Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 kwietnia 2022

(26/22). WSZYSTKIE GRZECHY NIEBOSZCZYKA (Wydanie II)

 
    Autor: Iwona Mejza

    Wydawnictwo: Oficynka

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 234

    Data premiery drugiego wydania: 2022

  
 * Google

    Iwona Mejza – autorka komedii kryminalnych "Wyszedł z domu i nie wrócił" oraz "Przepis na zbrodnię", współautorka powieści "Oświęcim Praga" i antologii "Kryminalna 13". Współtwórczyni projektów propagujących historię rodzinnego miasta. Autorka scenariusza literackiej gry miejskiej "Kryminalne zagadki Oświęcimia – Tajemnica Hotelu Herz". Z przekonania optymistka, dla której szklanka jest zawsze do połowy pełna, z zamiłowania ogrodniczka, przesadzi, dosadzi, przekopie. Uważa, że praca w ogrodzie sprzyja obmyślaniu fabuł kolejnych powieści. Prowadzi blog: www.inkella.blogspot.com
(Źródło: Okładka książki).

    Całkiem nieżywy trup i pewna kasjerka
Co ma zrobić kobieta, gdy pod ukochanym biurkiem znajduje zwłoki? Takie na dodatek chyba znajome… Właśnie to przytrafiło się Bożenie Kryspin, kasjerce w firmie ubezpieczeniowej Bezpieczna Przyszłość. Denat to zresztą zupełnie niewygodny dla wszystkich pracowników wspomnianej firmy. A śledztwo jest drobiazgowe…
(Opis wydawcy).

     Jakiś czas temu pisałam Wam o książce "Wyszedł z domu i nie wrócił" (ZOBACZ TUTAJ), dziś przyszła pora na "Wszystkie grzechy nieboszczyka" dzięki której zarwałam pół nocy, bo tak bardzo nie chciałam przerywać lektury. 
Początkowo historia troszkę się dłuży, bo szczegółowo poznajemy zwyczaje głównych bohaterów- może to wydawać się dziwne, ale wierzcie, ma to spore znaczenie dla fabuły, szczególnie jeśli chodzi o postać Bożenki Kryspin i komisarza Jodły.
Akcja nabiera rozpędu, gdy zostają odkryte zwłoki jednego ze współpracowników Bożeny, a sam kierownik agencji znika w niewyjaśnionych okolicznościach. 
Trup zaczyna ścielić się gęsto (tak, jest tu ich kilku), śledztwo zaczyna przypominać wyścig z czasem, na wierzch wypływa co raz więcej tajemnic, a podejrzanych przybywa z każdą kolejną stroną. 
A wszystko to opisane jest niesamowicie lekkim stylem, który niejednokrotnie wywołuje szczery uśmiech. Uwielbiam tę lekkość pióra pani Mejzy.
Autorka doskonale miesza wątki, podrzuca tropy, i gdy jest się niemal pewnym, kto stoi za wszystkimi zabójstwami, podrzuca kolejną poszlakę i sprawia, że wszystkie wcześniejsze założenia obracają się w proch.
Na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja postaci, i choć wydają się one czasami groteskowe i prześmiewcze tak naprawdę pokazują jak w realu potrafimy nosić wiele różnorakich masek, i bywać tym, kim naprawdę nie jesteśmy.

Autorka niczego nie zostawiła przypadkowi, fabuła jest przemyślana w najdrobniejszym szczególe, napięcie rośnie adekwatnie do akcji, dialogi są napisane naturalnie i błyskotliwie. Duża dawka humoru, gwarantuje naprawdę dobrą zabawę i pozwala się zrelaksować.
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Pani Iwona Mejza zdecydowanie wchodzi do mojego ulubiona grona pisarzy komedii kryminalnych. 

POLECAM...

"Ławeczka w parku była zajęta. Leżał na niej jakiś osobnik, widocznie znużony dniem. Twarz miał przysłoniętą bukietem kwiatów. Janek zwrócił na niego uwagę, bo szukał jakiegoś ustronnego miejsca, a właśnie ta ławeczka stała tak na uboczu. Dziwił się, jak można spać z różami na twarzy. Przecież niektóre mają kolce, chyba że się kupi  odmianę niekłującą, jednak wszystkie mają takie sztywne listki. Nawet podszedł na chwilę i chciał je dotknąć, ale właśnie ten pan jakby drgnął  i ręka mu opadła, więc wolał nie narażać się na ochrzan. Jak wracał ze spotkania z kumplami, facet dalej leżał, tylko brakowało bukietu kwiatów."
                       - Iwona Mejza "Wszystkie grzechy nieboszczyka" str. 70-71

Za możliwość przeczytania ksiązki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.

sobota, 21 listopada 2020

(111/20). GŁOSOWNIK, CZYLI ODJECHANY DZIENNIK STASZKA JURASZKA

 
    Autor: Paweł Maj

    Wydawnictwo: Skrzat

    Ilustracje: Zofia Zabrzeska

    Gatunek: Dziecięca, Młodzieżowa

    Liczba stron: 128

    Data premiery: 12. 10. 2020

       "...przyjacielem jest się zawsze i bez względu na okoliczności..."


                                              *Google

    Paweł Maj- Jestem tatą i autorem książek dla dzieci. Moja córa jest dla mnie natchnieniem i niewyczerpalnym źródłem pomysłów. Uwielbiam pracę z dziećmi i dla dzieci, dlatego od początku moja kariera zawodowa, a także i zamiłowanie obracało się wokół dzieci - zarówno młodszych jak już i nastoletnich. Uważam, że dzieciństwo to najlepszy czas, jaki w życiu mamy, dlatego warto je wydłużać, a także, będąc już dorosłym, przypominać sobie o nim czytając (i pisząc) książki dla najmłodszych. 
(Źródło: Lubimy czytać)

    Głosownik wersja jeden zero – humor, którego dorosły nie ogarnie!
Staszek zwany słusznie Szajbkiem, pozbawiony za karę laptopa, postanawia użyć smartfona, by na bieżąco nagrywać i komentować wydarzenia równie szaj... szalone jak on. 
Śledząc zapis tych relacji, poznajemy Szajbka z 5 b, Magdę i Plastusia, Grabarza z wysypiska, Dżastę z 7 c, a nawet wiewiórkę na cukrowym haju!
(Opis wydawcy).

    Kiedyś już wspomniałam, że od czasu do czasu lubię sięgnąć po książkę kierowaną do młodzieży. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać "Głosownik..." i choć na chwilę wrócić do beztroskiego czasu dzieciństwa.
"Głosownik..." to zabawna opowieść o jedenastolatku, który ma tysiąc pomysłów na minutę, wszędzie go pełno, a gdy dostaje szlaban na komputer, jego świat się kończy... na moment... ma telefon, głowę pełną pomysłów i kilku przyjaciół- równie zwariowanych jak on. Staszek nagrywa wszystko, co się wokół niego dzieje. 
Dzięki temu możemy zajrzeć na nudną lekcję, trafić na szkolną dyskotekę dzięki, której Staszek zostaje szkolną gwiazdą, przez co chce kumplować się ze starszymi, chwilowo poświęcając przyjaźń z Plastusiem, a także z całą ferajną włamiemy się na wysypisko i zdemaskujemy pewną tajemnicę związaną ze stróżem i jego psem.
"Głosownik..." niesie w sobie również ważne przesłanie. Pokazuje, jak ważna w życiu jest prawdziwa przyjaźń. Staszek, zauroczony starszą koleżanką chcąc "awansować" w szkolnej hierarchii i być bliżej niej, odwraca się od swoich rówieśników. Niestety nie zostaje zaakceptowany i zostaje sam. Musi zdobyć się na odwagę i przeprosić...

Pan Paweł stworzył zabawną i mądrą  książkę dla dzieci wkraczających w trudny okres dorastania. Pod przykrywką humoru i zabawy chce pokazać młodemu czytelnikowi, że rodzic nie jest jego wrogiem, prawdziwa przyjaźń zawsze wybaczy... a po nadmiarze pączków może boleć brzuch ;)

Książkę dzięki dużej czcionce i zabawnym ilustracjom czyta się niezwykle szybko. Mnie zajęła ona dosłownie kilkanaście minut. 
Akcja goni w szalonym tempie. Bohaterowie są cudowni, pełni energii i z głowami pełnymi pomysłów. Nie jeden rodzic odnajdzie w tych postaciach obraz swojego nastolatka.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jak dla mnie fantastyczna książka dla każdego, dla dorosłego również, bo przez chwilę będzie mógł wrócić pamięcią do beztroskich lat dzieciństwa.

POLECAM...

"Po wczorajszej dyskotece zostałem zapamiętany. Muszę więc chwilowo odłożyć nagrywanie głoswnika w szkole, aby nie robić sobie siary. Skoro już jestem szanowanym i poważnym członkiem tej zacnej braci, to muszę trzymać poziom. Zapamiętać: więcej czasu spędzać ze starszymi chłopakami a mniej z Plastusiem. Jego wizerunek może mi trochę zaszkodzić, gdyby jakieś starsze dziewczyny chciały się ze mną spotkać. Nie żebym się interesował jakoś bardziej dziewczynami, ale społeczeństwo tego ode mnie wymaga. Na koniec świata i jeszcze dalej!"
      -Paweł Maj "Głosownik, czyli odjechany dziennik Staszka Juraszka" strona 48-49


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję pani Dominice Smoleń oraz wydawnictwu SKRZAT.


    

poniedziałek, 7 września 2020

(79/20). SPLAMIONA JEGO ŻĄDZĄ


    Autor: Marta Milda

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Obyczajowa, Erotyk

    Liczba stron: 482

    Data premiery: 24. 06. 2020


                                              Okładka książki Splamiona jego żądzą *Gogle

    Marta Milda- Wrocławianka, z wykształcenia architekt. Pracuje w firmie budowlanej. Wraz z mężem wychowuje dwie córki. Bardzo lubi relaks za miastem i górskie wycieczki. Jej fantazja i zamiłowanie do odkrywania miłosnych tajemnic pozwalają na śmiałe tworzenie lekkich historii obyczajowych. W każdej z nich gorąca erotyka jest elementem napędowym fabuły, a wątki humorystyczne gwarantują dobrą zabawę do ostatniej strony. "Splamiona jego żądzą" to druga powieść autorki.
(Źródło: Okładka książki)

    Gra, w której mocne karty rozdaje pożądanie.
Młody, ambitny i pracowity Ukrainiec, Andrij Reblov, podejmuje się wykonania remontu w posiadłości znanego wielkopolskiego biznesmena. Chociaż jest przekonany, że bogacz najął go jedynie do nakładania nowych, suchych tynków i gładzi na ściany, to niebawem okaże się, że powód, dla którego został zatrudniony, jest zupełnie inny. Tymczasem małżonka jego chlebodawcy coraz śmielej zaczyna z nim flirtować, a płomienną atmosferę u boku gospodyni podsycają wspólne artystyczne pasje. Wkrótce złapany w sidła namiętności chłopak przekona się, że czarująca kobieta pragnie jego ciała równie mocno, jak on pożąda jej czułości. Jednak prawdziwe kłopoty Andrija zaczną się dopiero wtedy, gdy ekscentryczny prezes przedstawi mu propozycję nie do odrzucenia… Czy schwytany w wyrafinowaną pułapkę ukraiński kochanek rzuci wyzwanie potężnemu szefowi i podejmie grę, w której stawką jest nie tylko cena za metr nowego wykończenia, lecz także jego przyszłość?
(Opis wydawcy).

    Marta Milda debiutowała powieścią "Dwanaście warunków Pani Prezes" w lutym 2019 roku. Już pierwsza powieść wywoływała sporo kontrowersji i długo było o niej głośno, więc gdy tylko pojawiła się "Splamiona jego żądzą", wiedziałam, że i tym razem autorka nas czymś zaskoczy, a ja nie wahałam się nawet przez moment, by po nią sięgnąć i przekonać się na własnej skórze czy będzie mi się podobać tak samo jak jej poprzedniczka. Nie zawiodłam się, bo jest jeszcze lepiej.
Na początek może się wydawać, że spora ilość stron nas przytłoczy, jednak historia tego dziwnego układu sprawiła, że nawet nie wiem kiedy dotarłam do końca. 
Wciągnęłam się od pierwszych stron.
Autorka świetnie buduje napięcie, gdy wydawało mi się, że bardziej już nie można, że bardziej się nie da... następowało wielkie BUM!! i akcja toczyła się zupełnie inaczej, jeszcze szybciej i jeszcze bardziej zaskakująco. 
Wyraziści bohaterowie- ze swoimi wadami i zaletami, dają nam szansę poznania się i zrozumienia swojego postępowania. Możemy obserwować ich wewnętrzne przemiany, obserwować konsekwencje nie zawsze trafnych decyzji. Postawić się na ich miejscu i zastanowić się jak ja bym się zachował/ zachowała na jego/ jej miejscu. 
Jedyne co mi początkowo przeszkadzało to niepełnoletność (!) Andrija- gdyby był trochę starszy, łatwiej byłoby mi zrozumieć postępowanie pozostałej dwójki. Do tej pory trudno mi to poukładać. Żałuję również że wątek Agnieszki- córki Grzegorza i Patrycji, nie został bardziej rozwinięty, bo niósł w sobie olbrzymi potencjał- szczególnie przypadł mi do gustu wątek szybkiego ślubu i chęć przejęcia udziałów, przez jej męża a byłego przyjaciela Grzegorza. 
Postacie drugoplanowe również są ciekawe- wnoszą do powieści wiele świeżości i entuzjazmu. Moim ulubieńcem został Leszek- twardziel, który nosi w sercu olbrzymi sekret. Naprawdę byłam nim zauroczona, choć bardzo nie podobało mi się jego podejście do Ukraińców.  
Spora dawka humoru i ironii nadaje całości lekkości, niejednokrotnie uśmiechałam się pod nosem, śledząc, jak Andrij walczy z barierami językowymi i jak zabawne sytuacje z tego wynikały. Scena u psychiatry to po prostu mistrzostwo świata!! Ubawiłam się przy tej akcji przednio.  
Sceny erotyczne- których nie ma w sumie wiele, ale momentami są naprawdę mocne- napisane zostały z wyczuciem i smakiem, czuć duży erotyzm i napięcie panujące między bohaterami, ale całość jest gustowna i wyważona.
Tak jak napisałam wyżej- książka wciąga i nie pozwala się od siebie oderwać, czyta się ją szybko i przyjemnie.
Ogólnie ja jestem bardzo zadowolona, że ta książka trafiła w moje ręce i przyznaję, że z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnych powieści pani Marty, bo naprawdę warto. 
Czas, który poświęciłam na przeczytanie "Splamionej..." na pewno nie został zmarnowany.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. 
"Splamiona jego żądzą" to opowieść nie tylko o miłości i cielesnym pożądaniu. To opowieść o odwadze, o marzeniach i dążeniu do ich spełnienia, o poświęceniu siebie i swoich przekonań dla dobra najbliższych. 
To nie jest zwykły erotyk, ta książka ma w sobie drugie dno, ale żeby się przekonać jakie- musicie sami sięgnąć po "Splamioną jego żądzą". 

POLECAM...

"Wszyscy jesteśmy tylko niewolnikami naszych małych, intymnych, słodko- gorzkich namiętności, a najciekawsze w nas jest, to, co czynimy w sekrecie za zamkniętymi na klucz drzwiami własnych sypialni..."
                                 - Marta Milda "Splamiona jego żądzą"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.


 
 




    

środa, 17 czerwca 2020

OSTATNI SZWAJCAR NA ZIEMI

                                                **PRZEDPREMIEROWO**


    Autor: Lambert Król

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Opowiadania

    Liczba stron: 120 e- book

    Data premiery: 22. 06. 2020


                               Okładka książki Ostatni Szwajcar na Ziemi *Google


    Lambert Król  ur. 1981, absolwent filologii szwedzkiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. W przeszłości związany z Bratnią Pomocą Akademicką i czasopismem Plus Ratio. Zadebiutował tomem "Mersi filmol - mikroopowiadania ze Szwajcarii" (Swiss Tales, 2019). "Ostatni Szwajcar na Ziemi" (Seqoja, 2020) to jego drugi zbiór opowiadań. Od 2009 mieszka z rodziną w Szwajcarii.
(Źródło: Lubimy czytać).

     Realność fantazji czy fantastyczność realności?
Lambert Król prowadzi czytelników przez granice światów tak lekko i płynnie, że nie sposób zauważyć kiedy się je przekracza. Międzynarodowa mafia kulinarna, dzieci-świstaki, podróże w czasie, bankructwo szwajcarskich linii lotniczych - w tych opowiadaniach mieszczą się 33 Szwajcarie.
Razem tworzą wielobarwny, wieloznaczny, fascynujący obraz tego wbrew pozorom mało znanego w Polsce kraju.
(Opis wydawcy).

    "Ostatni Szwajcar na Ziemi" to jedna z tych pozycji, które jest mi ciężko jednoznacznie ocenić. Początkowo miałam duży problem z interpretacją poszczególnych historii- wydawały mi się strasznie niezrozumiałe i odrealnione, momentami wręcz groteskowe. Nie do końca odpowiadał mi specyficzny humor autora. Po pierwszych kilku zdaniach wręcz bałam się tych historii. Bałam się tego, że nie wiedziałam, co czeka na mnie dalej. Powoli jednak odkrywałam ich drugie dno, i zaczęłam rozumieć, co autor miał na myśli, i co chciał mi jako czytelnikowi przekazać.
"Ostatni Szwajcar na Ziemi" to zbiór trzydziestu trzech krótkich opowiadań, które pokazują Szwajcarię oczami emigranta, taką, jakiej nie poznamy, czytając typowe przewodniki. Momentami odnosiłam wrażenie, że oglądam ten kraj w krzywym zwierciadle. Autor inteligentnie punktuje wady i zalety nie tylko rodowitych Szwajcarów, ale również innych nacji, które obrały ten kraj na swój tymczasowy dom.

Jak to bywa z opowiadaniami- jedne są lepsze inne trochę mniej, jednak wszystkie mają w sobie "to coś". Coś, co sprawia, że mimo początkowego niezrozumienia chce się pokonać tę wewnętrzną barierę i spojrzeć na Szwajcarię oczami autora.
Nie mogę jednoznacznie wskazać, które z tych opowiadań przypadło mi najbardziej do gustu, jednak jestem pewna, że na długo zapamiętam historię ogórków kiszonych, które stają w konkury do ogórków octowych. Przy tej historii ubawiłam się przednio.

Ogólnie książkę czyta się bardzo dobrze i szybko, krótkie historie, nie męczą i nie narzucają się swoją objętością.
Jest zabawnie, czasami wzruszająco. Niektóre z tych historii zmuszają do refleksji nad sobą i swoim otoczeniem. Zdecydowanie jest to intrygująca i niezwykle ciekawa pozycja.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. Jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie i poczuje się niezwykle usatysfakcjonowany.

POLECAM...

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu SEQOJA.    


wtorek, 31 grudnia 2019

JAK ZOSTAŁAM PERUWIAŃSKĄ ŻONĄ


    Autor: Mia Słowik

    Wydawnictwo: Annapurna

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 27. 11.2019

                                              Jak zostałam peruwiańską żoną* Google

    Witam Was serdecznie. Zastanawialiście się, kiedyś jak wyglądałoby wasze życie, gdybyście rzucili wszystko i wyruszyli w podróż życia?
Tak właśnie postąpiła nasza dzisiejsza bohaterka, co z tego wynikło? Jak się zakończyła przygoda życia? 
Zapraszam...

    Mia Słowik- debiutująca autorka humorystycznych relacji podróżniczych, urodzona w 1987 r.w Warszawie. Odwiedziła między innymi Indie, Turcję i niemal całą Amerykę Południową. 
Studiowała Indologię, Kulturę, Historię i Archeologię Starożytnych Indii na indyjskim uniwersytecie, a także Psychologię Kliniczną.
Pracowała między innymi w wydawnictwie internetowym Software Media, gdzie koordynowała wydawanie anglojęzycznego magazynu Exploiting Software z branży IT Security.
Prowadziła również bloga, a także była dziennikarką magazynu Wiadomości Turystyczne. Lubi spędzać czas na łonie natury, a oprócz wojaży, interesuje ją medytacja oraz wszelkie tajemnicze zjawiska. (informacja z okładki).

    Podążając za radą ezoterycznej terapeutki, z biletem w jedną stronę Mia wyrusza w podróż życia po Ameryce Południowej, gdzie zmaga się z wrodzonym brakiem asertywności i niezdecydowaniem. W trakcie wyprawy bierze udział w ceremonii Ayahuaski, spędza czas w indiańskich wioskach, centrach medytacyjnych, a nawet w domu niebezpiecznych paramilitares, nieustannie starając się odnaleźć drogę do samej siebie. Ostatecznie podróż rzeczywiście nieodwracalnie przemienia jej życie, w sposób, którego nigdy nie wzięłaby pod uwagę.
Literatura faktu, którą czyta się jak dobrą powieść. Pełna humoru, bez cenzury ukazuje blaski i cienie  spontanicznej podróży europejskiej kobiety w patriarchalnej kulturze macho.
Bezpretensjonalna "Brigitte Jones w podróży". (opis z okładki).

    Biorąc do ręki "Jak zostałam peruwiańską żoną" nie do końca wiedziałam czego się spodziewać. Przyznaję, że miałam pewne obawy, wiedząc, że jest to książka podróżnicza i dokumentalna. Obawiałam się nudy, suchych danych i wytycznych co odwiedzić a co lepiej odpuścić, co jeść, czego nie itd. itp. Co dostałam?
Dostałam zabawną historię młodej kobiety, która słuchając wróżki, wyrusza w podróż życia. Zdobywa odległy kontynent, kraj po kraju zbliżając się do spełnienia marzenia, jakim jest zobaczenie  Puszczy Amazońskiej.
Podziwiam odwagę i samozaparcie w dążeniu do upragnionego celu.

Mia Słowik zabrała mnie w fantastyczną podróż. Opisując dokładnie wszystkie odwiedzone miejsca, emocje, które jej towarzyszyły, sprawiła, że miałam wrażenie, że jestem w tej podróży razem z nią. Niejednokrotnie wywołała u mnie uśmiech, opisując swoje zwariowane przygody.

Olbrzymim plusem dla mnie są zamieszczone w książce szare wstawki, w których są podane istotne informacje dotyczące danego miejsca lub wyjaśnione zagadnienia psychologiczne takie jak- ustawienia systemowe.
Dodatkowo me serce skradły przepiękne obrazy pokazujące życie, krajobraz florę i faunę Ameryki Południowej.

    Czy polecam?
Polecam. Czyta się lekko i bardzo przyjemnie. Bardzo interesująca pozycja dla odprężenia i przeniesienia się w inny świat.
Mamy okazję poznać kulturę i zwyczaje panujące w innych krajach, tak  dalekich i egzotycznych.
Każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie.

POLECAM...

"Deszcz na pustyni, jak wiadomo, zdarza się bardzo rzadko. No i właśnie wtedy, gdy po raz pierwszy w życiu przyszło mi spędzić noce pod chmurką, akurat postanowił uczynić ten niecodzienny wyjątek i zaszczycił mnie swoją obecnością. Mój gospodarz ulitował się nad biedną gringą, usiłującą spać w hamaku. Chciał koniecznie zaprosić mnie do swojej izby. Tak bardzo mu zależało, mimo moich zapewnień, że na deszczu śpi mi się wspaniale, iż wzbudził podejrzenia co do czystości swoich intencji. Ostatecznie musiałam mu zagrozić, że wyjdę na ulicę i pójdę spać gdzie indziej. Dał spokój. I całe szczęście, bo nie wiem, gdzie miałabym znaleźć miejsce na nocleg i uniknąć błąkania się nocą po Adicorze w tej tak niebezpiecznej Wenezueli."
                      - Mia Słowik "Jak zostałam peruwiańską żoną" 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu ANNAPURA.  
   

poniedziałek, 23 grudnia 2019

MIĘDZYCZASOWIEC


    Autor: Tomasz Mróz

    Wydawnictwo: Videograf

    Liczba stron: 432

    Data premiery: 25. 10.2019

                                 Okładka książki Międzyczasowiec  *Google

    Witam Was serdecznie. Zastanawialiście się kiedyś, jakby to było gdyby można było podróżować w czasie? Ja dziś chciałbym zabrać Was w taką podróż do przeszłości. Byśmy zobaczyli, jak jedna pochopnie podjęta decyzja może wpłynąć na nasze życie w przyszłości.
Zapraszam...

    Tomasz Mróz- (ur.1973) - Autor powieści i opowiadań z pogranicza kryminału, sensacji i science fiction. Dotychczas wydane pozycje książkowe są sensacyjno-kryminalnymi historiami, w których przedstawione śledztwo jest swego rodzaju bramą do innej rzeczywistości, nie do końca zgodnej z powszechnie uznawanym "oficjalnym" porządkiem świata. Fabuła w utworach Mroza jest ciekawą mieszanką ironicznego opisu polskiej codzienności z oddziałującymi na nią cieniami przeszłości i ingerencją sił wyższych.

    W roku 1944 potęga Trzeciej Rzeszy zaczyna się chwiać. Niemieccy okupanci ponoszą porażki w odległych walkach, ale stają się również ofiarami ataków na dotychczas bezpiecznych tyłach. W okolicach Warszawy znaleziono zmasakrowane ciała niemieckich żołnierzy. Jedynym śladem pozwalającym domyślać się sprawców były wyryte na piersiach ofiar polskie nazwiska. Sugerowały one, że każdy z zabitych żołnierzy to zemsta za kogoś zamordowanego przez najeźdźcę. Kolejne morderstwa stają się nierozwiązalną zagadką dla niemieckich służb, jak również przyczyniają się do powstania legendy "Mściciela".
Ponad pół wieku później komisarz Przytuła poznaje historię Witka Kopeckiego, kolaboranta i volksdeutscha, który zaczynał od kradzieży kosztowności ofiarom więzień i obozów niemieckich, a skończył jako osoba walcząca z okupantem.
Niektórzy twierdzili, że właśnie on był tym owym słynnym "Mścicielem z Warszawy". Wiele poszlak wskazywało, że ojciec komisarza zamordował Kopeckiego w 1984 roku w akcie zazdrości o matkę Przytuły.
Tak zaczyna się prywatne dochodzenie policjanta oraz jego wyprawa w czasie z XXI wieku w przeszłość.
Czarny mercedes pełen złota, grobowce w gotyckiej katedrze, stalinowskie kazamaty oraz zbrodnicze postacie z piekła rodem to jedynie niektóre stacje tej podróży, której stawką staje się nie tylko wyjaśnienie faktów z dawnych lat, ale i życie komisarza. (opis z okładki).

    Biorąc do ręki najnowszą powieść Tomasza Mroza, nie spodziewałam się, że to napiszę, ale... Ta historia jest tak absurdalna, że aż... genialna.
Przyznaję szczerze, nie spodziewałam się osobliwości, które wypłynęły na mnie ze stron powieści. Duchy, śmierć przybierająca różne postacie, portale do innego świata znajdujące się w grobie itd. itp.  byłam przekonana, że to całkowicie nie dla mnie.... jednak zagłębiając się w lekturę, z każdą minutą poddawałam się jej czarowi coraz bardziej. 
"Międzyczasowiec" to historia, która łączy w sobie przeszłość z teraźniejszością, i zmusza nas do zastanowienia się jaki wpływ na życie ma podjęta pochopnie jedna decyzja. Pokazuje, jak bardzo człowiek może się zmienić pod wpływem impulsu, choć brzmi to bardzo poważnie, autor pisze o tym niezwykle lekko i z humorem.
Realistycznie oddany duch powojennej Polski, uczucia, pragnienia, które towarzyszyły ówczesnym ludziom, oddają obraz, jak bardzo ludziom był potrzebny spokój i oparcie w drugim człowieku.

Ciekawa fabuła,  wyraziści bohaterowie, dokładne opisy miejsc, w których toczy się akcja, sprawia, że możemy sobie łatwo wyobrazić, to co akurat się dzieje.
Czyta się bardzo przyjemnie, jest wciągająco, trudno odłożyć książkę na bok.
Mogę zagwarantować, że pojawią się łzy wzruszenia, ale będą Wam również towarzyszyć salwy śmiechu, szczególnie w absurdalnych sytuacjach.

"Międzyczasowiec" jest kontynuacją przygód komisarza Przytuły, jeśli nie czytaliście "Dziecięcych zabaw" wydaje mi się, że nie będzie miało to większego wpływu na odbiór drugiej części. Osobiście bardzo chętnie sięgnę po pierwszy tom tego cyklu.

    Czy polecam?
Polecam bardzo serdecznie. "Międzyczasowiec" to nie tuzinkowa opowieść łączącą w sobie kilka gatunków literackich. Znajdziemy tutaj i troszkę kryminału, i romans, nie braknie sensacji i wątków obyczajowych. W tej książce każdy znajdzie coś dla siebie.


POLECAM...


"-Karola!
Kopecki poznał ją i zawołał przez okno. Od niej wszystko się zaczęło. Złoty słonik i oskarżenie o kradzież. Dziecko gwałtownie się odwróciło, aż mysie warkoczyki zatańczyły wokół twarzy. Na bladosinej buzi zakwitł złośliwy uśmieszek i dziewczynka zniknęła, tak jakby się rozpłynęła. Ta szara postać z przejścia również gdzieś przepadła, ale słychać było jeszcze echo kroków. To zresztą nigdy nie milknie. Zawsze ktoś przychodzi bądź odchodzi. Czegoś jesteśmy pewni, by po chwili nie być pewnym już niczego."
                              - Tomasz Mróz "Międzyczasowiec"




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu VIDEOGRAF.
   



 

 

 

czwartek, 4 lipca 2019

POGIĘTE BAJKI. Spokój grabarza.

                                       ** PRZEDPREMIEROWO**



    Autor : Marcin Pełka

    Wydawnictwo : Novae Res

    Liczba stron : 222

    Data premiery : 23.07.2019


Znalezione obrazy dla zapytania 978-83-8147-453-5 * Google

    Witam Was serdecznie. Dziś chciałbym przedstawić Wam książkę, która rozłożyła mnie na łopatki, rzuciła na kolana, i naprawdę nie wiem, jak ubrać w słowa to czuję. Pokażę Wam nowe wersje bajek naszego dzieciństwa.

    MarcinPełka- lekarz, specjalista dermatologii i wenerologii, doktor nauk medycznych. Szeroko pojętą literaturą fantastyczno-naukową interesuje się od czasów szkoły podstawowej. W miarę upływu czasu zainteresowanie to przerodziło się w pasję i doprowadziło do tego, że sam zmierzył się z piórem. Jest fanem krótkich, humorystycznych opowiadań i takie właśnie formy przeważają w jego twórczości. Nieliczne wolne od pracy chwile chętnie spędza nad wodą z wędką w dłoni. (informacja wydawnictwa)

    Bohaterowie dobrze znanych bajek w wersji hard. Dwadzieścia krótkich opowiadań, w których znajdziemy między innymi Krecika, Batmana, Pszczółkę Maję i wielu, wielu innych. Każdy z nich zmaga się z własnymi demonami, uzależnieniami co prowadzi do absurdalnych zdarzeń i sytuacji. Co z tego wyniknie ? Musicie sami przeczytać i wyrobić swoje zdanie.

    „O mamo” ...to pierwsze zdanie, które przyszło mi na myśl po odłożeniu książki. Trafiłam z wyborem totalnie w nie swoje „klimaty”, wręcz strzeliłam sobie w kolano.
Oczywiście nie mam tu na myśli, że książka jest zła, bo zdecydowanie nie jest.
Zaznaczę tylko, że Autor pojechał po bandzie i to grubo. Trzeba tutaj pogratulować mu fantazji, wyobraźni i poczucia specyficznego humoru.
Jeśli lubicie dosadne słownictwo, rubaszny humor i daleko idący cynizm, będzie to dla Was świetna lektura. Absurd i satyra aż kapie z tej książki.
Mnie osobiście też spodobało się kilka opowiadań, kilka razy parskałam szczerym śmiechem, jednak moje wewnętrzne dziecko wyszło nieźle pokiereszowane z tej przygody. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Czy mogę polecić Wam ten tytuł ? Myślę, że tak jednak musicie być przygotowani na niezły szok. Spojrzenie, chociażby na kultowego Krecika- już nigdy nie będzie takie samo.
Aaa i błagam, nie dawajcie tej książki swoim dzieciom...to jest pozycja zdecydowanie dla DOROSŁYCH !!


MOJA OCENA : 7/10


"Kiedy poranne słońce wspięło się wyżej, zaczęło porządnie przygrzewać. Obudzona narastającym ciepłem Maja ziewnęła najpierw, a potem przeciągnęła się. Uniosła liść, którym była przykryta, odsłaniając tym samym Gucia. Truteń spał w najlepsze niczego nieświadomy. Maja klepnęła go w wypiętą okolicę żądła. Nie widząc efektów, powtórzyła tę czynność nieco energiczniej. Gucio zamlaskał, coś wymamrotał, snu jednak nie przerwał. Z podrażnionej klapsami okolicy wypuścił za to bąka. Wkurzyło to Maję do takiego stopnia, że sprzedała partnerowi solidnego kopa w słabiznę tuż za żądłem."
                           - Marcin Pełka „POGIĘTE BAJKI. Spokój grabarza”



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Novae Res.