środa, 8 listopada 2023

(137/23). SMARAN. KOLORY INDII

 
    Autor: Magdalena Stępień

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Podróżnicza, Obyczajowa

    Liczba stron: 402

    Data premiery: 23. 10. 2023

 *Google

    Magdalena Stępień Indie przytrafiły mi się po raz pierwszy w 2008 roku, kiedy to nie wiedząc, co mnie czeka, ale też nie zastanawiając się dwa razy, spakowałam walizkę i ruszyłam, zupełnie sama, zgłębiać tajniki lokalnego rynku nieruchomości. Kawałek mojego serca dalej błąka się po zatłoczonych, wypełnionych kolorami, zapachami i dźwiękami ulicach. Wróciłam tam po siedmiu latach, a potem jeszcze raz... Moje wyjazdy budziły zainteresowanie- każdy chciał wiedzieć "jak naprawdę jest", jednak na pytania o ten niesamowity kraj nie ma prostych odpowiedzi. Dla każdego zdania, które wypowiadałam, zawsze mogłabym dołożyć drugie, o przeciwstawnym znaczeniu- i obydwa byłyby prawdziwe. "Smaran. Kolory Indii" jest moim prezentem dla wszystkich, których interesują wyczerpujące odpowiedzi.
(Źródło: Okładka książki) 

    Dla Dominiki właśnie zaczyna się najbardziej egzotyczna przygoda życia: praktyki w firmie Pride Estates w Bengaluru. Dziewczyna doskonale zdaje sobie sprawę, że Indie to kraj kontrastów i nierówności społecznych, które mogą być dla niej trudne do zaakceptowania, a jednak rzeczywistość i tak ją zaskakuje. Każdy kolejny dzień spędzony w Bengaluru jest wyzwaniem i lekcją, podczas której Dominika zgłębia tutejszą kulturę, historię i tradycję. Dziewczyna poznaje mentalność Hindusów, uczy się, co wolno, a czego absolutnie nie, i zaczyna dostrzegać piękno w różnorodności i odmienności od europejskich zwyczajów. A i okazji do gorących romansów nie brakuje…
"Smaran. Kolory Indii" to fascynująca opowieść o Indiach początku XXI wieku, gdy przemiany społeczne dopiero raczkują, pozycja kobiet wciąż jest niższa niż krów, a lista tematów tabu zdaje się nie mieć końca. Jak odnajdzie się tu młoda, wyzwolona dziewczyna z Europy?
(Opis wydawcy)

    Indie fascynują mnie odkąd pamiętam i odbieram je jako kraj, w którym ludzie są wdzięczni za każdą drobnostkę, która przytrafiła im się w życiu i wierzących, że po coś (ta drobnostka) ona się stała. To kraj najróżniejszych świąt i religii, gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie i gdzie wyznawcy różnych religii potrafią żyć obok siebie, a nawet co (czasami mocno) zaskakujące wspólnie świętować, choć czci się zupełnie innego Boga. 
Ten kraj to wielobarwne festiwale, medytacja, joga, świątynie w tym mój ukochany - Tadż Mahal- pomnik poświęcony miłości, to tańce i jedzenie- każdy region to inny smak, każdy ma swoje wyjątkowe i niezapomniane smaki. Dla mnie Indie to jedność i różnorodność w jednym, to miłość i nienawiść, to tradycja i nowoczesność, to bogactwo i skrajna bieda, to przesyt i walka o przetrwanie do jutra... 
Dużo miejsca poświęcone jest w tej historii kobietom, ich pragnieniom zbliżenia się kulturowo do Europejek,  ale i ogromnym przywiązaniu do tradycji.
Mnóstwo statystyk, które przytacza autorka, podnoszą momentami włosy na głowie, wydając się momentami niedorzecznymi, ale niestety są niezwykle autentyczne i wstrząsające. Wiedzieliście, że nadal w dwudziestym pierwszym wieku, czasami rodzicom bardziej się "opłaca" usunąć ciążę z żeńskim płodem, niż potem wydać pieniądze na posag? Wstrząsające prawda?
Autorka doskonale opisuje otaczający ją świat, pokazuje kulturę i obyczajność zwykłych ludzi, punktując przy tym różnice i podobieństwa, które nas łączą bądź dzielą. Przemyca przy tym mnóstwo ciekawostek i faktów dotyczących miejsc, w których akurat toczy się fabuła, a także takich, o których w życiu nie słyszeliście między innymi o rozlewni Coca Coli. Oczy momentami naprawdę wychodzą z orbit. Opowiada o ludziach, którzy mają istotny wpływ na poprawę życia ludzi z najniższych kast w społeczeństwie. O kilku z nich sama słyszałam, o kilku przeczytałam pierwszy raz, a ich działania są naprawdę godne podziwu.
Przyznam, że to mocno zaskakujące fakty, które zmusiły do wielu przemyśleń i refleksji nad tym czy wszystkie materialne rzeczy, które posiadam, są mi tak naprawdę potrzebne. 
Czy autorce udało się oddać ducha tego niezwykłego kraju, pokazać go tak jak Ona sam go widzi? W moim odczuciu tak!

Nie będę opisywać fabuły, bo w tej historii dzieje się mnóstwo, a każdy wątek powiązany jest z poprzednim, bądź jest przyczyną następnego, przez co nie chciałabym Wam czegoś nieopatrznie zaspojlerować, tym bardziej że wydawca już wiele ujawnia. Uwierzcie mi jednak na słowo, sięgajcie po tę książkę, bo naprawdę warto. 
Dałam się porwać przygodzie już od pierwszej strony, w której główna bohaterka spełnia swoje marzenie i staje na indyjskiej ziemi... Czytając tę historię, jeszcze bardziej zapragnęłam spełnić własne marzenie...
Napisana bardzo ładnym językiem, porywa w ten bajecznie kolorowy świat już od pierwszych stron, nie sposób się przy niej nudzić nawet przez sekundę. Wartka akcja gwarantuje stały dopływ adrenaliny i pozytywnych emocji. 
"Smaran. Kolory Indii" zaklasyfikowana jako książka podróżnicza, ale ja się z tym nie zgodzę. Dla mnie jet to mix gatunkowy, bo znajdziemy tu wszystkiego po troszku, mamy tutaj dobrą powieść obyczajową z gorącym romansem w tle, nutkę sensacji, a nawet kryminału, ocieramy się momentami o reportaż i książkę podróżniczą. Jestem nią oczarowana i bardzo się cieszę, że trafiła ona w moje ręce.
Jedyne czego mi tu brakło to zdjęcia, wprawdzie jest tu ich kilka, ale jak dla mnie zdecydowanie za mało ;)

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To intrygująca opowieść o ludziach, uczuciach i emocjach, w której każdy znajdzie coś dla siebie, przy okazji  poznając Indie takie, jakie są naprawdę... 

POLECAM...

"... Asdin też nie mógł się doczekać i przez kilka pierwszych miesięcy po przyjeździe ani przez chwilę nie narzekał na nadmiar czasu. Mogło to mieć pewien związek z tym, że idealnie wpasował się w tryb lokalny, w którym zegarek miał znaczenie drugorzędne. Był zachwycony, że nie musi się nigdzie śpieszyć i wreszcie wyrwał się spod terroru kalendarza. Z czasem jednak zauważył, że jeśli zebranie potrwa dwie godziny dłużej, to jemu nikt nie zapłaci za nadgodziny, nie przejmie się tym, że spóźni się na umówioną kolację czy do kina, a pracownicy Microsoftu w Paryżu nie będą skłonni przesuwać terminu oddania projektu."
                          - Magdalena Stępień "Samaran. Kolory Indii" str. 245

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 6 listopada 2023

(136/23). MOTHERLESS

 
    Autor: Mad Bartnicka (Magdalena Bartnicka)

    Wydawnictwo: Ridero

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 332 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 10. 10. 2023

 *Google

    Mad Bartnicka brak informacji.

    Miłość nie zawsze jest prosta. I to nie tylko ta między dwojgiem partnerów, szczególnie jeśli ich związek nie przystaje do „norm”. Także ta, która zdawałaby się naturalna – miłość matki do swoich dzieci.
Książka przedstawia równolegle kilka różnych historii o miłości, odrzuceniu, nienawiści, pojednaniu. Pokazuje poplątane ludzkie losy i to, jak trudno jest się odnaleźć w życiu komuś, kto czuje się pozbawiony korzeni. Narratorem powieści jest znany już czytelnikom książek autorki Sasza Nowicki, którego potoczny, nieraz dosadny styl ubarwia lekturę humorem.
(Opis wydawcy).

    Czy to jak kochamy w dorosłym życiu bierze się z tego co widzimy i wynosimy z domu i rodziny, w której się wychowaliśmy? Czy brak odwagi, żeby powiedzieć w dorosłym życiu "Kocham" zakorzenia się w nas już w dzieciństwie? Czy powielamy schematy, w których się wychowaliśmy i utrwalamy je w swoim związku i rodzinie, którą tworzymy, i nie zauważymy tego, że niektóre nawyki są po prostu złe? Na te wszystkie pytania stara się odpowiedzieć Mad Bartnicka w czwartej części cyklu z Saszą Nowickim.
Jak dla mnie "Motherless" to najtrudniejsza i zarazem najbardziej "dojrzała" (za sprawą "dorośnięcia"do dorosłości bohaterów) ze wszystkich trzech części, które do tej pory przeczytałam. Jestem nią zachwycona, bo autorka pokazała różne odcienie miłości (szczególnie tej matczynej) w taki sposób, że niejednokrotnie włosy stawały mi dęba, a emocje, które targały moim sercem, niejednokrotnie zmuszały mnie ocierania łez współczucia i żalu, nad losem niekochanego, niechcianego i niespełniającego pokładanych w nim nadziei oczekiwań, dziecka...

Jak pamiętamy z poprzednich części, matka Kamila porzuciła go we wczesnym dzieciństwie, by spełniać się na ekranie, teraz za sprawą tajemniczych pamiętników dowiadujemy się, co tak naprawdę nią kierowało, o czym naprawdę marzyła, czym się tłumaczyła... Z tych pamiętników wyłania się obraz kobiety... no właśnie jakiej? Nieodpowiedzialnej, niegotowej na założenie rodziny? A może wręcz odwrotnie- silnej i niezależnej, pragnącej spełniać swoje marzenia, i prąca do przodu po przysłowiowych trupach? Czy Kamil zrozumie jej postępowanie? Czy wybaczy? A może na zawsze zatrzaśnie w głowie drzwi z tabliczką "Matka"?
Matka Saszy natomiast nie umie się pogodzić z tym jaką drogę wybrał jej jedyny syn, niejednokrotnie raniąc go słowami, brakiem akceptacji, wygórowanymi oczekiwaniami doprowadza w końcu do zerwania i tak mocno nadszarpniętych więzi...
Pośród tego wszystkiego dwójka zagubionych dorosłych mężczyzn, którzy nie umieją poradzić sobie z uczuciami zarówno tymi rodzinnymi jak i tymi, które dzieją się między nimi. Nie umieją o nich mówić, boją się odrzucenia, nie rozumieją siebie nawzajem. Co z tego wszystkiego wyjdzie, już nie napiszę, ale wierzcie mi, niektóre ich decyzje i wybory naprawdę Was zaskoczą, a całość z każdą przewróconą stroną jest coraz gęstsza od emocji- nie zawsze tych dobrych i oczekiwanych.

 "Motherless" to złożona historia, niezwykle emocjonująca, smutna, a zarazem piękna, i niezwykle poruszająca opowieść o poszukiwaniu siebie, tolerancji i zrozumieniu, o pragnieniu miłości, różnorodności, odpowiedzialności za innych, ostracyzmie społecznym, odrzuceniu przez najbliższych, chorobach i uzależnieniu. Jest to mocna mieszanka, zostająca na długo w głowie, dająca sporo do myślenia, ale pokazujące różne odcienie miłości i  życia- jego blaski i cienie. Pokazująca, że po każdej, nawet największej burzy, zawsze wyjdzie słońce.
Autorka wykreowała postacie nieidealne, obdarzone wadami, mające swoje problemy i kłopoty, ale dzięki temu stają się one czytelnikowi niezwykle bliskie, przez co bardzo autentyczne i wielowymiarowe, wywołujące momentami skrajne odczucia i emocje co do siebie, ale dające się naprawdę polubić- no dobra, Vesny- matki Saszy nie lubię.
Książkę czyta się fantastycznie, sama popadłam przy niej w skrajności, chciałam więcej i więcej, a jednocześnie nie  chciałam, by ta historia się kończyła. Przepadłam w niej od pierwszej po ostatnią stronę.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę kolejną część i przyznam, że z przyjemnością poczytałabym o ich kolejnych losach... Pokochałam ich obydwu całym sercem. Pani Autorko, czy coś w tym temacie się jeszcze wydarzy?

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To wzruszająca opowieść o wielowymiarowej i różnorodnej miłości, o godzeniu przeszłości z teraźniejszością. Wielowątkowa, niebanalna warta każdej minuty spędzonej na lekturze historia.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 4 listopada 2023

(135/23). CICHA NOC

 
    Autor: Jolanta Kosowska

    Wydawnictwo: Zaczytani

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 252

    Data premiery: 08. 11. 2023

 *Google

    Jolanta Kosowska Urodzona na Opolszczyźnie, większość życia związana z Wrocławiem, Opolem i Sobótką, absolwentka wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych w Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu lekarka, specjalistka w trzech dziedzinach medycyny. Nieustannie szuka nowych wyzwań i swojego miejsca na ziemi. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie. Jest związana z drezdeńską Polonią. Dzieli swój czas pomiędzy pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jest autorką szesnastu powieści obyczajowych.
(Źródło: Okładka książki)

    Miłość nie lubi pośpiechu, przychodzi w ciszy i zostaje na zawsze...
Ewa to ambitna absolwentka architektury wnętrz, która z powodu konfliktu w pracy wyjeżdża do Drezna i znajduje zatrudnienie w domu opieki. Młoda kobieta nie posiada żadnego doświadczenia w zawodzie, ale jej empatia oraz pozytywna energia sprawiają, że szybko zdobywa sympatię współpracowników i staje się ulubienicą podopiecznych.
Wszystko się zmienia, kiedy Ewa niespodziewanie otrzymuje prezent bożonarodzeniowy od jednej z mieszkanek domu seniora. Kobieta chce pomóc dziewczynie w spełnieniu marzenia o założeniu własnej firmy. Ewa przyjmuje podarunek i od razu rzuca się w wir pracy. Jesienią podejmuje się remontu pewnej tajemniczej posiadłości. Nie spodziewa się, że nowe zlecenie może stać się dla niej nie tylko początkiem wielkiej kariery, lecz także… czegoś znacznie ważniejszego.
W czasie świąt w starej rezydencji, pachnącej igliwiem i cynamonem, Ewa będzie miała szansę znaleźć to, do czego tak bardzo tęskniło jej serce.
(Opis wydawcy)

    Obserwując mój blog, pewnie zauważyliście, że rozgościła się tutaj większość z powieści pani Jolanty, jej twórczość kocham miłością absolutną, a każda kolejna powieść jest brana "w ciemno"- bez zastanawiania się jak to tym razem będzie, czy będzie mi się podobać... wiem, że jak zawsze, moje serce i dusza znów zostanie oczarowana i okryta niezwykłą magią. Nie inaczej jest i tym razem. Kiedy tylko "Cicha noc" pojawiła się w zapowiedziach wydawniczych, wiedziałam, że na czytelników będzie czekała kolejna emocjonalna historia, która wryje się w serce i zostanie w nich na zawsze. 
"Cicha noc" to powieść niezwykła, z jednej strony bardzo delikatna, subtelna- idealna na świąteczny czas, a z drugiej (jak zawsze) poruszająca ważne społecznie tematy. Tym razem autorka poruszyła temat starości i towarzyszącej jej samotności i niejednokrotnie choroby... W dzisiejszych zabieganych czasach młodzi ludzie nie mają czasu, a czasami nawet ochoty otaczać się starszą, spowalniającą ich pęd częścią rodziny. Dlatego też coraz częściej nasi bliscy trafiają do domów opieki, zwanych szumnie domami spokojnej starości. Nam wydaje się, że jest dobrze i nie zwracamy niestety już większej uwagi na to jak czuje się i co myśli na ten temat nasz bliski... A to, co czuje i co myśli doskonale ukazała pani Jola w swej powieści. Autorka ponownie udowodniła to, co jest naprawdę ważne i jakimi wartościami należy kierować się w życiu, pokazuje, że nic nigdy nie dzieje się bez powodu, a zwykła rozmowa, może przynieść olbrzymie korzyści, a jej brak, potrafi zburzyć to, co buduje się latami.
Zmusiła do mnóstwa refleksji, przy okazji zabierając nas w piękną podróż nie tylko po zaśnieżonym i świątecznym Dreźnie, ale i po słonecznym, wakacyjnym Rodos. Tak różne miejsca, tak różne czasy... a połączone na zawsze... czym? Sięgnijcie po książkę...

Jak wiecie, Jolanta Kosowska jest z moich ulubionych pisarek, a jej książki, zawsze, ale to zawsze wywołują we mnie olbrzymie emocje i w każdej z nich odnajdę postać, z którą mogę się naprawdę utożsamić, a to sprawia, że przeżywam tę książkę po stokroć mocniej...
Nie inaczej jest i tym razem... za każdym razem gdy sięgam po kolejną książkę, wiem, że czeka mnie piękna i emocjonalna podróż... nie tylko w wyjątkowe miejsca, których nie znajdziemy w tradycyjnym przewodniku, ale przede wszystkim w głąb ludzkich serc i dusz...
Są również takie miejsca, które mają w sobie trudną do wytłumaczenia magię. Miejsca, które potrafią uleczyć nawet najbardziej zranione dusze, a pani Jola jet mistrzynią w pokazywaniu nam tych zakątków, oddawaniu ich klimatu i niepowtarzalnego uroku. Swoimi opisami rozbudza wyobraźnię, otwiera serca. Chłonie się ten niepowtarzalny klimat płynący z każdej strony i chce się więcej i więcej...
Książkę czyta się bardzo szybko, choć akcja nie goni jakoś specjalnie na złamanie karku. 
Bohaterowie są niezwykli, obdarzeni całą gamą emocji i empatii. Autorka jest mistrzynią w tworzeniu postaci, w każdej z nich można zauważyć "żywego człowieka" z jego wszystkimi walorami i przywarami.
Naprzemienna narracja pozwala poznać ich bardziej. Wywołuje całą masę emocji, niejednokrotnie zaskoczenie, wzruszenie, ale i współczucie. Zmusza do refleksji nad trafnością podejmowanych przez nich decyzji...
Przedstawiona historia, niezwykle porusza, pokazuje, jak ważne są więzi rodzinne, jak trudno jest ponownie zaufać i wybaczyć, choć gdzieś w podświadomości, wiemy, że nie zawsze jest to posta droga.

Jeśli jeszcze nie znacie książek pani Joli, koniecznie to nadróbcie, bo autorka pisze niesamowicie piękne życiowe historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Przepiękne i barwne opisy wpływają na wyobraźnię, łatwo jest się odnaleźć w sytuacji tuż obok bohaterów, odnosi się wrażenie, że jest się częścią powieści i jest to niezwykle magiczne uczucie. Jolanta Kosowska po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzem w malowaniu słowami najpiękniejszych życiowych obrazów.

POLECAM...

"Niech w te święta otulą was cisza i spokój, radość i poczucie bezpieczeństwa. Wyciszcie się! Niech myśli przestaną galopować! Niech płyną lekko pod dyktando walca. Sprawy dnia codziennego niech się oddalą! Niech w waszych sercach zapanują cisza i spokój. Wsłuchajcie się w swoje wnętrza. Otwórzcie swoje serca na drugiego człowieka! Dajcie sobie szansę na odnalezienie siebie. Życzę wam wiary w to, że to, co najlepsze, jest jeszcze przed wami, a wszystko, co dobre, często zaczyna się w święta."
                                     - Jolanta Kosowska "Cicha noc" str. 244

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Zaczytani.

czwartek, 2 listopada 2023

(134/23). SKAZANI NA BÓL (Wydanie II)

 
    Autor: Agnieszka Lingas- Łoniewska

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Romans, Dramat

    Liczba stron: 322

    Data premiery: 11. 04. 2022

 Google

    Agnieszka Lingas- Łoniewska Wrocławska pisarka, zwana przez swoich czytelników dilerką emocji. Autorka ponad 40 bestsellerowych powieści, stanowiących elektryzujący miks gatunkowy romansu, dramatu i sensacji. Jej książki są hitami wśród czytelników ceniących akcję, emocje i miłość. Sprzedały się do tej pory w setkach tysięcy egzemplarzy.
Autorka kocha zwierzęta, na licznych spotkaniach autorskich prowadzi akcję "Karma zamiast kwiatka"
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Będąc ze mną jesteś skazana na ból. Na cierpienie. I na niebezpieczeństwo.
Aleks ma dwadzieścia lat i od szesnastego roku życia jest skinheadem. Ma swoje bractwo, ideały i prawdy, w które wierzy. Amelia to osiemnastolatka, licealistka, która ma za sobą tragiczną przeszłość.
Drogi Amelii i Aleksa nigdy nie powinny się przeciąć. Nie łączy ich nic – ani pochodzenie, ani poglądy, ani rodzinna przeszłość. A jednak młodzi poznają się w dramatycznych okolicznościach i zakochują w sobie. Od tej chwili zmienia się wszystko.
"Skazani na ból" to historia, która zwala z nóg. Dramatyczna pogoń za miłością silniejszą niż uprzedzenia, bolesne poszukiwanie własnej tożsamości i zakończenie, które nie pozwoli zasnąć.
(Opis wydawcy)

    Wstyd się przyznać, ale jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Lingas- Łoniewskiej, i po tej lekturze stwierdzam, że mam bardzo dużo do nadrobienia. W życiu nie przypuszczałabym, że ta  historia, tak mocno mnie poruszy i emocjonalnie przeczołga. 
Dawno już tak się nie upłakałam przy książce. Niech Was, tak jak mnie, nie zwiedzie piękna okładka, to nie jest słodka bajeczka, to opowieść o prawdziwym życiu, do bólu autentyczna, szczera, pokazująca jak łatwo jest urządzić samemu sobie i drugiemu człowiekowi piekło na ziemi kierując się jakąś durną ideologią i ślepym fanatyzmem.
Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo sam wydawca już wiele zdradza i nie chciałabym przez przypadek czegoś Wam zdradzić. Zaznaczę, tylko żebyście do lektury usiedli z zapasem chusteczek, bo poznając historię zakazanej miłości, nie będziecie w stanie zachować suchych oczów.

"Skazani na ból" to historia, która wywołuje ogromne, a zarazem skrajne emocje, od radości i wzruszenia przez współczucie po ogromną złość na los, oraz głupotę i niesprawiedliwość tego świata. Szczególnie jeśli spojrzy się na tę sprawiedliwość przez pryzmat dwojga młodych ludzi, których jedynym przewinieniem było to, że przyszli na świat w nieodpowiednich rodzinach, "po różnych stronach barykady". 
Pani Agnieszka nie boi się pisać o trudnych sprawach takich jak ideologia, która ma za nic człowieka, który wyznaje inną wiarę, albo jest innej narodowości, o przemocy wobec słabszego, o chorej i wyimaginowanej nienawiści do świata,  uczuciu, które trwa pomimo niesprzyjającemu losowi.
Autorka nie osładza tych spraw, nie sprawia, że wydają się one błahe i marginalne, nie koloruje i nie owija w przysłowiową bawełnę. 
Jest to równocześnie opowieść o nadziei i o tym, że nic w naszym życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, o dobru które mimo wszystko w sobie nosimy. 
Autorka pięknie pisze o wspomnieniach i skrywanej tęsknocie za utraconą miłością, o wybaczeniu i pojednaniu, o emocjach które rozdzierają serce nie tylko bohaterom, ale i samemu czytelnikowi. 

Książkę przeczytałam dosłownie w jeden dzień, losy bohaterów są niezwykle wciągające i zaskakujące, choć sama akcja powieści płynie dość wolno. Pomysł na fabułę w moim odczuciu jest strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Postawienie naprzeciw siebie tak skrajnych charakterów, zachowań i spojrzeń na życie, musi nieść za sobą ryzyko wybuchu. I ten "wybuch" tutaj dostajemy.
Bohaterowie są bardzo autentyczni, Każdy z nich wnosi wiele do tej historii, nikt tu nie jest zbędny. 
Barwny język nadaje całości lekkości i wyrazistości, ale i zmusza do naprawdę wielu refleksji.
Wszystkie wątki łączą się piękną i poruszającą całość, choć zakończenie miażdży serce.
Autorce gratuluję z całego serca stworzenia przepięknej, głębokiej i zmuszającej do refleksji powieści. Z całego serca życzę, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona czytelników, a ja z wielką ciekawością sięgnę po kolejne historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To jedna z najbardziej poruszających historii, jakie ostatnio poznałam. Jeśli i Wy szukacie poruszającej i emocjonującej lektury, to "Skazani na ból" będzie idealnym wyborem.

POLECAM... 

"- Wciąż się uczę, jak to jest być z kimś. Zawsze myślałem tylko o sobie. Bo przecież nikt inny nie myślał. Nikt się o mnie troszczył, nie martwił. Nikogo nie obchodziłem. [...]
A teraz pojawiasz się ty, martwisz się o mnie, dzwonisz, szukasz mnie. To dla mnie coś nowego, nie pojmuję tego. Nie umiem dzielić się sobą z kimś, musisz dać mi czas, bo to dla mnie zupełnie obce uczucie. Zawsze byłem sam, naprawdę sam. Jakbym żył na bezludnej wyspie."
                     - Agnieszka Lingas- Łoniewska "Skazani na ból" str. 121

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

wtorek, 31 października 2023

(133/23). KRES ZAŚLEPIONYCH (TOM II)

 
    Autor: Marcin Halski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo HM...

    Gatunek: Fantasy 

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 03. 10. 2023

 *Google

    Marcin Halski urodził się w 1986 roku w Piekarach Śląskich i mieszkał tu przez ćwierć wieku. Niektórzy mówią, że jest niepoprawnym marzycielem. Jednak ci, którzy go znają, twierdzą, że powinien się urodzić w innym, równoległym świecie.
Ukończył filozofię, potempracował w różnych sektorach, by przyglądać się ludziom i mechanizmom ich działania. Z zamiłowania pisarz, bo dla niego słowo jest magią, a zarazem balsamem dla duszy. Uwielbia książki, głównie fantasy, oraz muzykę i grę na gitarze- to z nich czerpie natchnienie.
W 2020 roku zadebiutował książką, a właściwie poradnikiem pełnym humoru i spostrzeżeń dotyczących życia dwojga ludzi pt. "Dlaczego szczęśliwy człowiek nie żeni się z kobietą". W tym samym roku ukazała się także jego mroczna powieść postapokaliptyczna zatytułowana "Chrystusowa ziemia".
(Okładka książki)

    Nie można wygasić ognia... Jeszcze większym ogniem.
Druga część serii „Zaślepieni” przedstawia dalsze przygody grupy ludzi zdeterminowanych, aby ocalić ludzkość od klątwy zaślepienia – jednak dawna drużyna została bezlitośnie rozdzielona.
Los Heniego pozostaje nieznany… Soni, uwięziona przez władcę Walmii, traci powoli nadzieję na odzyskanie wolności. Dodatkowo zamek, w którym przebywa kobieta, skrywa niezwykłą tajemnicę – jej rozwikłanie może stanowić klucz do stworzenia antidotum, ale do tego będzie potrzebna pomoc nieoczekiwanego sojusznika.
Tymczasem, rozproszeni po zagładzie oazy, zaślepieni muszą obrać sobie nowy cel. Czy i tym razem losy pogrążonego w chaosie świata zostaną odmienione, a może na arenie pojawi się całkiem nowy, jeszcze groźniejszy przeciwnik?
(Opis wydawcy)

    Kilka dni temu pisałam o pierwszej części, gdzie z wielką niecierpliwością czekałam aż sięgnę po tą kontynuację. Doczekałam się... i tak się zastanawiam... czy autor kończy, może już szykować tom III? Jestem totalnie usatysfakcjonowana tymi dwoma tomami, ale czuję jeszcze niedosyt i chcę więcej, bo w tym tomie nie tylko otrzymujemy odpowiedzi na liczne pytania, które zostały nam po części pierwszej, ale co chwilę dochodzą nowe. Szczególnie o losy potomka Sonii i postępów badań nad zaślepieniem...
Wyobraźnia  została rozpalona do granic możliwości, z każda kolejną stroną podsuwa coraz mroczniejsze obrazy i podpowiada, że jakby nasz świat tak wyglądał, to mielibyśmy z lekka przechlapane...
Nadal trzymam się zdania, że pomysł na fabułę jest po prostu genialny, idealnie skrojony i poprowadzony. Nie będę opisywać fabuły, bo tyle się tu dzieje, że nie chciałbym pominąć czegoś istotnego, a tym bardziej zaspojlerować, coś, co sami chcielibyście odkryć. 
Drugi tom bardzo nawiązuje do poprzednika i chcąc nie chcąc trzeba znać "Czas zaślepionych" by zrozumieć całą fabułę, poznać istotę zaślepienia, zrozumieć jego działanie, ale tak samo jak poprzednio krótkie rozdziały składają się w spójny i klarowny obraz przedstawionego świata. 
Cała historia napisana została przystępnym językiem, z drobiazgowymi opisami realnie oddając bieg wydarzeń, pozwalając puścić czytelnikowi wodze wyobraźni, postawić się w miejscu bohaterów, niemal czując na samym sobie ich emocje, uczucia, pozwalając zrozumieć (i nie zawsze zganić) motywy, które nimi kierują. 
Tutaj non stop coś się dzieje, zwroty akcji są niezwykle zaskakujące oraz pojawiają się niespodzianki, które przewracają nasz ogląd na sytuację o sto osiemdziesiąt stopni, a zaskoczone wrażenie i emocje niejednokrotnie fikają radosne fikołki. Nie sposób się tu nudzić. Jest wszystko, co trzeba  i to, co lubię najbardziej, czyli  krew, pot, intrygi tajemnice, walki, wielkie bitwy i skrajne emocje, do tego dochodzą zombiaki i inne mutanty, i ja jestem kupiona na maksa.

Książkę czyta się fenomenalnie, nie sposób się od niej oderwać. Autor pod intrygującą fabułą i niejednoznacznymi rozwiązaniami patowych sytuacji, skrywa prawdę o nas samych zmuszając nas do refleksji nad tym jak teraz żyjemy, tutaj w tej rzeczywistości. Jest to także opowieść o poszukiwaniu własnego "JA", o walce z przeciwnościami losu, godzeniu się z przeznaczeniem, o spełnianiu marzeń, ale także o konsekwencjach nie zawsze trafionych decyzji. 

    Czy polecam?
Jak najbardziej tak. Jeśli poszukujecie naprawdę kawałka dobrej fantastyki, która daje też do myślenia, to wybór tej serii będzie doskonały. 

POLECAM...

"- Lęk przed odmiennością od zawsze działał na szkodę gatunku ludzkiego, ale czym bylibyśmy bez strachu? To właśnie on napędzał nas, zmuszał do działania i paradoksalnie... postępu. Właściwie to szkoda, że w konsekwencji doprowadził do zguby ludzkości. Choć trzeba przyznać, byliśmy blisko- dodał po chwili przerwy. -Śmierć... to coś, czego boi się każdy. Szczególnie ty...- Zerknął na władcę z rozbawieniem. - Natomiast efektem walki człowieka z największym wrogiem życia jestem...ja."
                               - Marcin Halski "Kres zaślepionych" str. 134

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Autorowi.

piątek, 27 października 2023

(132/23). NIEBOŻĘTA

 
    Autor: Urszula Stokłosa

    Wydawnictwo: JanKa

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat

    Liczba stron: 192

    Data premiery: 15. 05. 2023

 *Google

    Urszula Stokłosa urodziła się w 1990 roku w Żywcu. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. Po siedmiu latach życia na emigracji (z miłość) wróciła do Polski, czego nie żałuje. Mieszka z mężem i psem w małej wsi w Małopolsce. Cieszy się spokojem. Na razie niczego więcej nie potrzebuje do szczęścia. Debiutowała "Cichoborkiem" (2019).
(Źródło: Okładka książki)

    Kim są tytułowe niebożęta? Słownik Języka Polskiego podaje, że "niebożę" to przestarzała forma na współczujące i zabarwione litością określenie istoty zwykle młodej. Inaczej: "biedactwo". A może do bohaterów książki bardziej pasowałyby współczesne - ale też negatywne lub wręcz prześmiewcze - określenia: loser, cielę, ofiara losu, smutas, przegryw? Powiedzielibyśmy dzisiaj, że to "osoby nieradzące sobie w życiu", niepasujące do tego świata. Ale to nie jedyna rzecz, która łączy ich ze sobą. Oprócz więzów rodzinnych i przyjaźni oraz wspólnie spędzonego dzieciństwa, łączą ich tajemnice, poczucie winy, trauma, nałogi, całkiem niedziecięce natręctwa. I Jasiek - kontrowersyjny ojciec, wujek, mąż. Bestia? Czy też niebożę?
Powieść napisana z maestrią i subtelnością, z pietyzmem traktująca ludzkie ciemne emocje, traumy, kompleksy, lęki; ale i marzenia-nadzieje. Z nutą liryzmu - o bardzo nielirycznym świecie.
(Opis wydawcy)

Dawno nie czytałam tak oryginalnej książki! 
Trudno jest mi o niej pisać, bo wszystko, co chciałabym o niej powiedzieć, wydaje się zbyt błahe i proste, by uwydatnić wszystkie emocje, które czułam gdy poznawałam tajemnice z dzieciństwa czwórki przyjaciół i zaczynałam rozumieć, dlaczego ich dorosłe życie wygląda w ten, a nie inny sposób. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się totalny mętlik w głowie i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje, które ciągle czuję i refleksje, które nie chcą opuścić mych myśli.
"Niebożęta" to przepełniona emocjami gęsta od skrywanych prawd, opowieść o traumie, marzeniach, przyjaźni na dobre i złe i poszukaniu nadziei. Jest to historia o zagubieniu, trudnościach w życiu mających swoje źródło w dzieciństwie, o trudnościach w nawiązywaniu relacji.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i mówienie o tym co jest złe, o tym co boli. 
Pani Stokłosa w niezwykły sposób podaje nam prawdę o życiu i ludziach. Pokazuje, jak bardzo potrafimy zagrać rolę, którą napisało dla nas życie, rzucając nam pod nogi kłody. Jak potrafimy się dostosować do panujących warunków i potrafimy wyprzeć z głowy to, co złe, poradzić sobie w nowej dla nas sytuacji.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Dawno nie byłam tak poruszona...

Atmosfera tej powieści otula czytelnika tajemnicą, która z każdą kolejną stroną odkrywa się coraz bardziej i niestety, ale coraz bardziej boli, mimo to wciąga, i nie sposób się od niej oderwać. Genialnie poprowadzona fabuła, przeskoki czasowe idealnie obrazują proces dojrzewania, któremu zostali poddani bohaterowie i wpływie jednej osoby na całe ich późniejsze życie.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, pod względem psychologicznym dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Wyzwalają całą gamę uczuć, od sympatii poprzez złość i niedowierzanie, po współczucie a momentami nawet litość.
Akcja może nie dzieje się szybko, ale jej zwroty zaskakują w najmniej spodziewanych momentach- niejednokrotnie  moje serce pękało na tysiące kawałków.

"Niebożęta" to jedna z tych powieści, która pomimo bólu i nieprzepracowanej traumy wypływającej z każdej kolejnej strony, niesie także nadzieję, ale pokazuje również, jak ważne jest pogodzenie z przeszłością i wybaczenie... nie tylko oprawcy, ale i samemu sobie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Napisana przepięknym stylem, niezwykle liryczna opowieść, o której powinno zrobić się naprawdę głośno. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu ważne. Ja jestem szczerze zachwycona. Dla mnie to zdecydowanie jedna z lepszych powieści, które przeczytałam w tym roku!

POLECAM...

"Z pracownikami wieży widokowej łączyło ją porozumienie zawarte bez słów. Traktowali ją tak, jak sobie w duchu życzyła- jak turystkę podziwiającą miasto z imponujących trzystu metrów. Była im za tę dyskrecję po cichu wdzięczna. Przecież musieli coś podejrzewać. Zauważała czasami, jak twarz kasjerki blednie na jej widok, jak przy podawaniu biletu-przepustki, dzikiej karty, drżą jej ręce. Widziała też, jak na tej samej twarzy odmalowuje się wyraz ulgi, gdy winda zjeżdżała i jej drzwi się rozsuwały, przepuszczając <turystkę>.
Tylko raz, kiedy za długo patrzyła na ludzi- mrówki i ich maleńkie samochodziki, windowy podszedł do niej, złapał za ramę i zapytał, czy wszystko w porządku. Odpowiedziała, że po prostu patrzy sobie w dół. Od tamtej pory już się do niej nie odezwał."
                                            - Urszula Stokłosa"Niebożęta" str. 9

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.

środa, 25 października 2023

(131/23). SEKRETY LILLY. NOWA RZECZYWISTOŚĆ (Tom II)


    Autor: Joanna Zawadzka 

    Wydawnictwo: Ridero

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 276

    Data premiery: 28. 08. 2023

 *Google

    Joanna Zawadzka - ur. 29. 01.1985 r. w Pułtusku. Absolwentka UKKNJN i Filologii Germańskiej na UW. Redaktorka, korektorka i początkująca pisarka. Pasjonatka muzyki i miłośniczka prac manualnych, tworząca zabawki z wełny. 
Autorka książek: "Język obcy w czterech ścianach", "Sekrety Lilly. W kleszczach przeszłości" oraz "Żegnaj, tyranie- witaj, przyjacielu".
 Blogerka i yutuberka, grająca na swoim kanale "Kreatywny Świat Asi" na skrzypcach.
(Źródło: Okładka książki)

    "Sekrety Lilly. Nowa rzeczywistość" to drugi tom powieści przedstawiającej losy Liliany Krętek, którą spotykają trudne doświadczenia, takie jak praca w charakterze striptizerki, brutalny gwałt czy romans z toksycznym mężczyzną.
Wydaje się, że kobieta odnajduje w końcu swoje szczęście. Jej ślub już wkrótce! Czy wyjdzie za mąż? Czy nacieszy się swoim przybranym, niedostępnym w przeszłości emocjonalnie ojcem? Czy odnajdzie swojego biologicznego tatę? Inie wróci do branży erotycznej?
(Źródło: Okładka książki)

    Naprawdę długo się zastanawiałam, jak ubrać w słowa to, co czuję po lekturze tej częściMacie czasami tak, że czytając pierwszy tom, jesteście nim tak zachwyceni, że nie możecie doczekać się kontynuacji, a później przy drugim macie ochotę wymordować połowę obsady, na czele z główną bohaterką? Właśnie jestem w tym punkcie.
Pod koniec pierwszego tomu wydawało się, że Lilly w końcu się ustatkuje, zerwie z przeszłością, założy rodzinę i będzie sobie żyła długo i szczęśliwie. Jakie to było mylne wrażenie...
Autorka zdecydowanie nie żałowała i jej i przy okazji nam wrażeń w tej części. Dawno już żadna fikcyjna postać nie przyprawiła mnie o takie nerwy i palpitacje serca, i obiecuję jeśli macie niskie ciśnienie i chcecie je sobie podnieść, to wybór tej historii będzie trafiony ;) 
Odniosłam wrażenie, że dziewczyna ta oszalała do reszty, postradała rozum, nie wie czego chce, a jedyne co ma do zaoferowania w szemranych interesach to własne ciało (ok, rozumiem, niby w szlachetnych pobudkach, ale naprawdę nie mogła znaleźć innego wyjścia?), dziecko przez większość czasu "bawiło" u sąsiadki, a Lilly rozbijała się od imprezy do imprezy z własnym gwałcicielem... niech mi ktoś to uświadomi- czy tak nie wygląda, aby syndrom sztokholmski? 

Wbrew temu krytycznemu początkowi ta książka nie jest absolutnie zła, i nie odbierajcie tego wstępu jako próby zniechęcenia do sięgnięcia po tę pozycję. Chciałam nim tylko pokazać jak wielkie emocje i moralne dylematy towarzyszyły mi w trakcie lektury, bo "Sekrety Lilly..." to ciągle złe decyzje i bolesne konsekwencje za nimi kroczące, to historia o walce z samym sobą i przeciwnościami, które rzuca nam los, to ludzie, z którymi nigdy się nie wygra, łzy ból oraz olbrzymi żal i smutek. Ta historia niesie w sobie olbrzymi ładunek emocji, momentami ryczałam jak beksa, a autorka porusza tu niezwykle trudne tematy. Przeczytacie tu m.in. o: zemście, nietulonym głodzie miłości, toksycznej relacji, przemocy domowej, wykorzystaniu nie tylko fizycznym, ale i psychicznym, chorobie, stracie i żałobie, powielaniu niebezpiecznych schematów i niewyciąganie z nich wniosków i jeszcze wiele innych. W tajemnicy Wam zdradzę, że trafi się nawet morderstwo...

Autorka skonstruowała ciekawą fabułę, ciężki  klimat tej powieści obłapia czytelnika od początku i wypływa z każdej przewracanej strony.
Ja, pomimo że Lilly doprowadzała mnie za każdym razem, gdy tylko podejmowała jakąś decyzję, do białej gorączki, wciągnęłam się od pierwszej strony i aż do końca nie mogłam się oderwać od lektury. Książka trzyma w napięciu. Do tego dochodzi kilka zaskakujących zwrotów akcji, których się kompletnie nie spodziewałam. Akcja dzieje się dość szybko, zaskakuje czasami mocno, zakończenie jest jednak trochę przewidywalne, ale mimo to z chęcią przeczytałabym, co zadziało się później. 
Obsesja, intryga i manipulacja grają w tej historii pierwsze skrzypce, autorka pokazuje również, jak przeszłość wpływa na przyszłość,  a to, co już się stało- na to co dopiero nastąpi, pisze o konsekwencjach, trudnych wyborach, motywach które pchają do najgorszych rozwiązań. 
Nie jest to bajka, dla grzecznych dzieci, to historia gdzie mamy czarne i złe do szpiku kości charaktery, które nie cofną się przed niczym, byle tylko osiągnąć swój cel, bez skrupułów, bez zahamowań... 

    Czy polecam? 
Jest to jedna z tych historii, na temat której każdy musi wyrobić swoje własne zdanie. Mnie przypadła do gustu, ale czy przypadnie również Tobie? Mam nadzieję, że tak...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.