wtorek, 2 sierpnia 2022

(63/22). WOJTUŚ I JEGO POTWORKI. EMOCJE U DZIECI

 
    Autor: Marek Marcinowski

    Ilustracje: Lidia Rózio

    Wydawnictwo: Anatta sp. z o.o.

    Gatunek: Literatura dziecięca, Dla dzieci

    Liczba stron: 10

    Data premiery: 10. 05. 2022

 
                                              

    Marek Marcinowski Niepoprawny marzyciel. Pasjonat rynków finansowych, podróży i fotografii. Hobbistycznie trenuje fechtunek. Uwielbia łamigłówki, szachy i jazdę na rowerze.
Wielki fan gier planszowych i obserwacji astronomicznych.
(Źródło: Lubimy czytać).   

    Siedem uroczych opowiastek, których bohaterami są: Raduś, Strachuś, Smutasek, Złośnik, Wstydek, Zdziwiuś i Wstrętek.
Sympatyczne potworki, sportretowane na każdej stronie książeczki, w zabawny i przystępny sposób pomogą dziecku zidentyfikować i nazwać emocje. To idealna lektura do wspólnego czytania.

"Emocje kilkulatka dynamicznie się zmieniają. Żebyśmy my, dorośli, mogli zrozumieć dziecko i mu pomóc, musi ono umieć je nazwać. Pomoże mu w tym odnosząca się do codziennych sytuacji książka Wojtuś i jego potworki. Emocje u dzieci." Marcelina Ziętek, mgr pedagogiki
(Źródło: Okładka książki)

    Dziś przyszła pora przedstawić jedną z najnowszych książeczek dla dzieci, które wyszły spod pióra Pana Marcinowskiego mianowicie "Wojtuś i jego potworki. Emocje u dzieci". W moim odczuciu jest to bardzo ważna pozycja, po którą powinien sięgnąć każdy rodzic, którego maluch zaczyna poznawać świat i nie potrafi sobie jeszcze poradzić z jego odbiorem.
Autor pod postacią kolorowych ilustracji objaśnia małemu czytelnikowi podstawowe emocje takie jak: radość, strach, smutek, złość, wstyd, zdziwienie i wstręt, nadając im przy tym imiona sugerujące, z jaką emocją dziecko ma do czynienia. Każdy z potworków przedstawia się i opowiada o sobie kilka słów.
"Wojtuś i jego potworki. Emocje u dzieci" jest idealnym początkiem prowadzącym do wielu rozmów z naszymi pociechami, i poruszenia w prostych słowach powyższych tematów.

Przy każdej mojej opinii o książeczce dla dzieci zaznaczam, że odbiór treści jest moim bardzo subiektywnym odczuciem, bo mój syn nie czyta, ale zwracamy uwagę na inne aspekty- chociażby takie czy można wykorzystać książeczkę w inny sposób. Tę zdecydowanie można.
Przepiękne ilustracje autorstwa pani Lidii Rózio przykuwały uwagę mojego syna na dłuższy czas. Barwne obrazki cudownie odbijają światło. Przyjemny w dotyku kartonik, z którego została wykonana książka, pozwala bez problemu wodzić po nim dłońmi i opuszkami palców, niewielki format wpasuje się idealnie w każdą malutką dłoń.
Wystarczy puścić wodze fantazji i znajdzie się wiele kreatywnych pomysłów.
W moim odczuciu na rynku wydawniczym pojawiła się kolejna bardzo wartościowa książka dla dzieci, a ja bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Emocje są ważnym elementem naszego życia. Dzięki tej książce nasze dzieci już od najmłodszych lat mogą je poznać.

POLECAM...

"Gdy kładziesz misia pod poduszkę, a rano jest pod łóżkiem. Gdy zasypiasz na kolanach taty, a budzisz się w łóżku i nie wiesz, jak się tam znalazłeś, to wtedy ja Zdziwuś, jestem przy tobie,"
                - Marek Marcinowski "Wojtuś i jego potworki. Emocje u dzieci" str. 6

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

(62/22). MIŁOŚĆ W RUINACH

 
    Autor: Grażyna Malicka

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 512

    Data premiery: 22. 04. 2022

 *Google

    Grażyna Malicka- brak informacji.

    Są takie historie, które łączą, i takie, które starają się za wszelką cenę rozdzielić to, co zostało połączone…
Liliana uwielbia spędzać czas w swoim starym, rozpadającym się domu rodzinnym, gdzie może poukładać myśli, czy czytać książki. Wkrótce okazuje się, że to magiczne miejsce przyciąga nie tylko ją. Daniel, utalentowany młody artysta, zagląda tam, by szukać natchnienia. Rozpadający się dach, tynk odpadający ze ścian i złowrogo skrzypiące schody stają się romantyczną scenerią, w której młodzi ludzie odnajdują prawdziwe uczucie. Jednak z dnia na dzień ich relacja okazuje się trudniejsza, niż mogli to sobie wyobrazić. Zaburzenia osobowości Daniela i jego zaborcza matka to tylko początek problemów, z jakimi będą musieli się zmierzyć. Czy miłość okaże się kluczem do pokonania wszelkich przeciwności?
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o kolejnym debiucie.
W wiadomości od autorki nie doczytałam, że powieść, którą mi przesyła do recenzji ma ponad 500 stron, możecie sobie więc łatwo wyobrazić moje niemałe zaskoczenie i wielkie oczy gdy otworzyłam przesyłkę. Obawiałam się, że albo zanudzę się na przysłowiową śmierć, albo akcja będzie tak szybko biegła, że w połowie nie będę pamiętać, co zadziało się na początku. Na szczęście nie wydarzyło się nic z tych rzeczy.

"Miłość w ruinach" to ciepła i poruszająca opowieść o poszukiwaniu własnego "JA", o spełnianiu marzeń, o godzeniu się z tym co jest nam pisane, o chorobie, ale i nadziei oraz wierze w lepszą przyszłość.
Jedyny zarzut (no dobra dwa), jaki mam do tej historii to kreacja głównej bohaterki. Momentami miałam wrażenie, że czytam o głupiutkiej nastolatce, która nic nie wie o życiu, niż o dorosłej dziewczynie, która pracuje i ma jako tako to życie już poukładane i chce się mierzyć z przeciwnościami losu. Jej dziecinność naiwność a w niektórych momentach wręcz infantylność niejednokrotnie psuła całą dobrze skonstruowaną scenę. 
Drugi problem (w moim odczuciu!) to spłycenie problemu choroby Daniela. Podkreślam, w moim odczuciu, była ona za mało pokazana. Tak naprawdę objawiła się i pokazała swoje całe oblicze (sceny zazdrości raczej nie pokazują całego spektrum choroby), dopiero w kulminacyjnych scenach, pokazując, jak bardzo potrafi  być destrukcyjna i prowadząca do skrajnych decyzji.  

Świetny pomysł na fabułę. 
Akcja potrafi zaskoczyć, szczególnie sam koniec, który może sugerować dalszą część historii tej niesfornej dwójki.
Bohaterowie są ciekawi, i nawet irytującej bohaterce nie można odmówić jakiegoś wewnętrznego ciepła, ale moim ulubieńcem zdecydowanie zostaje Piotr- brat Daniela, totalne przeciwieństwo, który pod pozorem luzaka i pozera tak naprawdę skrywa duszę romantyka, niezwykle ciepłego i opiekuńczego chłopaka.
Drugoplanowe postacie wydają się tylko tłem dla głównej trójki, tak naprawdę nic specjalnego nie wnoszą do historii. Wyjątkiem jest Daria- była dziewczyna Daniela. Wariatka, która nieźle namiesza ;) ale więcej już nie zdradzę.

Naprawdę odpoczęłam przy tej powieści. Autorka cudownie zbudowała klimat, jest coś w tej historii takiego co naprawdę trudno ubrać w sztywne ramy, doskonale się czułam w trakcie lektury.
Autorka ma niezwykle lekkie i barwne pióro. Sprawia to, że naprawdę  powieść wciąga, otacza tajemniczością, nie chce wypuścić czytelnika ze swych ramion. To historia, która płynie swoim rytmem, nie śpieszy się, wbrew pozorom nie przytłacza, ale także  zmusza do refleksji.
Pamiętajmy, o chorobach psychicznych trzeba mówić głośno, nie wolno ich spychać na margines, osnuwać tajemnicą czy tworzyć z nich tabu!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To naprawdę bardzo ciekawy debiut, osobiście z niecierpliwością będę czekać na kolejne powieści Pani Grażyny.

POLECAM...

"Znajomy dotyk o poranku. Przyjazny uśmiech. Spojrzenie w niebieskie oczy, emanujące prawdziwą miłością. Tego pragnęłam. Obudzić się znów przy tej jednej, najważniejszej osobie. Tego dnia czułam, że wszystko wróciło do normy.
- Kocham cię.
Usłyszane słowa utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Może byłam naiwna, ale jakaś część mnie miała pewność, że tak właśnie jest. Znowu byliśmy razem. Daniel przytulił się do mnie i zamknął w ramionach jak swój skarb. Z pocałunkiem w czoło utulił do snu, bo świt dopiero zachęcił ptaki do świergotu."
                                - Grażyna Malicka "Miłość w ruinach" str.431

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 25 lipca 2022

(61/22). JESIEŃ PĘDZLEM MALOWANA

   **RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Weronika Karczewska- Kosmatka

    Wydawnictwo: Selfpublischer

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 268

    Data premiery: 21. 07. 2022

                                           *Google

    Weronika Karczewska- Kosmatka Urodzona w 1994 w Wągrowcu. Swoją pierwszą książkę przeczytała mając siedem lat, i od tamtej pory jest w nich zakochana. W jej życiu było wiele pasji: fotografia, dziennikarstwo, boks, kickboxing, ale to miłość do książek wygrała. Uwielbia różowe zachody słońca, upalne lato, dobrą książkę, romantyczny, turecki serial. Najchętniej pracuje w nocy, ale niechętnie wstaje wczesnym rankiem. Pisze, bo lubi; bo sprawia jej to radość; bo dzięki temu może dzielić się z innymi swoimi emocjami.
(Źródło: Książka)

    Urszula po stracie dziecka popada w melancholię. Swoje smutki często przelewa na płótno, z każdym dniem mocniej pogrążając się w swoim mroku.
Paweł ucieka w pracę, by nie patrzeć na smutek żony. Czuje się bezradny. Nie wie, jak pomóc pogrążonej w rozpaczy żonie, a jednocześnie tęskni za jej dawnym obliczem.
Małżonkowie stają przed wielkim dylematem: rozstać się czy walczyć o małżeństwo.
Czy Urszula i Paweł dadzą sobie szansę na miłość, a może ich drogi rozejdą się na dobre?
Czy nadchodząca jesień sprawi, że ich życie będzie mienić się tysiącem barw, jak liście we wrześniowe dni?
(Opis wydawcy)

    Czytając opis wydawcy, może się wydawać, że jest to kolejna historia, gdzie podobnych napisane zostało tysiące, jednak w tym przypadku odkryłam zupełnie coś innego, coś, czego nie umiem zdefiniować, ale zapadło mi to głęboko w serce, coś, co poruszało najgłębiej ukryte struny... Czasami na mojej drodze czytelniczej pojawia się taka książka, która już od pierwszej strony sprawia, że chłonę ją całą sobą i czuję się, jakby skierowana była ona tylko do mnie.
Nie umiem odnaleźć tej subtelnej nuty, jednak towarzyszyła mi ona przez całą powieść... 
"Jesień malowana pędzlem' to przepełniona emocjami opowieść o stracie, radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei. Jest to historia o chorobie i zagubieniu, przyjaźni i prawdziwej miłości, która pokona wszystkie trudności. 
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich najskrytszych marzeń. Bo to musimy pamiętać... życie mamy tylko jedno i jest ono niezwykle kruche.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Dawno już tak bardzo nie płakałam... powróciły wspomnienia, dlatego tak bardzo osobiście odebrałam tę historię.

Historia została przedstawiona z perspektywy kilku osób- dzięki temu zabiegowi możemy "wejść" w skórę bohaterów i towarzyszyć im w najtrudniejszych i najpiękniejszych momentach, zrozumieć ich emocje i motywy, które nimi kierowały.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, pod względem psychologicznym dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Wyzwalają całą gamę uczuć, od sympatii poprzez złość i niedowierzanie, po współczucie a momentami nawet litość.
Akcja dzieje się szybko, jej zwroty zaskakują w najmniej spodziewanych momentach- w wielu z nich moje serce pękało na tysiące kawałków.

Autorka nie oszczędza nam dramatu, ale daje również chwile oddechu i udowadnia, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej odpowiednim momencie. Pani Weronika nie boi się trudnych tematów, nie "cukierkuje" życia, nie owija w przysłowiową bawełnę. Pokazuje życie takim, jakim jest- czasami jest trudno i boleśnie, ale musimy zgodzić się i otworzyć na zmiany, zaufać samemu sobie, a wtedy będzie tylko lepiej.
Jestem dumna, że jestem patronem tej powieści i z wielką niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą spod pióra Pani Weroniki.

W tym miejscu chciałabym jeszcze wspomnieć o świetnym pomyśle, jaki autorka miała, zaczynając każdy kolejny rozdział od  cytatu z piosenek naszych rodzimych artystów, a wśród nich fragment mojej ukochanej "Piosenki księżycowej".  

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To przepełniona emocjami refleksyjna historia, która pokaże nam, jak ważne jest bycie ze sobą, a nie obok.

POLECAM...

"Lato powoli przemijało, ustępując miejsca jesieni. Liście zaczęły zmieniać barwę, a chłodne wieczory stały się codziennością. Ula z radością żegnała letnie ubrania i z wielką euforią witała cieplutkie sweterki, które zakładała każdego ranka, kiedy wyjeżdżała do pracy. Co prawda w ciągu dnia wciąż było ciepło i słonecznie, ale tuż po siódmej czuć było chłód, który przenikał aż do kości, ale Uli wcale to nie przeszkadzało. Uwielbiała tę porę roku."
                 - Weronika Karczewska Kosmatka "Jesień pędzlem malowana" str. 83

Za możliwość poznania tej wyjątkowej historii i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję Autorce.

czwartek, 14 lipca 2022

(60/22). CHCĘ WIĘCEJ KOCHANIE (18+)

 
    Autor: Paul J. Simmons

    Wydawnictwo: Ridero

    Gatunek: Erotyk

    Liczba stron: 468

    Data premiery: 20. 01. 2022

 *Google

    Paul J. Simmons przede wszystkim zagłębia czytelnika w sferę zakazanych i sensualnych wrażeń oraz skrywanych namiętności.
Ze względu na kontrowersyjne treści, które wychodzą spod jego pióra, piszący pod pseudonimem doświadczony poeta, pisarz i artysta musi kryć się pod pseudonimem.
Zafascynowany przede wszystkim psychologicznym podejściem do erotyki podejmuje próby zgłębiania obszarów kontrowersyjnych perwersji. Częstuje czytelników historiami przepełnionymi seksualno-psychologicznym napięciem.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Masz przed oczami książkę ostrą i odważną. Opisującą wędrówkę ku spełnieniu fantazji. Tego, co uśpione głęboko przez całe lata, zaczyna w końcu się budzić i pragnie zostać zaspokojone.
Jest to historia o odkrywaniu granic. O odwadze, transformacji i wyzwoleniu.
Jak może zakończyć się ekscytująca podróż po zakamarkach własnych pragnień? Jaki finał może mieć przygoda, która nie tylko poszerza cały wachlarz doznań cielesnych i duchowych, lecz również odkrywa niebezpieczne i mroczne obszary własnej osobowości? Czy odkryte siły okażą się destrukcyjne dla głównej bohaterki i jej bliskich? A może wręcz przeciwnie?
Jak zakończy się najodważniejsza przygoda życia?

Klaudia jest z zawodu nauczycielką, a prywatnie żoną i matką. I chociaż żyje w udanym związku, jednocześnie pragnie czegoś więcej od życia. Czegoś tak niebezpiecznie ekscytującego i szalonego, iż obawia się podzielić się tym ze swoim mężem – Rafałem. Jednak przytłoczona codziennością, marazmem i świadomością upływającego czasu, zdobywa się na odwagę. Pewnego wieczoru, z duszą na ramieniu wypowiada magiczne słowa: chcę więcej, kochanie.
To wyznanie zaowocuje ekscytującą przygodą, nie tylko po krainie seksualnych uniesień, ale przede wszystkim po nieznanych obszarach swojego wnętrza, które umożliwi spojrzeć w samą siebie i przejrzeć się w odbiciu swoich pragnień, niczym w lustrze. Jaki obraz przyjdzie zobaczyć Klaudii? I czy uda się jej odkryć samą siebie na nowo?
Czy szalone przygody w tajemniczym miejscu zmienią Klaudię na lepsze? Czy zaspokoją jej chęć na „coś więcej”?
Odpowiedź na to pytanie trzymasz właśnie przed oczami. Musisz to odkryć samodzielnie. Ale ostrzegam: to również będzie podróż w głąb Ciebie.
(Opis wydawcy)

    Od momentu, w którym skończyłam czytać tę książkę, minął już jakiś czas, a ja nadal nie wiem, jak ubrać w słowa to, co czuję. 
Jestem mocno zaskoczona, nie tylko opisaną historią- tym jaka jest mocna, odważna i przesiąknięta seksem, który wylewa się niemal z każdej strony (i nie są to grzeczne zabawy pod kołderką, tylko mocno sugestywne opisy, które momentami sprawiły, że poczułam się kilkakrotnie naprawdę zniesmaczona, a nawet zażenowana), ale chyba bardziej tym, że autor pokusił o mocną analizę ludzkich charakterów i co najlepsze (w moim odczuciu!) bardzo mu się te analizy udały. 
Stawiając naprzeciw siebie tak różne postacie o tak różnych usposobieniach, udowodnił, że ile ludzi-tyle pragnień i pomysłów na ich realizację, a droga do ich spełnienia potrafi być niezwykle zawiła.
Autor świetnie buduje napięcie, gdy wydawało mi się, że bardziej już nie można, że bardziej się nie da... następowało wielkie BUM!! i akcja toczyła się zupełnie inaczej, jeszcze szybciej i jeszcze bardziej zaskakująco. 
Bohaterowie są różnorodni, doskonale wykreowani i poprowadzeni, choć muszę przyznać, że główna bohaterka niejednokrotnie podnosiła mi ciśnienie do granic możliwości. 
Działając na zasadzie "Kali ukraść krowę- dobrze. Kalemu ukraść krowę- bardzo niedobrze" pokazała, jak bardzo człowiek potrafi być zaborczy w stosunku do swojego partnera, a z drugiej strony, jak bardzo chce czerpać całym sobą z tego co zaproponują mu inni.
Wszystkie postacie ze swoimi wadami i zaletami, dają nam szansę poznania się i zrozumienia swojego postępowania. Możemy obserwować ich wewnętrzne przemiany, obserwować konsekwencje nie zawsze trafnych decyzji. Postawić się na ich miejscu i zastanowić się jak ja bym się zachował/ zachowała na jego/ jej miejscu. 

Cała fabuła mocno zaskakująca i potrafiąca pobudzić wyobraźnię, jest ciekawie i logicznie poprowadzona. Przemyślenia bohaterów dają do myślenia i zadania sobie kilku fundamentalnych pytań, na które odpowiedzi musimy odnaleźć w głębi siebie. 
Tak jak wspomniałam wcześniej, kilka razy poczułam niesmak, ale zdecydowanie nie jest to dominujące uczucie i cała historia przypadła mi bardzo do gustu. 
Jeśli zaglądacie do moich opinii, wiecie, że lubię tak mocne historie. 
Książkę czyta się dość szybko, choć niektóre opisy mogłyby być trochę krótsze. Zakończenie może nie powala, ale poznając przez całą książkę postać Rafała, było ono do przewidzenia.
Przyjemny w odbiorze styl sprawił, że z ciekawością sięgnę po inne książki pana Simmonsa.

    Czy polecam?
Polecam, ale zaznaczam, że jest mocno i momentami dość wulgarnie, nie każdemu ta historia przypadnie do gustu- pomimo to zmusi ona do refleksji i odpowiedzenia sobie na kilka pytań, które pojawią się w naszych myślach w trakcie i po skończeniu lektury.

POLECAM...

"Klaudia była wręcz zdumiona tą niezwykłą reakcją nowo poznanej dziewczyny. W środku aż gotowała się od emocji. Z jednej strony ukłucie zazdrości, a z drugiej podekscytowanie, na samo wyobrażenie, co też Agata mogła mieć na myśli, oferując swoje usługi. Czuła, że jej ekscytacja rośnie z każdym krokiem, bo jakby nie patrzeć, obiektem godów tej samicy był nie kto inny, jak jej facet. Ale to ona trzyma go teraz pod rękę. I nie puści. Ten facet jest w całości jej."
                                     - Paul J. Simmons "Chcę więcej kochanie" str. 94

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuje Autorowi.

wtorek, 12 lipca 2022

(59/22). POBIEGANE Z DESZCZEM

 
    Autor: Aneta Staszewska

    Wydawnictwo: Langfort

    Gatunek: Literatura dziecięca. Dla dzieci

    Liczba stron: 120

    Data premiery: 07. 05. 2022

 *Google

    Aneta Staszewska od kilku lat bierze udział w zorganizowanych biegach (w tym biegach górskich). Lubi śmiać się ze znajomymi, morsować, zbierać grzyby, wychodzić na spacery z psami ze schroniska.
Ukończyła historię na Uniwersytecie Śląskim oraz trzy inne kierunki (podyplomowo). Nieustannie uczy się nowych rzeczy i odkrywa swoje nowe pasje- ostatnio jest to malarstwo.
(Źródło: Okładka książki)

   Cóż to dopiero za niesamowita historia! Liwia, mama Kingi, bierze udział w biegu górskim, podczas którego panują niesprzyjające warunki – pada intensywny deszcz, a na trasie pełno jest kałuż i śliskich skał.
Czas oczekiwania na powrót mamy z zawodów Kinga wraz z tatą spędza w restauracji, gdzie wprost z obrazu znajdującego się na ścianie przemawia do niej mały człowieczek. Oliwier, bo tak ma na imię chłopak żyjący w obrazie, prosi Kingę o pomoc w uratowaniu jego znikającej krainy.
Jakich zadań musi podjąć się Oliwier, by jego świat pozostał niezmieniony? W jaki sposób Kinga i jej mama mogą pomóc chłopcu? Czy uda się wykonać wszystkie zadania, aby kraina dalej istniała? Czy mama Kingi ostatecznie dobiegnie do mety? Odpowiedzi na te pytania poznasz w tej niezwykłej książce, której akcja toczy się podczas Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich w Lądku-Zdroju.
To magiczna książka, która przypomina, jak ważny jest śmiech i sport.
"Niemożliwe jest możliwe!"
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora przedstawić drugi tom z serii "Pobiegane z...". Jeśli nie znacie pierwszej części, czyli "Pobiegane z wiewiórkami"... to nic nie szkodzi, książeczki można czytać niezależnie od siebie, choć i tak namawiam do sięgnięcia po poprzedniczkę.

Ostatnio na blogu pojawia się wiele ciekawych pozycji i "Pobiegane z deszczem" nie jest wyjątkiem. 
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejną wartościową historię, która pokaże młodemu czytelnikowi, co tak naprawdę jest wartością w dzisiejszych czasach. Przedstawiona historia pokaże, jak ważny w życiu każdego człowieka jest optymizm, wiara w siebie, ale i również w to, że każdy z nas może być dobry, a nasze postępowanie również wpływa na samopoczucie innych.
Aneta Staszewska stworzyła przepiękną opowieść o dziecięcych marzeniach i sile wyobraźni, pierwszych przyjaźniach, zaufaniu i pozytywnym myśleniu. 
Wplatając w realnie istniejące miejsca elementy fantastyki, rozbudza ciekawość i chęć poznania opisywanych miejsc- przy okazji pobudza wyobraźnię i pozwala jej płynąć szerokim strumieniem.
Sama niejednokrotnie złapałam się na myśli, że chciałabym zarzucić plecak i wyruszyć w podróż, by zobaczyć opisywane miejsca na własne oczy i wziąć udział w opisywanych wydarzeniach.
Dla dzieci, które zrozumieją treść, będzie to świetna "baza wypadowa" do rozmowy o różnych emocjach, pięknie otaczającego nas świata itp.
Książeczka jest przepięknie wydana, wyraziste czarno- białe obrazki, czytelny tekst. Nie znajdziemy w tej pozycji chaosu. Całość tworzy spójną i bardzo ciekawą całość- jest dopracowana w najdrobniejszym szczególe.

Ciekawym dodatkiem są umieszczone na końcu książki ciekawostki o śmiechu. Przyznaję, że kilka z nich naprawdę mnie zaskoczyło. 
Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom, o którym autorka już wspomniała. Jestem niezwykle ciekawa z kim pobiegnie następnym razem 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, kolejna bardzo wartościowa książeczka nie tylko dla młodszego czytelnika. Cudowna i klimatyczna, opowieść dla całej rodziny.

POLECAM...

"Na filmie widać było całą trasę Szczeliniec Wielki- wraz z Romkiem podziwiać można było niezwykłe skalne formy. Olbrzymie skały niejednokrotnie podpierały patyczki, które ktoś postawił tam, chyba w przekonaniu, że utrzymają one tę kamienną bryłę sprawiającą wrażenie, jakby zaraz miała się przewrócić. Można to porównać do zwyczaju wrzucania monet do zabytkowych miejskich fontann w nadziei, że przyniesie to szczęście czy też sprawi, iż w przyszłości wróci się w to miejsce. W tym rejonie zamiast monety wrzucanej do fontanny stosowano podstawianie patyczków pod skałę."
                                  - Aneta Staszewska "Pobiegane z deszczem" str.101

Za możliwość przeczytania książki i przepiękną dedykację serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 11 lipca 2022

(58/22) KSIĘGA DWÓCH ŚWIATÓW

                             **RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Karolina Kasprzak- Dietrich

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Science Fiction, Fantasy

    Liczba stron: 308

    Data premiery: 24. 06. 2022


 *Google

    Karolina Kasprzak Dietrich- To pierwsza powieśc z pogranicza fantastyki autorstwa Karoliny Kasprzak Dietrich. W tym surrealistycznym kryminale autorka oddaje hołd życiu i śmierci. Wizualizuje życie pozagrobowe, zadając pytania związane z grzechem i sensem cierpienia. To ksiązka o upadku, skłaniająca do przemyśleń nad jakością życia i naszymi priorytetami.
Autorka ma już w swoim dorobku literackim kryminały ("Grabarz", "Podstępna schizofrenia", "Velveteen youth". "Moje córki"), erotyk ("Truciciel") oraz "Poradnik kosmetyczny, czyli jak prosto wyglądać bosko".
(Źródło: okładka książki)

    Czy potrafisz wyobrazić sobie wieczność?
Maria była szczęśliwa: miała syna, kochanków i poczucie bezpieczeństwa. Niestety, przez zatracanie się w chwilowych przyjemnościach i własną chciwość powoli traci to wszystko. Kiedy ze strachu przed konsekwencjami swoich czynów próbuje uciec za granicę, ulega wypadkowi, w wyniku którego balansuje na granicy życia i śmierci. Jej dusza rozpoczyna wędrówkę przez zaświaty. Najpierw wznosi się ku niebiosom, by po chwili spaść na samo dno piekła. Dokąd ostatecznie trafi? To zależy od wyniku testu, któremu ma zostać poddana…
(Opis wydawcy).

    Z twórczością pani Karoliny spotkałam się już wielokrotnie, i przy różnych gatunkach literackich. Jak wiecie, jestem wielką fanką kryminałów, które wyszły spod jej pióra, a dziś przyszła pora by przedstawić jej pierwszą książkę z gatunku fantasy, której dodatkowo mam zaszczyt patronować.
Dobro i zło to dwie wartości, o których uczymy się już od małego dziecka. Większość z nas od dziecka wierzy lub wierzyło w niebo i piekło- w to, że to one wyznaczają/ wyznaczały naszą moralność i drogę, którą powinniśmy podążać. Zazwyczaj potrafimy je od siebie odróżnić, ale... 
Ale czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się co się stanie z naszą duszą gdy dzieje się inaczej i pomylimy się w osądzie sytuacji? Wydaje się nam, że to my jesteśmy pokrzywdzeni, a tak naprawdę to my jesteśmy tymi krzywdzącymi?
Człowiek, który żyje w świecie, który zna i się w nim odnajduje, czuje się bezpiecznie i silnie, wydaje mu się, że jest tym dobrym, ale co w momencie, w którym odkrywa, że jednak tak nie jest?
Dopiero ekstremalne sytuacje, które zmuszają nas do walki, pokazują nasze prawdziwe „ja” i pokazują, na co tak naprawdę nas stać. Jesteśmy gotowi wtedy na wszystko, zrobimy wszystko by ochronić siebie i swoich bliskich...
Właśnie w takiej ekstremalnej sytuacji znalazła się Maria nasza główna bohaterka. Musi walczyć o swoje życie, a także dokonać wielu trudnych wyborów w przeciągu krótkiego czasu. W oczekiwaniu na "wyrok" po której stronie zostanie, towarzyszy jej tajemniczy Czarny, ale czy jest on na pewno, tym za kogo się podaje? Czy test, któremu ma poddać się Maria, sprawi, że kobieta wróci z zaświatów? Tego Wam już nie zdradzę, musicie koniecznie przekonać się o tym sami. 
"Księga dwóch światów" to uniwersalna historia o dobru i złu, niosąca w sobie ponadczasowe wartości. Zmusza czytelnika do refleksji i zastanowienia się nad własnymi priorytetami, zostawia go z setkami pytań, na które sam musi znaleźć odpowiedź w swoim sercu.

Autorka stworzyła pobudzającą wyobraźnię, wciągającą i intrygującą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej akcji, który swoją drogą mocno zaskakuje. Zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. Przyznaję, zdarzyło mi się uronić łezkę- szczególnie przy scenach z małym Kubusiem. 
Pomysł na fabułę w moim odczuciu świetny! Dopracowany w najdrobniejszym szczególe, doskonale poprowadzony. Wątek z zabójstwem młodej kobiety- którego świadkiem jest Maria (jako duch) to istna petarda!
Postacie są barwne, obdarzone całą gamą uczuć i emocji, potrafią one przekonać do siebie czytelnika a za chwilę sprawić, że ma się ochotę wziąć jedno czy drugie i porządnie nim potrząsnąć. 
Ciekawe i błyskotliwe dialogi, intrygujące wyobrażenie najwyższego, barwne opisy piekła nieba i czyśćca  sprawiły, że przepadłam w tej książce na kilka dobrych godzin. 
Jak dla mnie to kolejna bardzo udana książka pani Karoliny i w moim odczuciu autorka doskonale się odnalazła w tym gatunku.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świeże i mocno intrygujące spojrzenie na "życie po śmierci".  

POLECAM...

"Obraz nieba teraz się zmienił, coś zaczęło się psuć w tej sielance, a ja,  chcąc nie chcąc, musiałam na to wszystko patrzeć. Byłam tym obrazem otoczona jak najbrzydszą, najbardziej odrażającą panoramą, czułam, że palę się od środka. Ci ludzie byli jak ogłupiali, jedli na siłę, jedzenie wylatywało im dziurkami od nosa i uszu, pokładali się na ziemię, trzymali za żołądki, widziałam, jak pękają im brzuchy, a z nich wylewa się czarna, gęsta masa. Po krótkim czasie się regenerowali, by znowu zasiąść do koryta umieszczonego na wielkim stole. Aż przymknęłam oczy z obrzydzenia. Nie chciałam na to patrzeć, a co dopiero tak skończyć. 
- Zobacz tych wszystkich grzeszników, ja nie jestem taka jak oni- tłumaczyłam, jak mogłam, choć wiedziałam, że w tym momencie to bez sensu. Tłumaczysz się, źle, nie tłumaczysz się, też niedobrze."
                        - Karolina Kasprzak- Dietrich "Księga dwóch światów" str. 117

Za możliwość przeczytania książki i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

piątek, 8 lipca 2022

(57/22). CHICO

                              **RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Yolanda Laurent

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 246

    Data premiery: 12. 06. 2022

 *Google

    Yolanda Laurent- brak informacji.

    Po wypadku na nielegalnych wyścigach samochodowych Noemi McLaren wyjeżdża do Europy, gdzie prowadzi dość osobliwe życie. Imprezowanie co noc z innym mężczyzną jest jej codziennością. Do czasu gdy dostaje w środku nocy telefon od Johna, który jest prezesem fundacji, którą założyła jej matka. Po jej śmierci to właśnie on i jej ojciec postanowili, że będzie od niej odsunięta. Teraz jednak potrzebują jej pomocy. Noemi nie zamierzała wracać do Miami, lecz fundacja to jedyna rzecz, która przypomina światu o jej matce.
Gdy dowiaduję się, że główny księgowy wyprowadza pieniądze z firmy, zwalnia go na oczach całego zarządu, za to ten w ramach zemsty planuje ją zniszczyć. Postanawia postawić na jej drodze Lukasa (Chico), chłopaka, w którym była jako nastolatka zakochana. Noemi próbuje ratować fundację a jedynym ratunkiem okazuje się Gary Larenz, młody biznesmen. Pech chce, że jest on jednym z jej przypadkowych kochanków. Noemi decyduje się na grę, która ma na celu wykorzystać wizerunek Gary'ego. Nie spodziewa się jednak, że będzie musiała poradzić sobie także z Chico, który nie daje jej o sobie zapomnieć. Czy pojawienie się Chico zniszczy Noemi?
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła kolej przedstawić Wam mój kolejny patronat medialny. "Chico" to powieść z wielkim potencjałem... który  może nie został do końca wykorzystany... ale w tym przypadku jednak nadal jestem zauroczona tą historią, bo dostałam to czego oczekiwałam i trudno mi było uwierzyć, że to debiut!
Akcja wciąga czytelnika od pierwszych stron i sukcesywnie nabiera tempa. Nielegalne wyścigi samochodowe, ciemne interesy, źli chłopcy, którzy pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie, ognisty romans i tajemnice- to sprawiło, że przeczytałam tę książkę w kilka godzin, i to, co mnie cieszy, chcę na już poznać kontynuację- bo szczerze wierzę, że takowa się pojawi i to w niedługim czasie. Czuję wielki niedosyt, a ciekawość mnie dosłownie zżera, autorka tak zakończyła tę historię, że może coś będzie na rzeczy?
Świetny pomysł na fabułę, chociaż może się wydawać już dość oklepany, tutaj mamy do czynienia z tym przysłowiowym czymś. Naprawdę wciąga i intryguje od pierwszej strony.
Bohaterowie są bardzo ciekawi i fajnie wykreowani, choć nie zawsze podobało mi się zachowanie głównej bohaterki, zwaliłam to na jej młody wiek. Jedyny zarzut, jaki mam w tym momencie, to to, że można było bardziej rozwinąć niektóre z wątków.
Fajne- choć zdecydowanie za krótkie opisy wyścigów samochodowych  nadają powieści mrocznego i ciekawego klimatu, jasno dają do zrozumienia, że nie mamy do czynienia z grzecznymi chłopcami.
Sceny erotyczne są mocne i pikantne. Autorka nie boi się używać niecenzuralnych słów w trakcie ich trwania. Nadaje to emocjonalności, uautentycznia pragnienia i żądze swoich bohaterów. Niektórych mogą one odpychać lub powodować niesmak, ale ja tam lubię, jak się pisze otwarcie, jak jest, bez "cukierkowania" i kolorowania ;) (nie polecam tej powieści osobom poniżej 18+).
Pani Yolanda ciekawie buduje napięcie, zaskakuje, zapewnia w swej powieści istną emocjonalną huśtawkę.
"Chico" to książka idealna na przysłowiowy raz. Rozgrzewa wyobraźnię, a przy okazji pozwala się wyluzować po trudnym dniu, a tych zdecydowanie w ostatnim czasie nam nie brakuje.
Autorce gratuluję fantastycznego debiutu i z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Bardzo fajny, wciągający, mocno pikantny romans. Idealna lekka lektura na wieczór.

POLECAM...

"Dostrzegłam migające światła radiowozów. Jeden z nich znajdował się tuż- tuż. Musiałam go zgubić, nie mogłam dać się złapać. Usłyszałam ryk silnika. Podjechało do mnie auto, w którym za kierownicą siedział Chico. Ruszył z piskiem opon, pociągając za sobą resztę radiowozów. Ze mną został tylko jeden. Wjechałam w lokalne uliczki i pokonywałam zakręt za zakrętem. W pewnym momencie radiowóz zniknął. Gdy udało mi się zgubić policję, wróciłam na trasę wyścigu [...] Ostatnie mile pokonałam bez większych problemów. Pędziłam przed siebie, a serce szalało mi w piersiach. Ryk silnika stawał się coraz głośniejszy. Dodałam gazu. Mijałam samochody z zawrotną prędkością. Poczułam rosnące napięcie."
                                        - Yolanda Laurent "Chico" str. 126- 127 

Za możliwość poznania tej historii i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.