oraz głośnych turystów. Podgryzał sobie wtedy kanapki i marzył o wspaniałym życiu wielkiego muzyka. Teraz też nogi same go poniosły w jego ulubione miejsce, gdzie mógł spokojnie sobie usiąść na pomoście i pomyśleć o śledztwie."
                                     - Olga Warykowska "Eine kleine trup".


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.  



     

ZA WSZELKĄ CENĘ


    Autor: Marta Lech- Biała

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 295

    Data premiery: 07. 05. 2020


                                    Okładka książki Za wszelką cenę *Google


    Marta Lech- Biała- Magister pielęgniarstwa, studentka kryminologii, wokalistka, kompozytorka, gitarzystka, laureatka wielu konkursów z dziedziny śpiewu. Debiutująca autorka książek. 07 maja 2020 r. odbyła się premiera jej pierwszej powieści "Za wszelką cenę".
(Źródło: Lubimy czytać)


                  Szczęście odnajdzie Cię nawet wtedy, gdy w nie zwątpisz.



    Julia, młoda dziewczyna pracująca w szpitalu jako instrumentariuszka, próbuje poukładać sobie życie po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej rodzice. Kiedy poznaje przystojnego anestezjologa Tomka, nie może uwierzyć, że los w końcu postanowił się do niej uśmiechnąć. Jednak ich sielanka nie trwa długo, a w życiu Julii pojawiają się kolejne problemy. Kryminalna przeszłość brata, zawirowania uczuciowe i poważna choroba nie pozwalają jej na osiągnięcie szczęścia, o którym tak bardzo marzy. Czy będzie miała siłę, by odeprzeć kłębiące się w jej głowie czarne myśli? Czy znajdzie się ktoś, kto pomoże jej stoczyć najtrudniejszą w życiu walkę?
(Opis wydawcy).

    "Za wszelką cenę" to debiut, obok którego nie sposób nie zauważyć.
Czytając opis wydawcy, może się wydawać, że jest to kolejna historia, gdzie podobnych napisane zostało tysiące, jednak w tym przypadku odkryłam zupełnie coś innego, coś, czego nie umiem zdefiniować, ale zapadło mi to głęboko w serce, coś, co poruszało najgłębiej ukryte struny...
Nie umiem odnaleźć tej subtelnej nuty, jednak towarzyszyła mi ona przez całą powieść. 
Autorka nie oszczędza nam dramatu, ale daje również chwile oddechu i udowadnia, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej odpowiednim momencie.
Pani Marta nie boi się trudnych tematów, nie "cukierkuje" życia, choć czasami odnosiłam wrażenie, że przesadziła znów w drugą stronę, zrzucając na biedną dziewczynę tyle nieszczęścia.

"Za wszelką cenę" to książka, którą przeczytałam w jeden wieczór. Akcja dzieje się szybko, i znajdziemy w niej wiele zaskakujących zwrotów. Bohaterowie są autentyczni, wyzwalają w czytelniku wiele emocji- szczególnie główna dwójka- potrafią doprowadzić do śmiechu, ale zdarzyło mi się również kilkukrotnie poczuć niepokój.
Dialogi są wyważone i zrozumiałe, jest ich bardzo wiele, co sprzyja szybkiemu czytaniu.
Opisy zawodu i miejsca, w którym pracują bohaterowie, pozawalają nam zerknąć na salę operacyjną i podejrzeć, na czym polega ich praca i z jak dużą odpowiedzialnością się ona łączy. Jest to dużym plusem, szczególnie dla tych, którzy interesują się takimi lub podobnymi tematami.

    Czy polecam?
Polecam. Ciekawy debiut, który może zostać zauważony, osobiście z ciekawością na kolejne książki tej autorki.

POLECAM...

"Kiedy weszłam na salę operacyjną, poczułam dreszcze. Tak bardzo tęskniłam za tym miejscem. Czułam stres, bałam się, że mogłam zapomnieć pewnych rzeczy; wiedziałam, że mój wzrok nie jest taki, jak przed wypadkiem. Starałam się jednak zachować zimną krew i otwarty umysł. Operacja trwała kilka godzin. Była skomplikowana, każde z nas musiało skupić się na swojej pracy. Pierwszy zabieg zakończył się sukcesem. Odzyskałam wiarę w siebie"
                                   - Marta Lech- Biała "Za wszelką cenę"


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.

sobota, 23 maja 2020

LUDZIE POTRAFIĄ LATAĆ. ANTOLOGIA RADOSNYCH OPOWIADAŃ



    Autorzy: Agnieszka Lingas- Łoniewska, 
                   Małgorzata Warda, 
                   Alicja Sinicka, 
                   Magdalena Knedler,                       
                   Anna Szafrańska, 
                   Anna Kasiuk, 
                   Jolanta Kosowska, 
                   Daniel Koziarski, 
                   Daniel Radziejewski, 
                   Rafał Cichowski.

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Opowiadania

    Liczba stron: 334

    Data premiery: 11. 09. 2019

                                         Okładka książki Ludzie potrafią latać *Google


    Małe przyjemności mają wielką moc.
Jeśli lubicie opowieści, które nie przytłaczają formą, inspirują optymistycznym przesłaniem i wywołują szczery uśmiech- sięgnijcie po tom "Ludzie potrafią latać."
Znajdziecie tu dziesięć historii, czasem nieprawdopodobnych i szalonych, czasem na pozór zupełnie zwyczajnych, które udowadniają, że życie to coś naprawdę wyjątkowego, a każdą porażkę da się przekuć w początek czegoś pozytywnego. Może w tym pomóc znaleziony na plaży plecak, niespodziewane spotkanie w wirtualnym świecie, zaskakujący finał sportowej rywalizacji czy... różowy aligator, który ukazuje się tylko wybranym!
(Opis wydawcy).

    Bardzo rzadko sięgam po zbiory opowiadań kilku autorów, wydanych w jednej pozycji- najzupełniej w świecie, boję się tego, że moja ocena mogłaby być pokierowana osobistymi sympatiami lub antypatiami i źle to wpłynie na jej całokształt.
Obawiałam się, że i tak samo stanie się tym razem, jednak widząc większość nazwisk osób, które naprawdę lubię i cenię, a w większości czytałam już ich wcześniejsze powieści, postanowiłam zaryzykować.
Nie zawiodłam się...
Jak to przy takich przedsięwzięciach bywa, dostaliśmy w ręce prawdziwą mieszankę wybuchową, ale pojawia się tu również pewność, że każdy z czytelników znajdzie coś dla siebie. I moim skromnym zdaniem w "Ludziach potrafiących latać" jest to znakomite posunięcie, zebrać znanych i lubianych w jednym miejscu.
Osobiście nie powiem Wam które opowiadania przypadły mi najbardziej do gustu, a które tylko troszkę mniej- jednak kto śledzi mojego bloga, bez problemu się domyśli, które zostało dla mnie tym najlepszym.

Opowiadania są krótkie, czyta się je z olbrzymią przyjemnością. Autorzy w swoich bohaterach obsadzają "zwykłych" ludzi, dzięki czemu możemy ich poznać i wczuć się w ich sytuację, zrozumieć emocje, rozterki i dylematy nimi targające, a równocześnie cieszymy się ich szczęściem, niemal tak, jakby byli to nasi prawdziwi przyjaciele.

    Czy polecam?
Polecam z całego serca, wszystkim, którzy lubią takie ciekawe połączenia. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. A uśmiech i niejedna łza wzruszenia pozwolą Wam się zrelaksować i wyrzucić do krwi wiele endorfin.

POLECAM...

"W dzisiejszym świecie ludzie wiecznie się spieszą i nigdy nie mają czasu, a do tego za rzadko na ich twarzach gości serdeczny, niewymuszony uśmiech. Postanowiliśmy więc oddać w Twoje ręce chwilę wytchnienia zamkniętą w tym krótkim tomie radosnych opowiadań. Nie zajmą Ci wiele czasu, a dostarczą mnóstwa pozytywnej energii. Taki właśnie był nasz cel."
                                 - Wojciech Gustowski, redaktor naczelny.



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.



     

  

CZTERY PORY ŚMIERCI


    Autor: Olga Warykowska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 196

    Data premiery: 03. 06. 2019


                                          Okładka książki Cztery pory śmierci *Google

    Olga Warykowska- Urodziła się we Wrocławiu, gdzie ukończyła studia z zakresu polityki regionalnej Unii Europejskiej. Pracowała jako producent muzyczny i teatralny dla Narodowego Forum Muzyki, Teatru Polskiego we Wrocławiu oraz Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Zrealizowała ponad 90 produkcji kulturalnych w Polsce i za granicą. Dwa spektakle teatralne jej autorstwa zostały wystawione na deskach Teatru Polskiego oraz Teatru Derywacji. Pasjonuje się zarówno filmem okresu przed i między wojennego, jak i brytyjską Regency Erą. W wolnym czasie uwielbia pisać krótkie formy sceniczne i piosenki, jeździć na rowerze oraz oglądać musicale na West Endzie.
(Źródło: Okładka książki)

    Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Nic bardziej mylnego...
Podczas premierowego  koncertu "Czterech Pór Roku" Antonio Vivaldiego w Filharmonii Wrocławskiej główny skrzypek- solista pada martwy na ziemię. Policyjne śledztwo nie trwa długo i kończy się osadzeniem w areszcie niewinnej osoby. Wtedy do akcji wkracza on- Amadeusz Wagner, nieśmiały, otyły flecista, który myśli przede wszystkim za pomocą swojego żołądka. Z zaskoczeniem stwierdza, że w roli detektywa czuje się jak ryba w wodzie. Już wkrótce uda mu się odnaleźć trop prowadzący do rozwikłania zagadkowej śmierci skrzypka, a niedostępny i mroczny świat artystycznych intryg stanie przed nim otworem...
Oto zaskakujący kryminał kulinarno- muzyczny, który  przyprawi Was o dreszcze i... burczenie w brzuchu!
(Opis wydawcy).

    Na początku zaznaczę, że "Cztery pory śmierci" w moim odczuciu nie są "śmiertelnie" poważnym kryminałem, w którym trup ściele się gęsto, a napięcie nie pozwala wziąć głębszego oddechu. Odebrałam tę opowieść bardziej jako kryminalną komedię, a to za sprawą głównego bohatera, który został przedstawiony jako błyskotliwy, choć ciapowaty niedorajda, którego nikt nie traktuje poważnie, życiowe niedogodności wynagradza sobie olbrzymimi ilościami jedzenia i rozmowami z mamusią...
Akcja w tej króciutkiej historii dzieje się szybko i wielotorowo, więc jeśli sami chcecie odkryć, kto jest prawdziwym mordercą, trzeba się skupić, by nie pominąć żadnego ważnego szczegółu.
Czy rozwiązanie zagadki Was zaskoczy?
Możliwe... mnie zaskoczyło i szczerze przyznam, że takiego rozwiązania się nie spodziewałam, i obstawiałam zupełnie inną postać.
Bohaterowie są wyraziści, choć czasami ocierają się wręcz o groteskę, można ich polubić. Na pewno, niejednokrotnie wywołają na Waszych twarzach szeroki uśmiech.
Książkę dzięki jej objętości i dość dużej trzcionce przeczytacie w kilkadziesiąt minut.
Styl pisarski autorki jest bardzo przyjemny w odbiorze, naprawdę chce się czytać tę opowieść bez odkładania książki na bok aż do samego końca.
Ciekawą niespodzianką jest mapa, którą autorka zamieściła na okładce książki. Zaznaczyła tam wszystkie najważniejsze miejsca dla głównego bohatera i uwierzcie na słowo, parskniecie śmiechem jak się z nią zapoznacie ;)

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. Ubawicie się przednio, ale może pojawić się tak jak w moim przypadku łezka wzruszenia, gdy na jaw wyjdzie pewne skrzętnie skrywane uczucie.
Bardzo fajna pozycja na wieczór po męczącym dniu.


POLECAM...


"Dwie słodkie bułki później Amadeusz znowu wchodził spóźniony na scenę. Na jego szczęście, nikt nie zwracał na niego uwagi, tylko na wielką żółtą taśmę, która odgradzała połowę sceny i uniemożliwiała smyczkom zajęcie swoich miejsc. Rubin Diament stał obok niej i drapał się po głowie, śmiejąc. Wagner usiadł na swoim miejscu. Nic się nie zmieniło prócz obecności proszku do pobierania odcisków palców, który teraz pokrywał wszystkie pulpity. I nuty. Nie wiedział, czego mogli szukać policjanci w jego nutach. Planu zbrodni?"
                                     - Olga Warykowska "Cztery pory śmierci"



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.




    

   

poniedziałek, 11 maja 2020

KILKA PYTAŃ DO... KRZYSZTOF GOLUCH




     Witam Was serdecznie i zapraszam do przeczytania krótkiego wywiadu z Krzysztofem Goluchem, autorem dwutomowej powieści historycznej pt. "Czerwona zemsta".
Wywiad powstał na podstawie pytań czytelników biorących udział w konkursie organizowanym na stronie fp. na Facebooku.
Do wygrania były dwa zestawy powieści, w których znajdują się dwa tomy. Fundatorem nagród jest Wydawnictwo NOVAE RES.
Wszystkie pytania i odpowiedzi są autentyczne, jednak może się zdarzyć, że zostały delikatnie zredagowane i poprawione na potrzeby wywiadu, jednak ich sens został całkowicie zachowany

    1. Emilia W.- gdyby miał Pan wehikuł czasu czy chciałby Pan coś zmienić w przeszłości i czy chciałby Pan, zobaczyć co przyniesie przyszłość? 
Kto jest Pana ulubionym pisarzem i z kim chciałby Pan napisać książkę?

    Sam nie wiem. Chyba wybrałbym się po pewnego niespełnionego malarza. Taka zmiana mogłaby mieć olbrzymie konsekwencje, ale ilu ludzi by przetrwało. A przyszłości nie chcę znać. Jeszcze niedawno byłem czytelnikiem, a dziś piszę z czytelnikami.
Moim ulubionym pisarzem jest Henryk Sienkiewicz, a książkę chciałbym napisać z mamą- obiecałem, że wspólnie stworzymy romans. 

    2. Renata P.- Witam serdecznie. Jak wpłynęły na te wszystkie historie na Pana życie? 
Słuchając tych wszystkich opowieści, jako dziecko, musiał Pan to strasznie przeżywać. Ciekawe czy gdyby nie wszystkie historie to zostałby Pan pisarzem? Pozdrawiam serdecznie.

    Pisarzem jeszcze nie jestem. To zbyt duże słowo. Gdyby nie te historie to z pewnością nie powstałaby "Czerwona zemsta". Te historie wyleczyły mnie z czarno-białego patrzenia na świat, dzięki nim stronię od łatwych ocen. 
Czy zabicie przez podziemie szesnastoletniego członka ORMO ma cokolwiek wspólnego z bohaterstwem? To tylko jedno z wielu pytań, na które nie mam odpowiedzi... wtedy broń miała lekki spust...

   3. Bogdan Kocham Psy- Dzień dobry Panie Krzysztofie. Moje pytanie brzmi... Jak długo zbierał Pan materiały potrzebne do napisania książek i czy nie było próby zniechęcenia Pana do pisania o Żołnierzach Wyklętych?
I drugie pytanie -, czy planuje Pan następne książki o tej tematyce?
Pozdrawiam serdecznie.

    Materiały do książki zbierałem przez ostatnie trzy lata, a właściwie zbieram je do dziś, bo ciągle dowiaduję się czegoś nowego. Co do zniechęcenia to na pewnym etapie zniechęciłem się sam.
Co do powieści przyszłych to nie mogę napisać nic konkretnego. Pracuję nad czymś, ale nie jestem pewny czy kiedykolwiek to wydam. 
Mam propozycję, by zająć się jeszcze kilkoma Wyklętymi, między innymi "Zagończykiem", ale nie mam pomysłu na fabułę.

    4. Ewelina K.- Witam, moje pytanie brzmi... Dlaczego taki typ literatury Pan wybrał? Nie na przykład: romans thriller, książki fantasy, horrory czy książki biograficzne?

    Pochodzę z terenów, na których działał "Orlik". Tu jego legenda jest ciągle żywa. Pamiętam moje pasjonujące rozmowy z dziadkiem, który opowiadał mi o tamtych czasach, o ludziach i ich motywach. Dyskutowaliśmy o wielu sprawach. O przydatności i sensie podziemia, o bandytyźmie powojennym. Ta powieść dojrzewała niejako ze mną, a napisałem ją, bo nie zrobił nikt tego przede mną. Więc to ta historia wybrała mnie. Kiedy ją pisałem, nie myślałem nawet o jej wydaniu. Dopiero po namowach zdecydowałem się spróbować. 

    5. Agnieszka R.- Co czuł Pan, pisząc "Czerwoną zemstę", jakie uczucia Panu towarzyszyły?

    Szczerze... to żadne. Dopiero kiedy zobaczyłem książkę w zapowiedziach Empiku, poczułem strach. Wcześniej pisałem, bo pisałem. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, ale ani przez chwilę nie chwytały mnie żadne uczucia. Ot po prostu robiłem coś systematycznie.
Dopiero potem zobaczyłem, co tak naprawdę zrobiłem. I właściwie boję się do dziś. Byłem gotów na porażkę nie na sukces.

    6. Joanna S.- Gdyby mógłby Pan poznać absolutną i całkowitą prawdę na jedno pytanie, to jakby ono brzmiało?

    Bardzo trudne pytanie. Długo zastanawiałem się nad odpowiedzią. Poprosiłbym o wskazanie mi  prawdziwego przyjaciela. Kogoś na kogo będę mógł liczyć w każdej potrzebie. 

    7. Krzysiek G.- Skąd pomysł na taki tytuł książki, może Pana przeszłość, poszukiwanie nowych wrażeń się przyczyniło?

    Pomysł. Wieść o tym, że piszę książkę, rozeszła się szybko pomiędzy członkami mojej rodziny. Wszyscy pytali o tytuł, a ja ciągle odpowiadałem <nie wiem>. Najpierw ją napisałem, potem wybrałem zwrot z samej książki. 

    8. Patrycja P.- Dzień dobry. Gdyby mógł Pan słowem zmienić świat, jaki apel wystosowałby Pan do swoich czytelników?

    Może to Panią zdziwi, ale nawet gdybym miał taką możliwość, to bym z niej nie skorzystał, ale pytanie bardzo ciekawe.
Każdy człowiek ma prawo do wolnych wyborów i kształtowania własnego życia- nikt nań wpływać nie powinien.

    9. Karolina J.- Witam! Gdyby mógłby Pan podarować "Czerwoną zemstę" znanej osobie, kto by to był i dlaczego właśnie ta osoba? Pozdrawiam!

    Chyba Sienkiewiczowi i Kraszewskiemu- do oceny.

    10. Mateusz W.- Gdyby Pan mógł poprosić o radę jakąkolwiek postać historyczną, kto by to był i o co by Pan ją zapytał? 

    Byłby to prawdopodobnie Gajusz Juliusz Cezar. Pytanie byłoby proste... jak dokonał niemożliwego? Od jego nazwiska wywodzi się przecież samo słowo cesarz. A przecież karierę zaczynał późno i to w okolicznościach nader niesprzyjających. 

    11. Aleksandra M.- W jakimś wywiadzie z Piotrem Majewskim, historykiem, przez wiele lat związanym z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, wyczytałam, że poruszanie tematów trudnych, bolesnych, "wiecznie" żywych, do których niewątpliwie należą losy Żołnierzy Wyklętych, powinno stać się narodową misją Polaków. Czy swoją twórczość związaną z tą tematyką traktuje Pan jako swoistą misję?

    Raczej nie, choć zgadzam się z tym twierdzeniem. Tym trudnym tematem powinni zajmować się lepsi pisarze ode mnie. Mam nadzieję, że wkrótce tak się stanie, a moja powieść też się do tego przyczyni.

    12. Ewa C.- Witam. Panie Krzysztofie co Pan najbardziej docenia w życiu i gdyby Pan miał jedno życzenie, to o co poprosiłby?

    Samo życie. Ze wszystkimi jego troskami, dużymi i małymi radościami. Mam takie jedno wielkie marzenie... Chciałbym zobaczyć kiedyś wielki serial historyczny na podstawie losów "Orlika". Z dużym budżetem i rozmachem.

    13. Karolina O.- Gdyby Pan mógł przemówić do młodych osób, dla których czasy wojenne, powojenne to nierzadko czasy zapomniane, odległe, zakurzone w ich pamięci, o których nie czytają, nie interesują się, choć to krwawa historia naszej Ojczyzny i naszych dziadków, to co Pan im powiedział, co przekazał, tak by zainteresować ich historią Polski, tak by pańskie słowa wpadły im głęboko do serc i poruszyły najgłębsze i najwrażliwsze struny dusz? Pozdrawiam serdecznie!

    Jak odpowiedzieć na tak poetycko zadane pytanie. Miałem już trochę okazji, by rozmawiać z młodzieżą. Opowiadam im o tamtej rzeczywistości, tak jakby to oni musieli się z nią zmierzyć. Opowiadam, z czego gotowano posiłki, jak wyprawiano wesela czy pogrzeby. Jak wyglądało życie przeciętnego konspiratora, bandyty, Ubeka czy rolnika. O tym, że granaty służyły do połowu ryb. I to działa. Oni naprawdę słuchają, bo nie mówię im o datach, liczbach, tylko o normalnym  życiu ludzi zaskoczonych przez historię. Czasem schodzimy z tematu Wyklętych i rozmawiamy o całej II Wojnie Światowej. 

     14. Sylwester W.- Skąd u młodego jeszcze człowieka zainteresowanie taką trudną tematyką, czasami odległymi i do niedawna uznawanymi za pewnego rodzaju tabu, osnutymi po trosze tajemnicą i  zarazem związane z poprzednim: Skąd czerpał Pan potrzebną wiedzę o tych wydarzeniach i gdzie przebiega granica pomiędzy prawdą historyczną a literacką fikcją?

    Wszczepili mi je ludzie, wśród których dojrzewałem, to w ich historie wsłuchiwałem się, będąc zupełnym szczeniakiem. W powieści niejednoznaczne, mroczne, czasem śmieszne. Tematem tabu te czasy są do dziś. Ja także ledwo je musnąłem, nie odważyłem się opisać wielu rzeczy. Skupiłem się na tym, co jest dobrze udokumentowane, dużych starciach zbrojnych. Powieść na tym ucierpiała, to pewne, ale nie chciałem rozdrapywać starych ran. Nie ma potrzeby, by sąsiedzi znów patrzyli na siebie dziwnie... Dlatego granica między prawdą a fikcją  jest przeze mnie ukryta. 
Emilka nigdy nie istniała.
Wszystkie starcia zbrojne odwzorowałem na podstawie prac Mirosława Suleja i archiwum IPN, pomocne były również pamiętniki "Uskoka", kroniki "Żelaznego" i setki innych pomniejszych rzeczy. Scena z postrzeleniem obrazu jest autentyczna, podobnie jak tamta obława. Długo by jeszcze pisać. Zmieniłem imiona i nazwiska pracowników UB. W przypadku "Spokojnego" pominąłem dzieje jego licznego rodzeństwa i przyczyny śmierci. Jego przyszła żona w rzeczywistości była łączniczką oddziału.
Pozdrawiam. Mam nadzieję, że odpowiedź jest dla Pana satysfakcjonująca.

                                                                       KONIEC    


Serdecznie dziękuję Wszystkim za udział i zadanie pytania. Panu Krzysztofowi serdecznie dziękuję za możliwość porozmawiania nie tylko o powieści.
Po wielu trudach i kilku rozmowach doszliśmy do porozumienia i postanowiliśmy, że "Czerwona zemsta" tom I i II powędruje do.......

** JOANNA SAŁEK

** SYLWESTER WŁODARCZYK

                                                SERDECZNIE GRATULUJEMY !!!!

Zwycięzców poproszę o kontakt poprzez e-mail lub stronę fp na Facebooku.


STALKER


    Autor: Jolanta Bartoś

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

    Gatunek: Thriller, Kryminał

    Liczba stron: 231 e- book

    Data premiery: 14. 02. 2020


                                           Okładka książki Stalker *Google


    Jolanta Bartoś- Polska pisarka. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Artystyczna dusza wyczulona na piękno.
Przygodę z literaturą rozpoczęły bajki opowiadane młodszemu bratu, potem liczne historie pisane do szuflady. Znajdzie się w nich niejeden wątek sensacyjny i kryminalny.
Autorka książek: "Niepokorna" (2016), "Jad" (2017), "Fatum" (2018), "Obłęd"  (2018), "Uwięzieni w galerii Lochy" (2018).
(Źródło: Lubimy czytać.pl)

    Wydanie powieści stało się dla niej  spełnieniem marzeń. Była debiutującą autorką, która znała już smak życia i ludzkiej zawiści. Wiedziała, czym jest stalking, z którym spotkała się kilka lat wcześniej. Miała nadzieję, że prześladowca sprzed lat, który zniszczył jej życie, już o niej zapomniał. Bardzo szybko jednak przekonała się, że jest inaczej. Koszmar powrócił i to z jeszcze większą siłą.
(Źródło: Opis wydawcy).

    Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Jolanty, i przyznaję, że jest ono bardzo emocjonalne. Od przeczytania powieści minęło już kilka dni, a ja nadal nie umiem sobie poukładać w głowie i wyobrazić, jakim trzeba być *** żeby tak świadomie niszczyć drugiemu człowiekowi życie.
Autorka opowiada o osobistych doświadczeniach i długiej drodze do odzyskania dobrego imienia. Na przestrzeni kilku lat widać jak bardzo stalker wpłynął na Jej życie, jak je zniszczył i był blisko obrócenia wszystkiego w pył.
Książka napisana w formie wspomnienia pozwala doskonale zrozumieć emocje, które towarzyszą kobiecie, poczuć jej autentyczny strach, ale również poczuć nadzieję oraz wiarę w drugiego człowieka. I tutaj doskonale sprawdza się słynne powiedzenie "Że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". Cieszę się, że autorka miała obok siebie takich ludzi.
Z książki płynie ważna nauka dla każdego z nas, autorka pokazuje, że nikt nie jest bezkarny, a wszystko, co zostało wrzucone w internet, zawsze, ale to zawsze zostawi po sobie ślad i doprowadzi do autora danej treści.
"Stalker" to powieść trudna, przerażająca, na długo zostająca w głowie. Pokazująca, że tak naprawdę nigdy nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie monitora, czy jest przyjacielem, czy zależy mu tylko na naszej krzywdzie.
Wzruszająca, niejednokrotnie płakałam, ale dająca również wiarę w sprawiedliwość i nadzieję na szczęśliwe zakończenie.

Powieść wciąga, czyta się ją bardzo dobrze. Akcja dzieje się szybko, jednak nie zaskakuje i jest dość przewidywalna. Zakończenie nie zaskakuje, ale mimo to jedna z tych powieści, po które warto sięgnąć i zastanowić się również nad swoimi internetowymi kontaktami i znajomościami.
Osobiście "Stalker" przekonał mnie do tego, żeby zapoznać się z innymi powieściami Pani Jolanty.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. Ta opowieść na długo rozgości się w Waszych myślach i nie pozwoli o sobie zapomnieć przez długi czas.

POLECAM...


"Próbowałam normalnie żyć i cieszyć się kolejnym dniem, ale każdy drobiazg wyprowadzał mnie z równowagi. Niemal popadałam w histerię, gdy któryś moich współlokatorów nie zamykał drzwi domieszkania. Robili to coraz częściej, żeby wyprowadzić mnie z równowagi. Obawiałam się mojego natarczywego sąsiada i wiadomości, które Skolski publikował na swoim profilu. Byłam niemal pewna, że za chwilę wybuchnie kolejna bomba, której zegar już tykał, nie wiedziałam tylko, w którym miejscu."
                                              - Jolanta Bartoś "Stalker"


Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania powieści serdecznie dziękuję Autorce.