poniedziałek, 30 listopada 2020

(115/20). WIELE DO STRACENIA (tom I)

 
    Autor: Marek Marcinowski

    Wydawnictwo: Anatta

    Gatunek: Sensacja, Kryminał

    Liczba stron: 304

    Data premiery: Październik 2020 (data przybliżona)

 *Google

    Marek Marcinowski- Niepoprawny marzyciel. Pasjonat rynków finansowych, podróży i fotografii. Hobbistycznie trenuje fechtunek. Uwielbia łamigłówki, szachy i jazdę na rowerze.
Wielki fan gier planszowych i obserwacji astronomicznych.
(Źródło: Lubimy czytać).

    W ŚWIECIE NAPĘDZANYM ŻĄDZĄ PIENIĄDZA NIE MA MIEJSCA DLA SŁABYCH
Andrew Freshet sądzi, że złapał szczęście za ogon. Pnie się po szczeblach kariery w jednym z nowojorskich banków inwestycyjnych. Nic nie wskazuje na to, że zwykły służbowy wyjazd do Sierra Leone zamieni jego życie w rozpędzony rollercoaster.
Powieść Marka Marcinowskiego to sensacja z prawdziwego zdarzenia: nieoczekiwane zwroty akcji, intrygi, śmiertelnie niebezpieczna gra, gigantyczne inwestycje, a w ich tle miłość, która w podbramkowej sytuacji przypomina, że jeszcze nie wszystko stracone.
(Opis wydawcy).

    "Wiele do stracenia" to fascynująca i wciągająca opowieść o wielkich pieniądzach. Choć główną osią powieści jest giełda w Nowym Jorku, wielkie inwestycje i straty, towarzyszy jej wiele pobocznych wątków, takich jak: wypalenie zawodowe, strata najbliższych, uzależnienie czy szantaż i finansowe wyłudzenie, pojawią się porwania i spektakularne ucieczki, handel żywym towarem. Rodzi się również nowa miłość, ale czy na pewno jest ona taka idealna i bezinteresowna? 
Tego musicie się już sami dowiedzieć, sięgając po książkę... 
Bohaterowie są bardzo naturalni, dzięki czemu praktycznie w każdym z nich możemy odnaleźć cząstkę siebie. Autor cudownie ubrał je w emocje, lęki i obawy. Mają swoje wady i zalety, za które możemy je polubić lub wręcz znienawidzić.  
Barwne opisy i plastyczny język pozwalają wczuć się w daną sytuację, poczuć emocje i rosnące napięcie, które w punkcie kulminacyjnym po prostu eksploduje i zostawia czytelnika w totalnym zaskoczeniu.
Autor tak złożył fabułę, że nie sposób oderwać się od książki, intryga goni intrygę w coraz szybszym tempie, a wychodzące na światło dzienne tajemnice coraz bardziej zaskakują i szokują. Niespodziewane zwroty akcji potrafią przyprawić czytelnika o zawroty głowy. 
Zakończenie wbiło mnie w fotel. Przyznam, że takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam.
"Wiele do stracenia" to istny rollercoaster.  
Z wielką niecierpliwością będę oczekiwać na tom drugi. Mam szczerą nadzieję, że nie będzie to trwało długo i będzie on równie porywający jak ten.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To wybuchowa mieszanka kryminału i bardzo dobrej sensacji. W moim prywatnym rankingu "Wiele do stracenia" plasuje się bardzo wysoko.

POLECAM...

"Odłożył brudny widelec, który najchętniej wbiłby w oko jednemu z tych drabów, po czym wytarł dłonie o ubranie i zaczął nimi jeść. Z nieskrywanym obrzydzeniem przeżuwał żylaste kawałki steków, ale kolby kukurydzy, choć nadgryzione, smakowały całkiem dobrze. Później dostał jeszcze garść orzechów pekan. Ich delikatny, lekko słodki i maślany smak przypomniał mu o przepysznych plackach, które piekła jego babcia na Święta Dziękczynienia.
Traktowali go teraz o wiele lepiej, tak jakby trafił do zupełnie innych ludzi. Wróciła nadzieja na przeżycie."
                           - Marek Marcinowski "Wiele do stracenia" str.224

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.




sobota, 28 listopada 2020

(114/20). SYRYJSKA LEGENDA

 
    Autor: Wojciech Kulawski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo CM

    Gatunek: Sensacja

    Liczba stron: 336

    Data premiery: 25. 09. 2020

 
 *Google

    Wojciech Kulawski- Pisanie traktuje jak przygodę życia. Inspiracje czerpie z dalekich podróży i nocnych rozmów z ciekawymi ludźmi, którzy mają ambicję robić w życiu coś więcej, niż pić piwo i oglądać telewizor. Uważa, że wiedza zgromadzona w książkach, to najcenniejszy skarb ludzkości. Nie zamyka się w jednym nurcie literackim, eksperymentując z horrorem, science- fiction, kryminałem, a nawet literaturą obyczajową, thrillerem czy sensacją. Mieszka w malowniczym Rzeszowie.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Światowej sławy archeologowie, Tim Mayer i Sara Frei, zostają wezwani do Berna. Od pełnomocnika Rady Federalnej dowiadują się, że jakiś czas temu niejaki Mark Radke przekazał szwajcarskiemu rządowi mapę składająca się z dwudziestu trzech kart zapisanych w języku pragermańskim. Prowadzi ona do Syrii, gdzie najprawdopodobniej ukryte zostały dzieła sztuki zrabowane przez nazistów podczas drugiej wojny światowej.
W międzyczasie zostaje porwana córka znanego profesora Bertranda Cologne, pracownika ośrodka badawczego CERN, który w najbliższych dniach zamierzał zaprezentować światu swój najnowszy wynalazek Magnetron.
Czy zakrojona na szeroką skalę ekspedycja archeologiczna ma jakiś związek z porwaniem Laury Cologne? I jaką rolę w tej piekielnej intrydze gra Mark Radke, który jakiś czas temu zaczął spotykać się z córką profesora?
Wspaniałe pustynne krajobrazy, stare zamki, podwodne jaskinie, zabytkowe miasta przedwojennej Syrii, nieprawdopodobna legenda i skrywana przez lata tajemnica, której ujawnienie odciśnie piętno na losach współczesnego świata. Przygoda i sensacja najwyższych lotów.
(Opis wydawcy).

    Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością  pana Kulawskiego i z przyjemnością mogę napisać, że jest ono udane. Już sam opis wydawcy daje nadzieję na ciekawą przygodę i jest on trafiony w stu procentach. W tej książce jest wszystko to, co lubię w dobrym sensacyjnym kryminale: porządnie zbudowana intryga, zawrotna akcja, źli chłopcy niebojący się używać broni i polityka w tle....
Początkowo miałam problem połapania się, kto jest kim, bo autor operuje imionami i nazwiskami na przemian- początkowo może być to dość irytujące, ale po poznaniu głównych postaci nie jest już tak dużym problemem. Jedyny zarzut, jaki mam do tej powieści to zakończenie, szczególnie dwa ostatnie rozdziały. W moim odczuciu jakoś się one rozjechały i niespecjalnie pasują do całości (Ale to jest moje subiektywne zdanie i nie bierzcie go pod uwagę).
Pomysł na fabułę to strzał w dziesiątkę- ukryte skarby zawsze rozpalają wyobraźnię a odnalezienie ich, dla niektórych staje się celem życia. Przedstawiona historia wciąga, nie pozwala się od siebie oderwać.
Autor prowadzi czytelnika, od zagadki do zagadki, podsuwając tropy i wskazówki, pozwalając mu samemu wpaść na jej rozwiązanie.  
Plastyczne i niezwykle barwne opisy, pozwalają przenieść się na spalony słońcem obszar Syrii. Możemy poczytać o syryjskiej kulturze, wierzeniach, obawach i lękach zwyczajnych ludzi, a także tych, którzy rozdają tam polityczne karty. 
Autor poruszył również niezwykle trudny temat handlu żywym towarem. Opisuje, jak są traktowane europejskie kobiety sprzedawane do arabskich domów. Opisy te przyprawiają o dreszcze i wywołują olbrzymie wzburzenie, a zarazem współczucie. Nie sposób przejść obojętnie obok tych fragmentów. 
Przemoc, której w tej książce również nie brakuje, tylko napędza emocje. Trzyma w napięciu, nie pozwala odetchnąć.
Bohaterowie są szczegółowo dopracowani, (moim ulubieńcem zdecydowanie został Mark Radke- nic nie poradzę, że lubię mocne, czarne charaktery). Autor obdarzył ich cechami, które wyzwoliły we mnie całą gamę uczuć od sympatii po irytację.

Cieszę się, że mogłam przeczytać "Syryjską legendę", bardzo przypadł mi do gustu styl literacki pana Wojciecha i z pewnością sięgnę po jego wcześniejsze powieści. Naprawdę bardzo przyjemnie i szybko się czyta.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Syryjska legenda" to książka, która rozpala emocje i ciekawość. Nie sposób się przy niej nudzić.

POLECAM...

"Mark Radke i Thomas Leke wraz z czwórką pracowników skończyli montować magnetron. Cała praca zajęła im niecałe dwie godziny. Podłączyli urządzenie do prądu, a następnie włączyli je. Mechanizm stojący na stole przypominał niewielkie działo. W obłym korpusie na czterech nogach wkomponowany był ekran do komunikacji z urządzeniem. Z obudowy wystawał rodzaj lufy, zakończonej soczewką. Zasada działania magnetronu przypominała rezonans magnetyczny, używany na szeroką skalę w obrazowaniu medycznym. Różnica polega na tym, że urządzenie działało na odległość. Skalując je odpowiednio, można było niemal z kilometra- i to z dużą precyzją- zidentyfikować dowolny pierwiastek chemiczny. Magnetron  miał w zamierzeniu naukowców zrewolucjonizować geologię i przemysł wydobywczy. Dzięki niemu z łatwością można było odnaleźć złoża gazu, ropy czy nawet diamentów. Choć współczesne sonary echolokacji były w stanie odnaleźć szczeliny skalne i zmiany w strukturze skał, geolodzy nigdy nie dysponowali urządzeniem, które działało z taką precyzją."
                                   - Wojciech Kulawski "Syryjska legenda" str.86  

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję panu Wojciechowi.
     

czwartek, 26 listopada 2020

(113/20). DORZUĆ MNIE DO PREZENTU

 
    Autor: Agnieszka Błażyńska

    Wydawnictwo: Wielka Litera

    Gatunek: Romans, Obyczajowa

    Liczba stron: 208

    Data premiery: 10. 11. 2020

                                   *Google


    Agnieszka Błażyńska- Jest autorką trzech powieści obyczajowych opowiadających o problemach i doświadczeniach trzydziesto- i czterdziestolatków: "Do Wigilii się zagoi", "Ja na to jak na lato", "Wszędzie dobrze (gdzie nas nie ma)". Cechą charakterystyczną jej utworów jest humor słowny, wyraziste postacie i niegasnący optymizm, który jasno określa osobowość autorki.
Poza pisaniem zajmuje się glottodydaktyką. Wierzy, że język polski może być łatwy, dlatego współtworzy kanał edukacyjny "Easy Polish".
(Źródło: Okładka książki).

    Zbliżają się święta, ale nikt nie myśli o światełkach, prezentach i pierniczkach, gdy epidemia wywróciła życie do góry nogami. Maja utknęła na kwarantannie, a jedyną osobą, do której może się odezwać przez drzwi, jest aspirant Sylwester. Andrzej próbuje zdobyć pracę marzeń, ale w międzyczasie oblewa egzamin na bycie ojcem. Perfekcjonistka Paulina nigdy nie pozwala sobie na słabości, przez co zapomniała, że najmilszych niespodzianek nie da się kontrolować…
Losy przypadkowych osób splatają się w opowieść o tym, że nawet jeżeli los nam nie sprzyja, zawsze trzeba mieć nadzieje. Jeden drobny gest może wywołać lawinę cudów, szczególnie w czasie, gdy chcemy się dzielić tym, co najlepsze – sercem.
(Opis wydawcy).

    Na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej powieści związanych z obecnie panującą epidemią koronawirusa. Do Autorów piszących o tym strasznym wirusie dołączyła również pani Agnieszka, ale poszła o krok dalej i swą powieść umieściła w okresie nadchodzącego Bożego Narodzenia. 

"Dorzuć mnie do prezentu" to siedem historii, które splatają się w jedną opowieść, pokazującą jak wiele jeden człowiek może znieść, jak długo postępować pod dyktando innych, jak walczyć o siebie i nie stracić nadziei. 
Przychodzi jednak taki moment, że nawet najtwardszy i największy fajter musi czasami odpuścić, zwolnić tempo i przyjąć do wiadomości, że i on czasami potrzebuje pomocy lub chwili wytchnienia.
Wbrew pozorom jest to optymistyczna historia, niosąca w sobie sporą dawkę humoru, ale i pozytywnego wzruszenia... wiele łez popłynęło. 
W moim przypadku "Warkoczyki" i "Frank" doprowadziły mnie do emocjonalnej ruiny. Te dwie historie stały się najbliższe mojemu sercu, wywołały najwięcej emocji, zmusiły do refleksji i zastanowienia się nad tym czy oby nie jestem taka sama jak Paulina i Natalka- dwie niezwykle silne kobiety, którym trudno uwierzyć w to, że nic się nie stanie gdy pójdzie się na pewne kompromisy. 

Książkę czyta się niezwykle szybko, bo naprawdę wciąga i świetnie buduje napięcie. Bardzo byłam ciekawa powiązań między poszczególnymi postaciami- niektóre z nich okazały się bardzo zaskakujące.
Bohaterowie są świetni, w większości bardzo sympatyczni (no dobra jedna osoba nie).
Autorka doskonale opisuje ich emocje, obawy lęki i radości. Łatwo z tymi postaciami się utożsamić i przeżywać ich emocje i rozterki związane z obecną sytuacją epidemiologiczną.

Na uznanie zasługuje okładka. Jest piękna i bardzo klimatyczna. Nie sposób nie zwrócić na nią uwagi.
Książka jest ogólnie bardzo ładnie i estetycznie wydana. W moim odczuciu może zostać wspaniałym prezentem dla najbliższych.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Choć w tle czai się wirus, jest niezwykle ciepła i zmuszająca do refleksji opowieść o tym, że warto otworzyć serce na drugiego człowieka. Ne tylko w zbliżającym się czasie Bożego Narodzenia.

POLECAM...

"Oczywiście Bartek ma rację. Poświęcała swój wolny dzień na to, żeby biegać za prezentami i jedzeniem dla ludzi, którzy przez cały rok raczej nie pamiętają o jej istnieniu. Też by wolała zostać w domu, zrobić obiad i manicure, obejrzeć serial i poleżeć w wannie. Ale przecież rodzina również jest ważna. Mama, tata i brat to nie są obcy ludzie i chociaż czasem doprowadzają ją do szału, to przecież będzie z nimi na zawsze. Nie da się rozwieść z bratem czy rozstać z rodzicami, nawet jeśli to małżeństwo z rozsądku"
                             - Agnieszka Błażyńska "Dorzuć mnie do prezentu" str.47


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Wielka Litera.

wtorek, 24 listopada 2020

(112/20). ODCIENIE ŻYCIA

 
    Autor: Jagna Rolska

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 27. 10. 2020

 *Google

    Jagna Rolska- Absolwentka Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Warszawie. Autorka "SeeIT" nominowanego w konkursie na powieść roku 2019 organizowanym przez portal "Lubimy czytać" w kategorii powieści fantastycznych oraz "Testamentu życia", który otrzymał tytuł "Książki roku 2019" w kategorii powieści obyczajowych plebiscytu Granice.pl. Na co dzień zastępca redaktora naczelnego w najstarszym polskim portalu fantastycznym "Fahrenheit".
(Źródło: Lubimy czytać).

    Ania po odnalezieniu w Helu swojej przyszywanej matki postanawia wyjaśnić wszystkie rodzinne tajemnice z przeszłości. Pomoże jej w tym nie tylko Jaśka, ale także niezawodna pani Jadwiga, Piotrek i jego ciotka, która z życiem Ani ma więcej wspólnego, niż na początku mogło się wydawać.
Ile może namieszać w życiu nastolatki nieżyjąca od dawna matka? 
Jakie niespodzianki i rozczarowania czekają jeszcze wchodzącą w dorosłość dziewczynę? 
Czy zdoła udźwignąć ciężar przeszłości, by móc zacząć normalnie żyć?
(Opis wydawcy).

    "Odcienie życia" to kontynuacja "Testamentu życia". Biorąc do ręki "Odcienie życia" nie wiedziałam o tym... na szczęście z pomocą przyszła mi sama autorka, umieszczając na początku powieści streszczenie tomu pierwszego. Pozwoliło mi to zorientować się w fabule i nie miałam większego problemu z połapaniem się we wcześniejszych wydarzeniach.
"Odcienie życia" to piękna opowieść o szukaniu własnych korzeni, poświęceniu, nadziei i miłości- o tej trudnej i bolesnej oraz tej pierwszej i niewinnej. 
Autorka porusza wiele trudnych tematów takich jak narkomania, bezdomność czy strata najbliższych. Zmusza do refleksji i spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy. Funduje przy tym czytelnikowi niesamowitą emocjonalną huśtawkę. Wyzwala całą gamę uczuć od nienawiści i litości po niedowierzanie i szczery podziw. 
Nieraz złapałam się na tym, że zastanawiałam się nad tym czy naprawdę można tak nienawidzić ludzi i szkodzić im nawet po własnej śmierci, a z drugiej strony być tak niezwykle oddanym, by odpuścić bez walki i odejść.
Możemy zaobserwować, jak jedna decyzja, podjęta pochopnie lata wstecz, wpływa na teraźniejszość- krzywdzi i rani, ale odpowiedzialne podejście do sprawy daje nadzieję, że wszystko może skończyć się dobrze, a duchy z przeszłości w końcu zostaną odesłane. 

Akcja powieści toczy się szybko, porywa, intryguje i zaskakuje. Mnogość wątków, i postaci mimo swej ilości nie przytłacza- z każdym z bohaterów nawiązuje się jakaś nić porozumienia, i chce się poznać ich uczucia i myśli. Zakończenie wbiło mnie w fotel, choć gdzieś w pod skórą czułam, że tak się stanie.

Barwny język, którym pisze pani Jagna, pozwala się zrelaksować i choć przedstawiona historia jest trudna, pozwala przy sobie odpocząć. Tę książkę naprawdę bardzo dobrze się czyta.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To niesamowita historia o rodzinie, która pomimo największych burz, jeśli się kocha i trwa przy sobie, wyjdzie z nich obronną ręką.

POLECAM...

"Dom rodzinny jest miejscem, z którego powinno się mieć jak najlepsze wspomnienia. Powinien być latarnią morską na wzburzonych falach dorosłego życia. Iwona miała to szczęście, że wychowała się w ciepłej rodzinnej atmosferze i właśnie podobny dom próbowała stworzyć z Jackiem i Anią. Niestety to jej się nie udawało. Z mokotowskiego segmentu bił jakiś chłód, a ona nie umiała się do niego przekonać."
                                              - Jagna Rolska "Odcienie życia" str.223

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.  



sobota, 21 listopada 2020

(111/20). GŁOSOWNIK, CZYLI ODJECHANY DZIENNIK STASZKA JURASZKA

 
    Autor: Paweł Maj

    Wydawnictwo: Skrzat

    Ilustracje: Zofia Zabrzeska

    Gatunek: Dziecięca, Młodzieżowa

    Liczba stron: 128

    Data premiery: 12. 10. 2020

       "...przyjacielem jest się zawsze i bez względu na okoliczności..."


                                              *Google

    Paweł Maj- Jestem tatą i autorem książek dla dzieci. Moja córa jest dla mnie natchnieniem i niewyczerpalnym źródłem pomysłów. Uwielbiam pracę z dziećmi i dla dzieci, dlatego od początku moja kariera zawodowa, a także i zamiłowanie obracało się wokół dzieci - zarówno młodszych jak już i nastoletnich. Uważam, że dzieciństwo to najlepszy czas, jaki w życiu mamy, dlatego warto je wydłużać, a także, będąc już dorosłym, przypominać sobie o nim czytając (i pisząc) książki dla najmłodszych. 
(Źródło: Lubimy czytać)

    Głosownik wersja jeden zero – humor, którego dorosły nie ogarnie!
Staszek zwany słusznie Szajbkiem, pozbawiony za karę laptopa, postanawia użyć smartfona, by na bieżąco nagrywać i komentować wydarzenia równie szaj... szalone jak on. 
Śledząc zapis tych relacji, poznajemy Szajbka z 5 b, Magdę i Plastusia, Grabarza z wysypiska, Dżastę z 7 c, a nawet wiewiórkę na cukrowym haju!
(Opis wydawcy).

    Kiedyś już wspomniałam, że od czasu do czasu lubię sięgnąć po książkę kierowaną do młodzieży. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać "Głosownik..." i choć na chwilę wrócić do beztroskiego czasu dzieciństwa.
"Głosownik..." to zabawna opowieść o jedenastolatku, który ma tysiąc pomysłów na minutę, wszędzie go pełno, a gdy dostaje szlaban na komputer, jego świat się kończy... na moment... ma telefon, głowę pełną pomysłów i kilku przyjaciół- równie zwariowanych jak on. Staszek nagrywa wszystko, co się wokół niego dzieje. 
Dzięki temu możemy zajrzeć na nudną lekcję, trafić na szkolną dyskotekę dzięki, której Staszek zostaje szkolną gwiazdą, przez co chce kumplować się ze starszymi, chwilowo poświęcając przyjaźń z Plastusiem, a także z całą ferajną włamiemy się na wysypisko i zdemaskujemy pewną tajemnicę związaną ze stróżem i jego psem.
"Głosownik..." niesie w sobie również ważne przesłanie. Pokazuje, jak ważna w życiu jest prawdziwa przyjaźń. Staszek, zauroczony starszą koleżanką chcąc "awansować" w szkolnej hierarchii i być bliżej niej, odwraca się od swoich rówieśników. Niestety nie zostaje zaakceptowany i zostaje sam. Musi zdobyć się na odwagę i przeprosić...

Pan Paweł stworzył zabawną i mądrą  książkę dla dzieci wkraczających w trudny okres dorastania. Pod przykrywką humoru i zabawy chce pokazać młodemu czytelnikowi, że rodzic nie jest jego wrogiem, prawdziwa przyjaźń zawsze wybaczy... a po nadmiarze pączków może boleć brzuch ;)

Książkę dzięki dużej czcionce i zabawnym ilustracjom czyta się niezwykle szybko. Mnie zajęła ona dosłownie kilkanaście minut. 
Akcja goni w szalonym tempie. Bohaterowie są cudowni, pełni energii i z głowami pełnymi pomysłów. Nie jeden rodzic odnajdzie w tych postaciach obraz swojego nastolatka.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jak dla mnie fantastyczna książka dla każdego, dla dorosłego również, bo przez chwilę będzie mógł wrócić pamięcią do beztroskich lat dzieciństwa.

POLECAM...

"Po wczorajszej dyskotece zostałem zapamiętany. Muszę więc chwilowo odłożyć nagrywanie głoswnika w szkole, aby nie robić sobie siary. Skoro już jestem szanowanym i poważnym członkiem tej zacnej braci, to muszę trzymać poziom. Zapamiętać: więcej czasu spędzać ze starszymi chłopakami a mniej z Plastusiem. Jego wizerunek może mi trochę zaszkodzić, gdyby jakieś starsze dziewczyny chciały się ze mną spotkać. Nie żebym się interesował jakoś bardziej dziewczynami, ale społeczeństwo tego ode mnie wymaga. Na koniec świata i jeszcze dalej!"
      -Paweł Maj "Głosownik, czyli odjechany dziennik Staszka Juraszka" strona 48-49


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję pani Dominice Smoleń oraz wydawnictwu SKRZAT.


    

piątek, 20 listopada 2020

(110/20). PAN PRZYPADEK I TRZYNASTKA. (Tom I cyklu Pan Przypadek i...)

 
    Autor: Jacek Getner

    Wydawnictwo: Poligraf

    Gatunek: Kryminał, Komedia

    Liczba stron: 202 e-book

    Data premiery: Luty 2013 (data przybliżona)

                                    * Google

    Jacek Getner- Pisarz, scenarzysta, dramaturg. Laureat licznych konkursów pisarskich i dramaturgicznych. Autor scenariuszy do kilkuset odcinków różnych seriali telewizyjnych i dialogów do fabularnych gier komputerowych.
(Źródło: Lubimy czytać)

    "Pan Przypadek i trzynastka" to pierwsza z czternastu książek opowiadających o przygodach rodzimego detektywa geniusza. Jej bohater, Jacek Przypadek, mimo swoich blisko trzydziestu lat, nie ma konkretnych planów na życie i cieszy się z tego, że nie musi ich robić. Ale któregoś dnia prosi go o pomoc ulubiona sąsiadka, pani Irmina Bamber, której skradziono obrazy. Tak zaczyna się jego detektywistyczna kariera, która z każdą rozwiązaną sprawą coraz bardziej irytuje różne ważne osoby.
Jacek Przypadek łączy w sobie przenikliwość Sherlocka Holmesa z łobuzerskim wdziękiem porucznika Borewicza i irytującym charakterem doktora House'a. Ta wybuchowa mieszanka powoduje, że może liczyć na sympatię wielu kobiet i szczerą nienawiść rosnącej rzeszy swoich wrogów, którzy za jego sprawą trafili za kratki.
(Opis: Lubimy czytać).

    "Pan Przypadek i trzynastka" to kolejna z odnalezionych na czytniku historii, którą jakimś cudem ominęłam... Panie Jacku, w tym miejscu bardzo przepraszam, że tak długo Pan czekał.

Nie spodziewałam się, że "Pan przypadek i trzynastka" to tak lekka i zabawna komedia kryminalna. 
Na całość historii składają się trzy sprawy, które łączą bohaterowie i w tym przypadku liczba trzynaście. Nie będę pisać i przy okazji zdradzać wątków dwóch pozostałych spraw, ale powiem Wam, że drugie śledztwo najbardziej mnie zaskoczyło i w moim odczuciu było najciekawsze- pokładałam się ze  śmiechu, a równocześnie podziwiałam niesamowity intelekt oraz nadzwyczaj rozwinięty zmysł dedukcji naszego detektywa.
Jacek Przypadek otacza się wieloma ciekawymi postaciami, moim ulubieńcem zdecydowanie zostaje Młody Bóg Seksu- niepozorny macho, któremu wydaje się, że jest we wszystkim naj ;) szczególnie w zdobywaniu niewieścich serc. Uwielbiam tę jego narcystyczną pewność siebie. 
Wszystkie postacie są niezwykle barwne i ciekawe, momentami odnosiłam wrażenie, że ich zachowania są przerysowaną karykaturą rzeczywistości, momentami ocierającymi się o groteskę. Nadaje to jednak całości niesamowitej lekkości, dzięki czemu czyta się naprawdę szybko. Akcja poszczególnych spraw dzieje się szybko, nietuzinkowe rozwiązania zaskakują w najmniej spodziewanych momentach. 
Bardzo przypadło mi poczucie humoru autora, mamy podobne, więc przeczytanie tej książki było dla mnie olbrzymią przyjemnością i odskocznia od szarej rzeczywistości. Z wielką ochotą sięgnę po kolejne części.

    Czy polecam
Zdecydowanie tak. Jeśli potrzebujecie chwilę oddechu i czegoś lekkiego na wieczór "Pan Przypadek i trzynastka" będzie idealnym wyborem.

POLECAM...

"Jacek w jedzeniu cenił sobie nie tylko smak, ale również prostotę jego pozyskania. Dlatego w jego kuchni na specjalnej tablicy przypięte były ulotki większości restauracji z okolicy, oferujących dostarczenie swojego menu pod wskazany adres. Czasem jednak Przypadek lubił się pofatygować po swój obiad osobiście, szczególnie jeśli ten nie miał opcji z dostawą, a jedynie na wynos."
                           -Jacek Getner "Pan Przypadek i trzynastka" str.52


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.


środa, 18 listopada 2020

(109/20). WIECZNIE MŁODZI CZYLI POKOLENIE MOCY

                                                         **PRZEDPREMIEROWO**

    Autor: Joanna Pogorzelska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Literatura faktu

    Liczba stron: 354

    Data premiery: 20. 11. 2020

  
* Google

    Joanna Pogorzelska- brak danych.

   Starość? Jaka starość! Ja dopiero zaczynam żyć!
Power Generation. Pokolenie mocy. To właśnie oni – polscy pięćdziesięciolatkowie. Silni, energiczni, optymistyczni. Z apetytem na życie i wielkimi planami. Wbrew stereotypom. To ludzie, którzy mają prawdziwy power i udowadniają, że życie jest piękne bez względu na wiek.
Bohaterami rozmów, przeprowadzonych przez Joannę Pogorzelską, są ludzie z różnych światów. Jerzy Górski – sportowiec, mistrz świata w triathlonie, który sięgnął dna uzależnienia od narkotyków, by potem dostać się na sportowy szczyt; Paweł Łoziński – wybitny reżyser filmów dokumentalnych; Beata Borucka – pisarka, blogerka, założycielka strony Mądre Babcie czy doktor Marek Bachański – neurolog, który jako pierwszy leczył polskie dzieci konopiami medycznymi, za co stracił pracę w Centrum Zdrowia Dziecka. Jest też Krzysztof Skiba, performer, frontman zespołu Big Cyc, który uważa, że „w tym wieku nic się nie kończy, a fantazja zwycięży kiełbasę”.
Każdy z nich ma odwagę być sobą, marzyć i nieustannie zaskakiwać – siebie i wszystkich dookoła. Przekonaj się, co gra w duszach tego niezwykłego pokolenia!
(Opis wydawcy).

    "Wiecznie młodzi, czyli pokolenie mocy" to zbiór dwunastu pasjonujących wywiadów z mniej lub bardziej znanymi osobistościami świata kultury, sportu i medycyny. Znani (lub mniej) i lubiani opowiadają o sobie, o swoich planach i marzeniach. Wspominają życie w kraju przed i po zmianie ustroju, mówią o pasji, przyjaźni i miłości. 
Moim numerem jeden jest rozmowa z doktorem Markiem Bachańskim i  profesor Magdaleną Środą- mówią o ważnych i bliskich, mojemu sercu sprawach. Choć dla niektórych są to kontrowersyjne postacie, cenię ich oboje za niezwykłą wiarę w ludzi, i podejście do życia. Bardzo przyjemnie czyta się również rozmowę z Henryką Krzywonos- Strychalską. 
Wspomnienia, którymi dzielą się rozmówcy pani Joanny to przy okazji ciekawa i intrygująca lekcja historii. Dzięki ich opowieści możemy zaobserwować tło psychologiczne i socjologiczne, nastroje polityczne, które towarzyszyły zmianie ustroju, poznać lęki i obawy społeczeństwa. Emocje, które tym społeczeństwem targały.
Przy niektórych rozmowach odniosłam wrażenie, że autorka nie miała pomysłu na rozmowę i pytała o rzeczy banalne i w moim odczuciu zupełnie zbędne, jednak w odbiorze całości wywiady są spójne i bardzo ciekawe. 
Ogólnie książkę czyta się bardzo szybko. Wciąga, intryguje i fascynuje. Zmusza do refleksji, ale przede wszystkim, dzięki tym rozmowom, spojrzałam na życie moich rodziców (również 50+) pod zupełnie innym kątem. 
Zgadzam się ze stwierdzeniem, że wiek to tylko liczba i mamy tyle lat na ile się czujemy. Patrząc na moich rodziców, odnoszę wrażenie, że czasami to ja jestem starsza od nich.  

    Czy polecam?
Polecam. Bardzo ciekawa podróż w przeszłość a przy okazji potwierdzenie, że wiek to tylko liczba. A życie jest pełne niespodzianek.

POLECAM...

"- Jest pani uważną obserwatorką. Co panią najbardziej zastanawia, drażni lub fascynuje w ludziach?
- Drażnią: ignorancja, ksenofobia, ograniczenia intelektualne i te związane z wyobraźnią, egoizm, żądza władzy i brak życzliwości. A co fascynuje? Intelekt, mądrość, twórczość, niezależność."
               - Joanna Pogorzelska "Wiecznie młodzi, czyli pokolenie mocy". Fragment rozmowy z profesor Magdaleną Środą.

     Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.