piątek, 28 maja 2021

(40/21). TAJEMNICA JOLANTY T.

 
    Autorzy: Ewa Ostrowska, Witold Wysmułek

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Thriller psychologiczny

    Liczba stron: 220

    Data premiery: 2021 (data przybliżona)

 
 *Google

    Ewa Ostrowska (1938- 2012) - pisarka i dziennikarka, autorka kilkudziesięciu książek, w tym wielu opowiadań i powieści dla dzieci i młodzieży, powieści obyczajowych oraz kryminałów i thrillerów. 
Studiowała socjologię na Uniwersytecie Łódzkim, w tym też mieście rozpoczynała karierę dziennikarską. Znana z takich powieści jak "Kamuflaż", "Pamiętaj o róży", "Sidła strachu", "Gra ze śmiercią w tle". Laureatka wielu nagród i wyróżnień.

    Witold Wysmułek- w trakcie swego życia studiował, zbierał grzyby, pomagał na budowie, pracował w zawodzie psychologa, zajmował się układami złożonymi, próbował swych sił w doradztwie finansowym, ścinał drzewa w lesie. Od ósmej klasy szkoły podstawowej pisał, dzieląc się tym głównie z mamą, Ewą Ostrowską.
(Źródło: Okładka książki).

    Leon Taski ma duże ambicje. Chce być kimś, bogatym i powszechnie szanowanym. Wierzy, że dla swojej rodziny i znajomych jest panem i jak pan, za pomocą chłosty i okrutnego traktowania, wymusza posłuch. Pewnego dnia miarka się przebiera. Doprowadzona do ostateczności żona morduje męża, a wszystkiemu przygląda się ich córka Jolanta. Traumatyczny początek losów młodej dziewczyny odsłania okrutne i mroczne motywacje bohaterów i ich zmagania z samymi sobą.
(Opis wydawcy).

    Zaskoczył mnie fakt, że na dwustu dwudziestu stronach można zmieścić tyle okrucieństwa, zła i cierpienia.
Na zewnątrz przykładny ojciec i mąż, za zamkniętymi drzwiami pokazuje swoją prawdziwą twarz. Przemoc psychiczna i fizyczna jest w domu Taskich na porządku dziennym. Tytułowa Jolanta całe życie z ojcem żyje w permanentnym strachu, przyglądając się, jak ojciec codziennie upokarza jej matkę, bijąc, sprowadzając kochankę i nie pozwalając poruszać się po domu. Gdy dziewczyna dorasta, jej sytuacja zaczyna się zmieniać, dołącza w tym piekle do matki. Gdy Cecylia (matka Jolanty) nie wytrzymuje i popełnia najgorszą zbrodnię, wydawałoby się, że wszystko się skończyło i życie znów nabierze barw. Niestety prawdziwe piekło dopiero się zaczyna...  Kobiety nie zdają sobie sprawy jak bardzo są wzajemnie potrzebne.
Opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się mało realne, ale niestety coraz częściej słychać w realu takie mrożące krew w żyłach historie. 
Przyznam, że zawsze zastanawiam się nad tym i szukam odpowiedzi na pytanie- dlaczego te kobiety/ mężczyźni pozwalają sobie na takie traktowanie szczególnie gdy w tym wszystkim są dzieci.

Autorzy doskonale przedstawili schemat wyparcia, pokazując, do czego jest zdolna nasza świadomość, by nie dopuścić do siebie "niewygodnych" wspomnień. (Wyparcie jest jednym z mechanizmów obronnych, które polega na nieświadomym niedopuszczeniu do świadomości pewnych wspomnień, fantazji i pragnień, które mają bolesną konotację i groziłyby utratą spójności osobowości np. mogłyby wzbudzić poczucie winy, negatywne emocje czy dylematy moralne). Postacie, w moim odczuciu, pod względem psychologicznym zostały genialnie wykreowane. Łatwo się nimi utożsamić i zrozumieć ich motywacje. Czytając, nie ma się poczucia niesprawiedliwości, że los okazał się niełaskawy dla Leona. Uczucie współczucia, a nawet zrozumienia dla Jolanty i Cecylii wychodzi na pierwszy plan.    
Przedstawiona historia niesie w sobie całą paletę uczuć i emocji. 
Choć akcja dzieje się na przestrzeni kilkunastu lat, więź z bohaterami, którą wytworzyłam na początku trwała do końca.

Powieść jest rewelacyjna, trzyma w napięciu niemal od początku, jest nieprzewidywalna i momentami bardzo zaskakująca. Czyta się ją dosłownie na raz.
Mroczny, ciężki i momentami duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego duetu, ale z pewnością nie ostatnie. Z przyjemnością zapoznam się z innymi dziełami.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To jeden z lepszych thrillerów psychologicznych, jakie dane mi było przeczytać. Nie zawiedziecie się!

POLECAM...

"Od momentu, w którym Cecylii Taskiej zaświtała myśl, że wcale nie musi być, tak jak jest, strach przed mężem zniknął. Wyprowadzana do piwnicy, smagana po plecach pejczem patrzyła mu hardo w oczy. Nie padała przed nim na kolana, nie błagała o litość, nie nazywała swoim panem. Wiedziała, że tym doprowadza go do furii i to ją cieszyło".
               - Ewa Ostrowska, Witold Wysmułek "Tajemnica Jolanty T." str. 32


       Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.


    

poniedziałek, 24 maja 2021

(39/21). NA WIEKI WIEKÓW PANI AMEN

 
    Autor: Bianka Kunicka- Chudzikowska

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 03. 02. 2021

  
 *Google

    Bianka Kunicka- Chudzikowska- przede wszystkim kobieta, potem wszystko inne co się z tym wiąże. Z wykształcenia plastyk i kulturoznawca. Pisze odkąd pamięta, a pamięta sporo, bo uważnie obserwuje świat, starając się rejestrować obrazy i dźwięki. Przez pryzmat kobiecości podgląda i ilustruje życie z jego wielowymiarowością i paradoksami. Pisze o ludzkiej egzystencji, jej kontrowersjach i ułomnościach, starając się dotykać również tematów trudnych, które pomimo ich warczenia, próbuje oswoić. Od zawsze mówi, że kocha słowo, a niekiedy nawet z wzajemnością.
Jest autorką tomiku poezji „Pobrudzone Szminką” oraz powieści „Najprawdziwsza Fikcja”, która zdobyła wyróżnienie jury w ogólnopolskim plebiscycie "Brakująca Litera" na powieść roku 2018, a także nagrodę czytelników. W najbliższym czasie ukaże się kolejny tomik „poparzone wrzątkiem” oraz kolejna powieść "Na wieki wieków, pani Amen"
Prowadzi profil poetycki na Facebooku www.facebook.com/pobrudzoneszminka oraz stronę z poezją chudzikowska.pl
(Źródło: Lubimy czytać)

     Chora na bezmiłość?
Małgorzata, główna bohaterka powieści, nie zna uczucia miłości. Nie kochała nigdy nikogo, nawet rodziców i brata. Kobieta stara się zrozumieć, dlaczego tak jest. Kiedy dowiaduje się, że również jej matka cierpiała na tę samą przypadłość, coraz mocniej docieka prawdy. Towarzyszy jej w tym… jeden z czternastu Świętych Wspomożycieli.
(Opis wydawcy).

    "Na wieki wieków, Pani Amen" to jedna z tych książek, które bardzo trudno opisać. Cokolwiek by się nie napisało, to te słowa nie oddadzą piękna tej powieści.
Małgorzata, która nie potrafi nikogo kochać, po kolejnym rozstaniu z mężczyzną, przechodzi swoiste załamanie nerwowe i postanawia zmienić całe swoje życie. Nawiązuje kontakt z bratem i na jakiś czas przeprowadza się do niego. W pewnym momencie chcąc poznać przyczynę swojej "choroby" postanawia  zainteresować się przeszłością swojej rodziny. Na jej drodze do prawdy pojawia się tajemniczy Adam, który twierdzi, że jest jednym z czternastu Wspomożycieli. Dziewczyna mu nie wierzy, jednak nadchodzące wydarzenia sprawiają, że zaczyna zagłębiać również historię swej patronki Świętej Małgorzaty z Antiochii, a to, co odkrywa, całkowicie przewartościowuje jej świat. Tajemnice, które nigdy nie miały ujrzeć światła, zaczynają wychodzić na jaw...
Czy Małgorzata nauczy się kochać? Czy Adam jest tym, za kogo się podaje? 
Tego Wam już nie napiszę, bo musicie sami sięgnąć po książkę, by poznać tajemnicy rodziny Amen.

Książkę czyta się na raz. Otacza czytelnika ciepłem, nutką magii, tajemnicą i czymś, co trudno opisać w słowach. Może to zabawnie zabrzmi, ale w trakcie lektury czułam się bezpieczna i jakoś tak zaopiekowana. Były to magiczne chwile z porywającą i zaskakującą historią.

Autorka wykazała się rozległą wiedzą na temat 14- stu Wspomożycieli, ale i pradawnych słowiańskich wierzeń. Historia jest przepełniona  podaniami i mitami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie, coś, co go urzeknie i zostanie w sercu na długi czas. 
Doskonale wykreowani bohaterowie pozwalają wejść w "swoje buty" i zrozumieć emocje, które nimi targają, poznać motywy, które nie zawsze są tak oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. 
Drobiazgowe, barwne opisy pozwalają łatwo wyobrazić sobie miejsca, w których toczy się akcja, "przejść się" po przedstawionych zabytkach i poznać ich historię. Momentami czułam się jak na prawdziwej wycieczce, a autorka była moim przewodnikiem.

Książka porusza wiele trudnych tematów, między innymi takie jak brak miłości między rodzicem a dzieckiem, nieuleczalna choroba, śmierć czy radzenie sobie ze stratą najbliższych. 
Ogrom przemyśleń i wskazówek zmusza do refleksji i spojrzenie na życie z innej perspektywy. 
Niejednokrotnie wzrusza, ale pozwala również na uśmiech. Z kart wypływa całe morze emocji i nadziei na to, że zawsze wszystko się jakoś dobrze poukłada.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To kolejna z lepszych książek, jakie ostatnio było dane mi przeczytać.
Jestem zauroczona, autorka zdecydowanie skradła moje serce. Z wielką przyjemnością sięgnę po jej poprzednie książki. 

POLECAM...

"Kobieta dobrze wiedziała, że z psychologicznego punktu widzenia miłość to relacja pomiędzy osobami, która powoduje, że pragną one tego, co najlepsze dla drugiej osoby, chcą z nią jak najwięcej przebywać, pomagać jej, związać się z nią na stałe i dzielić codzienność. [...] I tego właśnie ona, Małgorzata, nigdy nie odczuwała. Nie doświadczyła tych tak zwanych motyli w brzuchu, podekscytowania, chęci dzielenia wspólnego życia czy namiętności."
            - Bianka Kunicka- Chudzikowska "Na wieki wieków Pani Amen" str. 10 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka oraz pani Dominice Smoleń.

czwartek, 20 maja 2021

(38/21). OPERACJA DŻANNAH


    Autor: Adam Ubertowski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Sensacja

    Liczba stron: 314

    Data premiery: 2020 (data przybliżona).

   
 *Google

    Adam Ubertowski-  pisarz, psycholog biznesu, mieszkaniec Sopotu. Wydał między innymi powieści "Sopocki rajd", "Kolekcja Ringelmanna", "Syndykat" oraz "Trzecia wyspa".

    Kiedy trzeba wszystko postawić na jedną kartę
Fala uchodźców zalewa Europę. Nikt nie jest gotowy na największą od tysiąclecia wędrówkę ludów: społeczeństwa Zachodu obawiają się obcych, rządzący podejmują chaotyczne, nieskuteczne działania. Media donoszą o kolejnych incydentach na granicach i plażach oraz nasilających się konfliktach w zachodnich miastach. Prawicowe radykalne ugrupowania rosną w siłę na fali społecznego niezadowolenia.
Ale nikt nie zna nawet części prawdy o mechanizmach tej emigracji, pozornie tylko spontanicznej…
Walker otrzymuje zadanie najtrudniejsze z możliwych. Ma uchronić świat przed tym armagedonem. Zbiera grupę straceńców, takich jak on sam, i rzuca się w samo okno cyklonu. Czy pozna okrutną prawdę? Kto będzie jego najbardziej niespodziewanym sojusznikiem? Czy dokona kolejnej rzeczy niemożliwej? I znów okaże się niezastąpiony w tym, co robi najlepiej: zbawianiu ludzkości?
(Opis wydawcy).

Zgłaszając się do recenzji "Operacji Dżannah"  nie miałam świadomości, że jest to już trzeci tom opisujący przygody najemnika Walkera, ale sądzę, że nieznajomość pierwszego i drugiego nie wpływa jakoś szczególnie na odbiór tej części i śmiało, można czytać jako osobną powieść.

"Operacja Dżannah" to przerażający obraz pokazujący, do jakich poświęceń są gotowi ludzie, uciekając za swoich krajów przed biedą i nieludzkim wyzyskiem. Po drugiej stronie stoi ktoś, kto zbija olbrzymią fortunę "pomagając" im przedostać się do upragnionej Europy, nie zważając przy tym na straty w ludziach, a niejednokrotnie mordując ich w drodze do celu. 
Autor, dosadnie opisując ten proceder, zmusił mnie do refleksji nad życiem tych ludzi, którzy nie dotarli do bram Europy, a jak im się to udało, zostali stłoczeni w obozach uwłaczających ludzkiej godności, gdzie głód, brud, gwałt i morderstwa są na porządku dziennym. Żal, niemoc i niezgoda na taki proceder spowodowała wiele łez wylanych nad losem tych ludzi. Czuję się bardzo przytłoczona tą opowieścią, długo ją "odchorowywałam".

Książka została zakwalifikowana do gatunku sensacji. Niby wszystko ok, ale nie liczcie na to, że tempo akcji jest zawrotne. Większość fabuły to raczej planowanie, omawianie strategii i oczekiwanie na rozkazy. Akcja rusza z kopyta dopiero po połowie książki, gdy dochodzi do głównego starcia.
Finałowa scena robi niesamowite wrażenie, jednak samo zakończenie w moim odczuciu jest mocno przekombinowane.
Spora ilość postaci wymaga sporo skupienia, łatwo ich pomylić- szczególnie ludzi z tajemniczego Syndykatu. Przyznaję, niejednokrotnie miałam problem rozróżnić, kto jest kim w całej tej układance, ale zwalam to na karb swojej nieuwagi.

Pomysł na fabułę bardzo dobry. Ogólnie książkę czyta się szybko, napisałabym, że przyjemnie, ale byłoby to sporym nietaktem z mojej strony. Nie pozwala się samemu sobie odłożyć książki na bok, bez poznania zakończenia. Rosnące z każdą stroną napięcie powoduje szybsze bicie serca i "gęsią skórkę" na ciele.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Ubertowskiego, ale myślę ze nie ostatnie. Z dużą ciekawością sięgnę po poprzednie powieści tego autora.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
Poruszony temat uchodźców i przekaz, jaki widzimy codziennie w telewizji, czytamy o tym w prasie, niesamowicie smuci i budzi skrajne emocje. Opisy działań najważniejszych przywódców świata przerażają, i zmuszają niejednokrotnie do zmiany własnego zdania.

POLECAM...

"Tam nikt z zewnątrz nie pilnuje porządku. Ani policja, ani wojsko. Nikt tam nie zagląda. Oni sami tworzą prawo, a właściwie bezprawie. Widziałem rzeczy straszne, słyszałem o jeszcze gorszych, to przekracza wyobraźnię. Widziałem tam matkę, która tarowała się o cenę swojej córki. Sprzedawała ją jak rzecz, jak mebel. Tam nie ma rodziny, która nie straciłaby dziecka. Albo podczas podróży, albo już tutaj. Codziennie rano słychać wrzaski kobiet, oszalałych z powodu zniknięcia swoich dzieci. Rano wstają i jeden drugiego sprawdza, czy ten obok wciąż jeszcze żyje. Codziennie słychać wrzask kogoś, kto obudził się obok trupa. Wystarczy jedno złe słowo. Krzywe spojrzenie. Czasami nie wiadomo nawet, co jest powodem zabójstwa. [...] Nikt i nic na nich nie czeka."
                              - Adam Ubertowski "Operacja Dżannah" str. 136

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka i pani Dominice Smoleń.

poniedziałek, 17 maja 2021

(37/21). BRASSEL

 

    Autor: Tomasz Kocowski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 15. 03.2021

  
* Google

    Tomasz Kocowski- urodzony we Wrocławiu prawnik, gra w amatorskich teatrach oraz teatrach tańca. Interesuje się historią, literaturą, polityką i sportem. W wolnych chwilach chodzi po górach (obecnie najciekawszą jego wyprawą był treking w Himalajach) oraz zajmuje się produkcją alkoholu domowej roboty (piwa, wina oraz nalewek).
(Źródło: Okładka książki).

    Zwergi i ludzie – dwa światy, jeden honor
Jest połowa XIX wieku. Zbuntowani mieszkańcy Brassel, czyli dzisiejszego Wrocławia, walczą o wolność i prawa dla siebie, a także o otwarcie Oderthor – miejsca, w którym odbywał się kiedyś handel z tajemniczą rasą Zwergów – krasnoludów mieszkających pod powierzchnią miasta. Przywódcy buntu, Bernard i Bolko, zmuszeni są do wielu wyrzeczeń i heroicznej walki, by doprowadzić do ponownego porozumienia między ludźmi a Zwergami. Czy im się to uda? Czy możliwe będzie przywrócenie miastu jego świetności?
(Opis wydawcy).

    Brassel to nazwa Wrocławia w dialekcie dolnośląskim języka niemieckiego. W dokumentach z XIX wieku oczywiście funkcjonuje głównie oficjalna nazwa miasta- Breslau. Jest to o tyle zrozumiałe, że Brassel należy uznać za nazwę potoczną, można jednak założyć, że posługiwała się nią na co dzień większość mieszkańców miasta.
(Fragment posłowia autora).

    Zazwyczaj do książek fantasy podchodzę z dużą dozą sceptycyzmu. Podobnie było i tym razem i prawdopodobnie to podejście uratowało mnie przed olbrzymim rozczarowaniem. Dla mnie w książkach tego typu powinno się roić od fantastycznych i nieoczywistych stworzeń, magii, walk ze smokami, pojedynków czarodziei czy też wojen fantastycznych stworzeń. Są to dla mnie najważniejsze elementy książki fantasy, która porwie mnie od pierwszych stron. 
W przypadku "Brassel" byłam początkowo zauroczona światem tajemniczych Zwergów, jednak w trakcie czytania to zauroczenie opadało, a świat krasnoludów zostawał coraz bardziej w tyle, wydawało mi się, że stają się tylko dodatkiem do całości, a nie centralnym punktem tej historii.
Na koniec odniosłam wrażenie, że czytam powieść obyczajową z elementami fantasy, a nie powieść typowo fantasy.

Na uwagę na pewno zasługuje tło historyczne tej powieści. Autor włożył dużo pracy, by poznać średniowieczną historię miasta, nastroje polityczne, a także radości i smutki dnia codziennego. Duch przeszłości wypływa z każdej strony, dzięki czemu łatwiej jest czytelnikowi zrozumieć nastroje i motywy, które kierują bohaterami. 
"Brassel"jest to także opowieść o poszukiwaniu swojego własnego ja i przynależności etnicznej.  Nie brakuje wątku miłosnego, intryg, walk o władzę i wpływy. Momentami czyta się tę powieść jak dobrą sensację. 
Akcja dzieje się szybko, potrafi zaskoczyć i wywołać sporo emocji. 
Bohaterowie- których jest sporo- dopracowani są w najdrobniejszych szczegółach, przez co nabierają realnych cech. Jak każdy posiadają wady i zalety, łatwo się z nimi utożsamić i spojrzeć ich oczami na zachodzące zmiany.
Jeśli przymknie się oko, że książka zaklasyfikowana jest jako fantasy (a w moim odczuciu nie jest), czyta się ją bardzo przyjemnie. Nie sposób jej odłożyć bez poznania zakończenia, które zostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Czyżby szykowała się kontynuacja?

    Czy polecam?
Polecam, ale równocześnie ostrzegam. Nie jest to typowa historia fantasy, więc miłośnicy tego gatunku mogą mieć trudność, by się w niej odnaleźć.

POLECAM...

"Droga do szpitala była dla Ottona jak podróż w czasie. Wszystkie uliczki i ścieżki, którymi kiedyś chodził, niewiele się zmieniły. Ludzie na pierwszy rzut oka też wyglądali tak, jak kiedyś. Przypomniał sobie, że dawniej przechodnie uśmiechali się do niego i pozdrawiali, a teraz nie widział żadnej znajomej twarzy. Poznawał wszystkie budynki, nawet część szyldów wyglądała jak dziesięć lat temu, czuł jednak, że miasto się zmieniło, nie wiedział, czy się w nim na nowo odnajdzie. Cieszył się jednak zielenią i słońcem, tego zawsze mu brakowało, gdy spędzał długi czas w podziemiach. Musiał jednak przyznać, że odzwyczaił się od zapachu miasta ludzi, poziom higieny u Zwergów stał jednak na wyższym poziomie."
                                       -Tomasz Kocowski "Brassel" str. 147- 148

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka oraz pani Dominice Smoleń.
  

czwartek, 13 maja 2021

(36/21). ZAMIEŃ MNIE W KRZYK (tom II)

 
    Autor: Anna Dąbrowska

    Wydawnictwo: AMARE

    Gatunek: Dramat erotyczny

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 23. 03. 2021

  
 *Google

    Anna Dąbrowska- - Inowrocławianka. Mama i żona. Niepoprawna marzycielka i fanka zespołu Thirty Seconds To Mars. Uwielbia koty, pić duże ilości herbaty, czytać i tworzyć piękne zdania. W swoich książkach stawia na emocje. Wydała kilkanaście powieści i dwie antologie. Każda z jej historii zostaje niezwykle ciepło przyjęta przez Czytelniczki.
(Źródło: Okładka książki).

    

Po dramatycznym wydarzeniu, które rozegrało się w dzień powrotu Eryka z misji w Afganistanie, Gabriela stara się żyć jak dawniej. Wkrótce jednak okaże się, że w jej życiu zmieniło się wszystko. Tajemnica, którą skrywa młoda kobieta, oddala ją od ukochanego Jeremiego. Tymczasem jej mąż próbuje naprawić błędy przeszłości…
Uwikłana w relacje z dwoma mężczyznami, Gabriela zaczyna gubić się w swoich uczuciach. Mimo że nauczyła się czerpać radość z seksu, a pełne namiętności noce dały jej rozkosz, jakiej wcześniej nie znała, wciąż nie potrafi podjąć ostatecznej decyzji o tym, z kim naprawdę chce być. 
Czy ta burzliwa historia może skończyć się happy endem? Którą miłość wybierze Gabriela - tę, która rani, czy tę, która leczy?
(Opis wydawcy).

    Po zaskakującym zakończeniu tomu pierwszego cieszył mnie fakt, że kontynuacja już czekała na półce, bo myśli i  emocje, które niewiarygodnie buzowały w mojej głowie, za nic nie chciały opaść.
Teraz jest podobnie, jednak nie umiem do końca ich zdefiniować. Mam totalny mętlik w głowie i szczerze wierzę, że pojawi się trzeci tom, bo to, co odwalił Jeremi  w tej części, zostawiło mnie z otwartymi ustami na kilka dobrych minut. Eryk przechodzi totalną zmianę, porzuca mundur i zaczyna walczyć o żonę. Nie zdradzę Wam czy mu się uda, ale zapewniam, że dzieje się sporo, a emocje i rosnące napięcie nie opuszczają czytelnika od pierwszej strony. Obserwowanie wyborów i trudnych decyzji, przed którymi stają bohaterowie to totalny rollercoaster. Niejednokrotnie płakałam, złościłam się i zaklinałam rzeczywistość, by zmienili swoje decyzje lub postąpili inaczej. Przyznaję- dużo emocji kosztował mnie ten tom, nie jestem pewna czy nie więcej niż poprzedni.

Autorka stworzyła fascynującą opowieść o różnych obliczach miłości, poszukiwaniu szczęścia (czasami kosztem innych), zdradzie i wybaczeniu. Jest to historia, która niesie w sobie również odrobinę nadziei na to, że wszystko można zmienić, a już w szczególności siebie. Trzeba tylko tego chcieć. Osobiście jestem zachwycona przemianami, które zaszły w naszych bohaterach.  
Pani Anna doskonale ubiera w słowa i przekazuje to co dzieje się w głowach bohaterów, i choć nie zawsze zgadzamy się z ich wyborami i decyzjami, łatwiej jest ich zrozumieć, "ubrać" ich przysłowiowe buty i postawić się na ich miejscu.

Książkę czyta się bardzo szybko. Nadal jestem zauroczona stylem autorki. Z pewnością sięgnę po poprzedni powieści. Jednocześnie bardzo mocno trzymam kciuki, by wydawnictwo zdecydowało się wydać tom trzeci- w moim odczuciu ta historia nie może się tak skończyć....

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Ja jestem zachwycona i jestem przekonana, że każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie!

POLECAM...



"Przyjechał. Pokonał dwieście pięćdziesiąt kilometrów, by mnie zobaczyć. Niespiesznie przekręciłam klucz w zamku, po czym otworzyłam drzwi i od razu ujrzałam jego piękne, błyszczące oczy. Zamrugałam kilka razy, próbując zatrzymać łzy, ale niestety, na jego widok rozpłakałam się niczym małe dziecko. Moje serce podskoczyło wysoko, aż do ust, i zapewne on poczuł jego bicie, gdy zatopił swoje wargi w moich. Całował mnie żarliwie, aż obojgu nam zaczęło brakować tchu. Gdy nasze usta się rozdzieliły, przez chwilę dyszeliśmy, uspokajając łomot naszych serc. Kiedy moje powróciło na właściwe miejsce, gestem zaprosiłam Jeremiego do środka.
Ja chyba śnię… On jest tutaj… Jest przy mnie…"
                                - Anna Dąbrowska "Zamień mnie w krzyk" str. 43


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu AMARE.
 
 

poniedziałek, 10 maja 2021

(35/21). KOCHAJ MNIE SZEPTEM (tom I)

 
    Autor: Anna Dąbrowska

    Wydawnictwo: AMARE

    Gatunek: Dramat erotyczny

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 23. 03. 2021

 *Google

    Anna Dąbrowska- Inowrocławianka. Mama i żona. Niepoprawna marzycielka i fanka zespołu Thirty Seconds To Mars. Uwielbia koty, pić duże ilości herbaty, czytać i tworzyć piękne zdania. W swoich książkach stawia na emocje. Wydała kilkanaście powieści i dwie antologie. Każda z jej historii zostaje niezwykle ciepło przyjęta przez Czytelniczki.
(Źródło: Okładka książki).

    Gabrysia jest nieśmiałą, pełną kompleksów studentką polonistyki. Wierzy w miłość, ale nie wierzy, że jakikolwiek mężczyzna mógłby zainteresować się nią na poważnie. Do czasu, kiedy na przekór swojej despotycznej matce postanawia związać się z żołnierzem, który brał udział w misji w Afganistanie.
Młoda para szybko staje na ślubnym kobiercu, ale niedługo potem okazuje się, że wspólne życie wcale nie przypomina znanych z kobiecych powieści wzruszających historii miłosnych… Gabrysia zdaje sobie sprawę, że żołnierski mundur skrywa wiele mrocznych tajemnic i że dokonała złego wyboru.
Wkrótce w jej życiu pojawia się Jeremi, przystojny sąsiad, którego urok osobisty działa na nią jak magnes. To zakazane uczucie stanie się punktem zwrotnym w jej życiu, a Gabrysia odkryje, czym jest udany seks, przestanie wstydzić się swojego ciała i nauczy się mówić o swoich pragnieniach.
Ale czy historia związku z dwoma mężczyznami może skończyć się happy endem?
(Opis wydawcy).

    Nie spodziewałam się, że biorąc do ręki "Kochaj mnie szeptem" moje serce zostanie roztrzaskane na tysiące kawałków a posklejanie ich w jedną całość zajmie tyle czasu.

W moim odczuciu fantastyczny pomysł na fabułę. Książka trzyma w napięciu od pierwszych stron. Nie chce się jej odkładać bez poznania zakończenia, które, nawiasem mówiąc, jest tak zaskakujące, że ucieszył mnie fakt, że kontynuacja czekała na półce i mogłam po nią sięgnąć prawie natychmiast.
Anna Dąbrowska stworzyła emocjonalny rollercoaster, w którym emocje szarpią czytelnikiem we wszystkie możliwe strony.
 Jest to historia, która w jednym momencie naprawdę boli, a już w drugim niesie nadzieję, że młoda dziewczyna wyrwie się z horroru, który zaserwował jej mąż, a on sam podejmie walkę o swoje zdrowie psychiczne i poukładanie niezwykle skomplikowanych relacji rodzinnych.
Bohaterowie i ich wady oraz zalety są bardzo ciekawie wykreowani. Choć momentami Gabrysia strasznie mnie irytowała, jej nieszczęście i dramaty, których była uczestnikiem, niejednokrotnie wycisnęły z moich oczów litry łez. 
Nie umiem zrozumieć jej decyzji dotyczących trwania przy boku swojego oprawcy. Mam świadomość, że istnieją takie osoby, które nie potrafią zrobić tego kroku i odejść, zgadzając się na codzienne poniżanie,  jednak naiwnie wierzę, że nie jest ich wiele i w odpowiednim momencie powiedzą dość! Dadzą sobie szansę na normalne życie.
Z drugiej strony niezwykle żal mi Eryka. Walcząc z własnymi demonami nie zwraca uwagi na to jak bardzo rani swą wybrankę. Uciekając w brutalny seks i alkohol, nie potrafi zrozumieć, że już z tej ścieżki, którą obrał, nie będzie powrotu.
Jest jeszcze Jeremi, z nim mam totalny kłopot. Niby wszystko fajnie, ale ciągle coś mi w nim nie pasowało- był za idealny. Nie pomyliłam się. Nie będę Wam zdradzać, co się stało, ale odkrywając jego tajemnicę, i odkrywając pewną intrygę, zostaniecie niesamowicie zaskoczeni...
Sceny erotyczne, napisane są z wyczuciem i choć niektóre potrafią sprawić, że wnętrzności wywracają się do góry nogami i mrożą krew w żyłach, powodując nieutulony żal i smutek- czyta się je dobrze. Nie powodują zażenowania co jest dość często spotykane w tego typu książkach.  
Akcja powieści dzieje się dość szybko, stale buduje napięcie i zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Dąbrowskiej, ale na pewno nie ostatnie. Bardzo przypadł mi do gustu jej styl. Jeśli przy innych powieściach jest równie ciężko utrzymać emocje na wodzy, zdecydowanie po nie sięgnę.
Autorka w swej powieści porusza wiele trudnych tematów takich jak: trudne relacje na linii rodzic- dziecko, alkoholizm, funkcjonowanie człowieka z zespołem stresu pourazowego, przemoc psychiczna, gwałt, poronienie czy zdrada. 
Zmuszają one czytelnika do refleksji i odpowiedzenia sobie na kilka pytań, które pojawiają się w głowie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeden z lepszych erotyków, jakie miałam okazję ostatnio przeczytać.

POLECAM...

" Nie byłam gotowa na tak szybkie wkroczenie w świat dorosłych- w świat trudnych wyborów i dylematów moralnych. Miałam męża, którego chciałam kochać...
Codziennie coraz mocniej i mocniej, ale siła uczuć nagle jakby się zatrzymała i nie chciała drgnąć ani o milimetr. Może narodziny dziecka coś zmienią? Może sprawią, że wydorośleję, a Eryk zacznie wsłuchiwać  się w moje pragnienia? Może już nigdy nie zada mi bólu? Chciałam w to wszystko wierzyć ... Pragnęłam, by między nami się ułożyło i każdy kolejny dzień spędzony razem był lepszy. Lepszy."
                           - Anna Dąbrowska " Kochaj mnie szeptem" str.112


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu AMARE

sobota, 8 maja 2021

(34/21). W CZARNEJ ZIMNEJ WODZIE

 
    Autor: Jan Godlewski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Thriller, Kryminał, Sensacja

    Liczba stron: 238

    Data premiery: 26. 10. 2020

 
 *Google

    Jan Godlewski- muzyk i pisarz zamieszkały we Wrocławiu. Założyciel przestrzeni artystycznej Black Moon, perkusista i wokalista. Twórca charytatywnego cyklu koncertowego Hardcore dla Piesków.
(Źródło: Okładka książki).

    Kacper porzuca życie przestępcy. Uciekając przed demonami z przeszłości, trafia na małą wyspę na Morzu Śródziemnym. Prowadząc tam życie porządnego obywatela, pomału zaczyna wierzyć, że wreszcie udało mu się zamknąć rozdział przemocy i szaleństwa ostatnich lat. Nic bardziej mylnego…
Kiedy Kacper wraca do Polski, by zmierzyć się z trudną historią swojej rodziny, na drodze do prawdy staje mu inny bezwzględny morderca i fala okrutnych wspomnień z przeszłości.
(Opis wydawcy).

   Dziś pora na kolejny, w moim odczuciu, genialny debiut.
Powieść debiutującego Jana Godlewskiego jest rewelacyjna, trzyma w napięciu niemal od początku, jest tak nieprzewidywalna i zaskakująca, że opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się totalnie nierealne, ale zakończenie totalnie zmiażdży mózg, genialnie łącząc wszystkie wątki  w spójną i klarowną całość. 
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by ta sama historia wypłynęła ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszała- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop (ewentualnie trup), który totalnie burzył całą moją koncepcję.
Obecność wielu biblijnych odniesień i cytatów z niej zaczerpniętych tylko podbijają mroczną atmosferę, wprawiły mnie w niepokój, który trudno wytłumaczyć, ale towarzyszył mi on  przez całą lekturę.
Mroczny, ciężki i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Głównych postaci jest sporo. Niejednoznacznych, poranionych psychicznie, niejednokrotnie także fizycznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wymagają sporej dawki skupienia, bo łatwo się pogubić w ich życiorysach- które są totalnie pomieszane, w pewnym momencie musiałam się cofnąć o kilka stron, by wrócić na właściwe tory dedukcji i choć odrobinę ich zrozumieć.
Autor, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. "W czarnej zimnej wodzie" to totalnie rozpędzony rollercoaster.
Akcja dzieje się dość szybko. Sporo krwi, nieboszczyków a ci, co mnie czytają wiedzą, że uwielbiam takie klimaty. Jestem po prostu zachwycona!

Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Zapamiętajcie to nazwisko, bo czuję, że będzie jeszcze o nim głośno. 
Panu Janowi gratuluję niesamowitego debiutu!
Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych mrocznych historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie! Jeden z najlepszych i najmroczniejszych thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Bomba! 

POLECAM...

"Wścieklizna. Faza podrażnienia, pomyślał. [...] 
Rozległy się kroki skrzypienie żelaznej bramy. Na dziedziniec wszedł człowiek w czarnej bluzie z kapturem. Usta i nos miał zasłonięte szalikiem. Zbliżył się do Wiktora, wyjął nóż, po czym uwolnił jego nogi ręce. Były sine i pozbawione czucia. Napastnik nie zabrał knebla. Sasnal spróbował wstać, podpierając się łokciem, ale mężczyzna przytrzymał go butem. Wiktor zaczął szybko oddychać, z oczu popłynęły mu łzy. Mężczyzna opuścił dziedziniec i zamknął za sobą bramę. Po chwili pojawił się na murze i podniósł z ziemi gruby zwój sznura. Kiedy za niego pociągnął, krata oddzielająca Wiktora od psów podniosła się."
                          - Jan Godlewski "W czarnej zimnej wodzie" str.84- 85

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka, a także p.Dominice Smoleń.