wtorek, 3 października 2023

(120/23). MIŁOŚĆ W CZASACH PANDEMII (WZNOWIENIE)

 
                           ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Dominika Szostak

    Wydawca: Arkadiusz Siejda

    Gatunek: Wspomnienia, Reportaż

    Liczba stron: 145

    Data premiery II wydania: 29. 09. 2023


 *Google


     Dominika Szostak brak informacji.

    "Miłość w czasach pandemii" Dominiki Szostak to pierwszy w Polsce dokument o koszmarze pandemicznego terroru. To opowieść o heroizmie kobiety, która rzuciła wyzwanie globalnym mistyfikatorom.
(Źródło: Okładka książki)

    Dziś chciałabym wspomnieć o książce, którą już recenzowałam jakiś czas temu CAŁA OPINIA JEST TUTAJ 
W mojej opinii nadal nic się nie zmieniło, jednak pisząc ten post, chciałam zaznaczyć w ten sposób, że drugie wydanie tej wstrząsającej historii trafiło pod moje patronackie skrzydła. 

Przypomnę tylko, że "Miłość w czasach pandemii" to książka wyjątkowo trudna, momentami bardzo bolesna. Jestem pewna, że dla wielu okaże się bardzo kontrowersyjna, ale w moim odczuciu jest to książka na pewno bardzo potrzebna. Jest to głos, który powinien wybrzmieć i pociągnąć za sobą wszystkich tych, którzy również doświadczyli takich traumatycznych zachowań ze strony ludzi pracujących na oddziałach covidowych, by i oni zaczęli mówić o swoich przeżyciach...

Co różni oba wydania? Pod zmienioną szatą graficzną znajdziecie kilka słów od autorki, w której opowiada o powstaniu tej książki  oraz kilka recenzji (w ty moją) i opinii czytelników, którzy zapoznali się wydaniem pierwszym. Treść nie została zmieniona, więc jeśli w wasze ręce trafi wydanie pierwsze tak naprawdę nic złego się nie stanie :)

    Czy polecam?
Trudno mi ocenić, to książka bardzo specyficzna i w moim odczuciu każdy powinien wyrobić sobie zdanie o niej sam. 

Na stronie fp. KONKURS TUTAJ ruszyło rozdanie z tą wstrząsającą historią. Jeśli macie ochotę serdecznie zapraszam. 

poniedziałek, 2 października 2023

(119/23). SAMOTNOŚĆ BOGA

 
    Autor: Antoni Grycuk

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 260

    Data premiery: 06. 10. 2023

 *Google

    Antoni Grycuk Z zawodu informatyk, z zamiłowania muzyk i grotołaz. Najbardziej ceni sobie w ludziach prawdziwość, naturalność i skromność. W literaturze stawia na silny przekaz, dokopywanie się przyczyn i otwarte zakończenia.
(Źródło: Okładka książki)

    "Samotność boga" to poruszająca historia, która ukazuje dylematy głównego bohatera- kardiochirurga oraz istotny problem wielu medyków: nadmierne emocjonalne zaangażowanie w losy pacjenta. Nieważne, czy jesteś lekarzem, czy nie, gdyż ta powieść dostarczy każdemu niezapomnianych wrażeń i skłoni do zastanowienia się nad własnym życiem i relacjami z innymi ludźmi.- lek. med. Maciej Walczak- specjalista anestezjologii i intensywnej terapii. Autor blogu "Doktor na Intensywnej" www.doktornaintensywnej.pl
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Marek Olkuń od zawsze wiedział kim zostanie w przyszłości, i nieustannie parł do osiągnięcia celu. Został kardiochirurgiem dziecięcym. Jednak zderzenie wyobrażenia zawodu ze szpitalną rzeczywistością pozbawia go złudzeń i przysparza sporo wątpliwości co do wyboru zawodu. Codzienność pomiędzy chorymi dziećmi okazuje się zbyt brutalna, lekarz nie może pogodzić się z tym, że jego małym pacjentom nieustannie towarzyszy śmierć, a on choćby był samym Bogiem, nie może z tym nic zrobić...
Relacja, która pojawia się między lekarzem a matką jednego z małych pacjentów oraz splot trudnych i bolesnych doświadczeń, sprawia, że Marek porzuca zawód i otwiera na przekór sobie i innym, zakład pogrzebowy... jednak i tam nie do końca potrafi się odnaleźć.
Dlaczego? Co takiego się stało, że Marek porzucił definitywnie swój zawód? Z czym zmagają się lekarze na co dzień? Czy ktoś może zdjąć z ich barków ciężar cierpienia i śmierci pacjentów? 
Czy przełamie swe opory co do zmarłych kobiet? Tego już Wam nie zdradzę, ale wszystkie odpowiedzi znajdziecie na kartach "Samotności Boga".

Przyznaję, że gdybym teraz, (znając treść tej książki) dostała propozycję jej opisania, w życiu bym się tego zadania nie podjęła. I nie nie dlatego że jest to książka zła, bo jest wręcz przeciwnie- ta historia jest (zbyt) dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, jest prawdziwa, autentyczna... i zbyt trudna oraz bolesna... Nie zgodziłabym się, bo przeczytanie jej kosztowało mnie wiele trudnych emocji, wylanych łez i nieuniknionych powrotów do przeszłości i wspomnień gdzie lekarze walczyli dwukrotnie o życie mojego syna, tak jak o życie małego chłopca z niezwykle ciężką wadą serca (dokładnie ten sam przypadek) walczył nasz główny bohater. 
Czytając opisy operacji na otwartym małym sercu, przypominając sobie, co mówił "nasz" lekarz i jak obrazował nam przebieg operacji, docierało do mnie ze wzmożoną siłą to, co zawsze staram się odsunąć w najdalsze zakamarki pamięci... Może tak być, że zafiksowałam się na tym jednym wątku i dlatego tak trudno jest mi odnieść do tej historii pod szerszym kątem. 
Odbieram tę historię jako powieść niezwykle smutną, ciężką od emocji i dramatu, który odbywa się na jej stronach- nie tylko chorych, ale i samego lekarza. Nie jestem pewna czy potrafię znaleźć w niej, choć iskierkę radości... Książka zabiera nas w świat, którego tak naprawdę nie znamy, przyglądamy się salom operacyjnymi toczącym się na nich walkom o zdrowie i niejednokrotnie życie pacjenta, wraz z bohaterami rozmyślamy o Bogu- pytamy go nieustanie, gdzie był i gdzie jest, dlaczego pozwalana to wszystko, obserwujemy śmierć, wraz z bohaterem czujemy niesamowitą odpowiedzialność,

Pomysł na fabułę w moim odczuciu jest naprawdę trafiony i jest mi ciężko uwierzyć w to, że mamy do czynienia z debiutem. Książkę wbrew pozorom czyta się naprawdę płynnie, napisana została zrozumiale, fabuła jest logiczna i spójna, nie sposób w niej się zagubić, choć akcja została poprowadzona w dwóch płaszczyznach czasowych- kiedyś i dziś. Dzięki temu zabiegowi jest nam łatwiej zrozumieć decyzje i motywy, które kierowały bohaterem, widzimy dokładnie, niemal jak na dłoni wydarzenia, które doprowadziły go do miejsca, w którym obecnie się znajduje. Kiedyś lekarz, który odpowiadał za pacjentów i tworzył z nimi zgubne relacje. Obecnie zagubiony i nieszczęśliwy właściciel zakładu pogrzebowego, który nie radzi sobie z wyrzutami sumienia i traumami.
Bohaterowie, szczególnie ten główny jest genialnie skonstruowany i poprowadzony. Odczuwałam jego emocje niemal na własnej skórze, rozumiałam jego wątpliwości, współczułam i płakałam razem z nim. Innych postaci jest sporo, jednak są one tylko tłem dla Marka Olkunia i tylko "podbijają" jego jestestwo.
Książka zmusza do refleksji, przystanięcia i zastanowienia się nad życiem, nad jego końcem i tym, co dalej. 
Niezwykle wzrusza, jestem przekonana, że niektórymi naprawdę wstrząśnie, mimo to warto po nią sięgnąć, spróbować zrozumieć, dlaczego niejednokrotnie lekarz traktuje nas tak, jak traktuje. Zrozumieć, że to nie jest jego złośliwość, tylko forma ochrony... 

Mimo że ta książka bardzo mnie wymęczyła psychicznie, jestem pewna, że nie żałuję nawet chwili z nią spędzonej. Genialna w swej emocjonalności, a zarazem nieprzekombinowana. Dawno nie czytałam już tak udanego debiutu.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jestem zmęczona emocjami, które mi towarzyszyły, ale jest to dobre zmęczenie, powiedziałabym nawet, że oczyszczające. Mogłam zobaczyć, jak wielkie wyzwanie stoi przed każdym lekarzem, a szczególnie tym który ludzkie życie trzyma dosłownie w swoich rękach. 

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu Na kanapie.

POLECAM...

"Dla młodych lekarzy zbyt wielkie zaangażowanie stanowi poważny problem i główną przyczynę odchodzenia z zawodu. Mawia się, że każdy lekarz ma swój cmentarz, ale ludzie rzadko zdają sobie sprawę, że niektórzy medycy na tych cmentarzach żyją. Ich myśli i emocje wciąż krążą wokół zmarłych pacjentów. Większość ludzi postrzega lekarza jako zwykłego fachowca, który po prostu wykonuje swoją pracę. W rzeczywistości, dopóki medyk nie przestanie zadręczać się losem pacjentów, dopóty jego życie zawodowe będzie przypominało pokutę."
                           - Antoni Grycuk "Samotność Boga" str. 11-12

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję serwisowi Na kanapie.

niedziela, 1 października 2023

(118/23). NIEDALEKO OD JABŁONI

                    Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Krystyna Śmigielska

    Wydawnictwo: Seqoja

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 236

    Data premiry: 15. 09. 2023

 *Google

     Krystyna Śmigielska Pisarka, autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych, animatorka kultury. Na scenie literackiej zadebiutowała w 2006 roku opowiadaniem „Zbieracz grzechów”. Napisała m.in. powieści: "Berżeretka bez przepisu" (dla dorosłych),"Węszący Renifer, czyli tydzień z ciocią Julią", "Skarb z leśnego grobowca" (dla młodzieży) oraz bajki dla najmłodszych czytelników: opowieści o cudownej lalce Tekli, oraz historii pewnego chłopca i jego znajomości z wyimaginowanym przyjacielem Kwakiem. 
Książki Krystyny Śmigielskiej przedstawiają pozytywny i słoneczny obraz świata, nie są jednak pozbawione refleksji i wnikliwych obserwacji otaczającej nas rzeczywistości. Autorka przygląda się relacjom międzyludzkim, wydobywając z pozornie błahych wydarzeń prawdy rządzące naszym życiem, przyjaźnią i miłością. Powieści zamieszkują barwne postaci, z którymi czytelnik natychmiast się zaprzyjaźnia i rozstaje bardzo niechętnie. Nie inaczej jest w przypadku "Wielkiej kumulacji", opowieści o tym, jak porywające i pełne zaskoczeń może się stać życie oraz jak złudne mogą się okazać nasze pragnienia.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Nieprzemyślany wygłup na uczelni zmienia życie nie tylko młodego Joachima, ale też paru innych osób. I jak w kalejdoskopie z rozrzuconych bezładnie kawałków układa się zupełnie nowy obraz. Nagłej odmianie ulega też los pewnego wykładowcy. Obaj zmuszeni są do zmiany priorytetów i postawienia wszystkiego na jedną kartę.
Wciągająca powieść obyczajowa podejmująca zawsze aktualny temat odwagi dokonywania wyborów w zgodzie ze sobą i otwartości na drugiego człowieka. Mówi nam: nie bójmy się ryzykować, życie ma nam do zaofiarowania wiele dobrego.
Dorota Szczurek "Sztukater"
(Źródło opisu: Okładka książki)

     Jedno wydaje się, że zupełnie przypadkowe i (nie) zamierzone wydarzenie przewraca do góry nogami dotychczasowe poukładane życie kilkorga ludzi... Niesforny student zostaje posądzony o plagiat, w tym samym czasie, ceniony profesor dowiaduje się, że zaginiona przed laty jego własna praca, tak naprawdę została skradziona przez byłą dziewczynę. To, co połączy tych dwóch mężczyzn, przewraca ich dotychczas poukładane  życie do góry nogami, wprowadzając w nie olbrzymi zamęt. Obaj nie zdają sobie sprawy, jak przez minione lata wiele stracili, a próbując nadrobić stracony czas, dowiadują się o sobie więcej, niż byliby zdolni przyznać. 
Na jaw wychodzi wiele tajemnic, które nie dla każdego są wygodne. Okazuje się, że niedomówienia i spojrzenie na sprawę pod zupełnie innym kątem, zgoda na rozmowę, mogłoby sprawić, że życie kilkorga ludzi potoczyłoby się zupełnie innymi torami... 

Nie raz na pewno słyszeliście powiedzenie "niedaleko pada jabłko od jabłoni"  i musicie przyznać, że często to przysłowie sprawdza się doskonale, a powiedzenie, że "genu nie wydłubiesz" nabiera zupełnie innego wymiaru i wydźwięku.
"Niedaleko od jabłoni" to intrygująca i zaskakująca historia, która pokaże, jak bardzo nasza prawda może być różna od prawdy innych, jak bardzo życie może się zmienić w zaledwie kilka sekund, jak łatwo jest ocenić drugiego człowieka, a zarazem jak trudno jest przyznać się do popełnionego błędu- jak trudno jest przeprosić, a także wybaczyć i puścić w zapomnienie to, co złe...
Autorka skupia się na relacjach międzyludzkich, uczuciach i emocjach, które towarzyszą tym relacjom, pokazując, że to, co nas zawsze obroni to prawda i szczerość wobec najbliższych. Jest to także opowieść o przyjaźni, poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, i co chyba najważniejsze pogodzeniu się przeszłością i próbą zbudowania dobrej przyszłości.

Pani Krystyna Śmigielska stworzyła powieść autentyczną, a zarazem nietuzinkową. Historia ta gwarantuje emocjonalną huśtawkę. Momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce, by za chwilę wywołać zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na przedstawioną sytuację. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca, ale spora dawka humoru genialnie równoważy cały emocjonalny ładunek.
Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Pomysł na fabułę bardzo trafiony, płata czytelnikowi figle, jest przewrotna, ale kiedy trzeba, zachowuje powagę i zmusza do refleksji.
Bohaterowie są niejednoznaczni, a zarazem niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety, każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, przed czymś ucieka, coś goni. Są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Jest ich sporo, ale każdy tu jest ważny, każdy wnosi coś do tej historii. Łatwo jest poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- choć nie zawsze jest ono słuszne. 

Książkę czyta się doskonale. Zostałam porwana przez tę historię od pierwszej strony, nie było czasu na przerwę, na odłożenie jej na bok, bez poznania zakończenia.

"Nie daleko od jabłoni" to książka niebanalna. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, trudnych wyborach i niełatwych decyzjach, mających wpływ na bieg całego życia.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Śmigielskiej (pomijam w tym momencie audiobook, który mnie nie zachwycił lektorem), zostałam "kupiona" bez dwóch zdań i z wielką ciekawością sięgnę po inne książki napisane przez tę autorkę. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Podsumowując, jest to historia, która skradnie niejedno serce. Zabierze w nostalgiczną podróż, być może zmusi nawet do refleksji nad życiem, przeszłością, trwałością uczuć, potrzebą bycia potrzebnym i przede wszystkim kochanym.

POLECAM...

"Przyglądał się dziewczynie, zastanawiając się, co minione lata zmieniły w jej wyglądzie i charakterze. Z wiotkiej, delikatnej dwudziestolatki o łydkach tak szczupłych, że obejmował je dłońmi bez najmniejszego trudu, i włosach taj długich, że związywała je w niegrzeczny koński ogon, pozostał uśmiech. Teraz już kobiecy, nadal jednak ukazujący białe, równe zęby, unoszący górną wargę w grymasie. I oczy... Okrągłe, świecące, bystro spoglądające na jego twarz, jakby i one szukały oznak upływu czasu."
                       - Krystyna Śmigielska "Niedaleko od jabłoni" str. 226

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.

środa, 27 września 2023

(117/23). NIECH PANI COŚ Z NIM ZROBI! PORADNIK DLA RODZICÓW


                           ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Ewelina Woźniak

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

    Gatunek: Poradnik

    Liczba stron: 156

    Data premiery: 20. 09. 2023

 *Google

    Ewelina Woźniak jestem psycholożką, terapeutką, certyfikowaną  terapeutką ustawień systemowych. Mój debiut pisarski to "Dzień ojca". Malowanie to kawałek mnie i moich emocji. Prywatnie jestem żoną, matką trzech synów. I to jest największa i najpiękniejsza- choć często niełatwa, a jednocześnie niesamowicie ucząca i rozwijająca- przygoda w moim życiu.
Do zobaczenia na wspólnej drodze.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Czy my, rodzice, rozumiemy zachowania i przyczynę zachowania naszych dzieci?
Zagubieni, bezsilni, zabiegani w pewnym momencie zderzamy się ze ścianą. Tyle robię dla mojego dziecka, a ono co? Jak się zachowuje? Czemu nie słucha? Patrząc na rodzinę, widzimy jeden wielki bałagan i często, nie mając pojęcia, od czego zacząć porządki, chcemy zaprowadzić do psychologa dziecko. Dziecko, które zapiera się i często krzyczy, że nie chce. Czasem chcemy odstawić je jak auto do mechanika. Niech naprawią – ja odbiorę. A to nie tak.
Mamo, Tato – jesteście dla swojego dziecka najważniejsi. To Wy macie w dłoniach czarodziejską różdżkę, nawet nie macie pojęcia, jak dużo możecie zrobić dla siebie i dla dziecka.
I ta książka pokaże Wam Waszą MOC, poukłada w głowie i w sercu, podpowie, jak zrobić porządek w rodzinie, aby każde z Was czuło się w niej dobrze.
Rodzicu, Twoje dziecko czeka na Ciebie.
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszłam Wam opowiedzieć kilka słów o moim kolejnym patronacie medialnym, choć dość nietypowym jak na książki, które biorę pod swe patronackie skrzydła. 
Dziś przyszła pora na PORADNIK, ale... "Niech Pani coś..." tak naprawdę nie jest typowym poradnikiem, ja odbieram tę książkę bardziej jako luźny zbiór myśli, przemyśleń, porad i wskazówek, które zmuszają czytelnika do refleksji i spojrzenia na swoje życie z innej strony, by niekiedy zweryfikować TAKŻE swoje postępowanie, ale przede wszystkim myślenie na własny temat, i co najważniejsze myślenie o swoim dziecku!
Jako dorośli (i chyba dojrzali) ludzie wiemy, że nauka rozumienia emocji i panowania nad nimi nie jest łatwym zadaniem, a to sprawia, że nawet my sobie z nimi nie radzimy, więc tu pojawia się pierwsze pytanie, jak z nimi ma poradzić sobie młody człowiek, który tak naprawdę jeszcze nie wie, o co chodzi w tym całym życiu? Jak pomóc mu zrozumieć? Jak pokazać, że jesteśmy jego przyjacielem, a nie wrogiem? Jak poukładać mu (i przede wszystkim najpierw sobie!) w głowie, by czuło się bezpieczne i kochane? Z pomocą przychodzi właśnie ta publikacja... nie oskarża, nie punktuje, nie wywiera presji. Za to udowadnia, że to, co widzimy w telewizji, jest tylko ułudą i każdy z nas, rodziców, zmaga się z podobnymi problemami i rozterkami, że nie ma ideałów, że dorośli także mają problem z emocjami, przelewając je na innych, w tym własne dzieci. Autorka pokazuje, że wystarczy tylko nieco inna perspektywa, przyjrzenie się powodom dziecięcych złości, frustracji, zaakceptowanie ich i wyjście im naprzeciw. Ważne jest tu też obserwowanie siebie, ładowanie własnych baterii. Owszem terapia jest czasami potrzebna całej rodzinie, ale to nie jest nic złego, bo zawsze warto o tę rodzinę walczyć...
Myślę, że różnorodność poruszanych kwestii sprawi, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, coś, co może dopasować akurat do swojej obecnej sytuacji w życiu, wskazówki jak ustalać priorytety i co powinno być najważniejsze w naszej hierarchii codziennego życia.

"Niech Pani coś..." to książka objętościowo dość skromna, ale naszpikowana obszerną wiedzą, energią, pozytywnym myśleniem i co najważniejsze wsparciem autorki, które czuć na każdej stronie. Przeczytacie  ją w kilka minut, ale jestem przekonana, że i Wam na długo zapadnie w pamięć i często będziecie do niej wracać. Napisana przystępnym językiem, ciekawie skomponowana, poruszająca ważne tematy. Podzielona na krótkie rozdziały, sprawia, że w każdym dowolnym momencie możemy wrócić do interesującego nas tematu. Doskonałym, wręcz idealnym rozwiązaniem jest zostawienie po każdym rozdziale miejsca na własne wnioski i notatki, można tam opisywać własne emocje i spostrzeżenia, ale pojawiają się również pytania, na które możemy wpisywać swoje odpowiedzi.
Okraszona fajnymi czarnobiałymi grafikami, sprawia, że przy tej książce można naprawdę odpocząć, naładować baterie, uśmiechnąć się samemu do siebie, powiedzieć sobie samemu, że inni mają tak samo i że jesteś najlepszym rodzicem, jakim możesz być, a Wasze dziecko wcale nie jest złe i zepsute! A wierzcie mi, to naprawdę pomaga!

Serdecznie dziękuję Autorce i Wydawnictwu za dedykację, zaufanie i błyskawiczną wysyłkę, oraz za możliwość objęcia książki patronatem medialnym.

    Czy polecam?
Polecam. Książka dla każdego zagubionego rodzica, Każdy znajdzie tu dla siebie wiele inspiracji, wskazówek i rad jak zacząć walkę o szczęście swoje, swojego dziecka i całej rodziny.

POLECAM...

"Najważniejsze dla dziecka, jest to, że jego mama kocha i szanuje siebie, że realizuje się w swoim życiu, że czuje się zadowolona. Najważniejsze dla dziecka jest również to, że jego mama kocha i szanuje jego tatę albo przynajmniej szanuje, jeśli już nie kocha.
Najważniejsze dla dziecka, jest również to, że jego tata kocha i szanuje siebie, że realizuje się w swoim życiu, że czuje się zadowolony. Najważniejsze dla dziecka jest oczywiście to, że jego tata kocha i szanuje jego mamę, albo przynajmniej szanuje, jeśli już nie kocha.
I jeśli tak się dzieje, to jest to największym darem dla waszych dzieci."
      - Ewelina Woźniak "Niech Pani coś z nim zrobi. Poradnik dla rodziców" str.134

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tego poradnika serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Literackiemu Białe Pióro.

poniedziałek, 25 września 2023

(116/23). NA POGRANICZU

 
    Autor: Waldemar Gołaszewski

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Wspomnienia

    Liczba stron: 344

    Data premiery: 09. 05. 2023

 *Google

    Waldemar Gołaszewski brak informacji

    Trzy pokolenia walczące o spokojne życie w czasach, kiedy każdy dzień jest wyzwaniem
Historia rodziny Gołaszewskich rozpoczyna się na początku XX wieku w Korytkach, małej wsi nieopodal granicy z Prusami Wschodnimi. To właśnie tutaj senior rodu, dziadek Franciszek, zyskuje sławę jako nieuchwytny herszt bandy przemytników. Dobrą passę przerywa mu wojenna zawierucha 1914 roku. Powołany do wojska, decyduje się wymigać od służby i schronić w rodzinnej wsi. Wiele lat później jego syn, Piotr, stanie przed podobnym dylematem. Wybierze jednak walkę w obronie ojczyzny, a swojej odwagi dowiedzie podczas zbrojnej akcji przeciwko niemieckiemu patrolowi. Ale i on wkrótce zapragnie wrócić do Korytek. Nie wie jeszcze, że nikt tu na niego nie czeka. I że minie wiele lat, zanim znajdzie miejsce, które będzie mógł ponownie nazwać domem…
"Na pograniczu" to wciągająca, trzypokoleniowa saga o ludziach, którzy muszą stawić czoła granicom: tym wewnątrz nich i tym na mapie. Czy po ich przekroczeniu wciąż będą pamiętali o tym, co w życiu najważniejsze?
(Opis wydawcy)

    Kocham miłością absolutną książki, w których jest pokazane życie wielopokoleniowych rodzin. Książki, które opowiadają o zwyczajnym, choć trudnym życiu, jego radościach i troskach, o spokoju i  strachu, o szczęściu i żałobie... które poruszają, wywołują refleksję, porywają w nostalgiczną podróż do czasów, które już minęły...
"Na pograniczu" jest właśnie taką książką, ale jest to także opowieść o przyjaźni, poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, przemijaniu i co najważniejsze pogodzeniu się przeszłością i próbą zbudowania dobrej przyszłości. Jest to również opowieść o tym jak nie zatracić swojego człowieczeństwa i wyciągnąć pomocną dłoń do drugiego człowieka- bo każda wojna i każdy ustrój polityczny najbardziej krzywdzi tych bezbronnych- nie ważne, po której stoi się stronie!
Autor w bardzo przystępny i niezwykle wciągający sposób opisuje historię swojej rodziny- rodziny, która całe życie mierzy się z przeciwnościami losu, a mimo to trzyma się razem i jest dla siebie podporą w najtrudniejszych momentach historycznych zawiei.
Nie będę opisywać i streszczać fabuły, bo już wiele zdradza sam opis wydawcy, a nie chciałabym Wam czegoś zdradzić. Gwarantuję, jednak, że to, co nie zostało ujawnione w opisie, wywoła w Was mnóstwo emocji i porwie w niezapomnianą podróż po pięknej, choć  mocno doświadczonej i strudzonej Suwalszczyźnie, a dzięki pięknym i barwnym opisom, nie jednokrotnie będziecie mieli poczucie, że wędrujecie przez nią wraz z bohaterami. Autor opowiada o swoich przodkach w piękny i niezwykle czuły sposób, przemyca różne anegdoty, różnobarwne wspomnienia, opowiada niczym wytrawny gawędziarz, którego chce się słuchać i słuchać...
W postaci autora (przepraszam, jeśli to źle zabrzmi) odnalazłam moją własną Babcię, która opowiadała mi niejednokrotnie historię, która już dawno minęła, a ona sama była jej świadkiem. 

Jestem pod wielkim wrażeniem tej historii- sposób, w jaki autor ją opowiada, nie pozwala nawet na moment poczuć znużenia czy zniechęcenia- przez tę historię dosłownie się płynie, nie chce się jej odkładać przed zakończeniem (swoją drogą, końcowe sceny zbiły mnie mocno z tropu). 
Akcja tej opowieści nie goni na złamanie karku, wręcz przeciwnie, płynie niemal leniwie, ale ma to swój urok i pomimo wielu trudnych wojennych wspomnień, można się naprawdę przy tej książce zrelaksować.
Fabuła jest spójna i dopracowana w najdrobniejszym szczególe. W opowieściach autora doskonale widać dużą wiedzę na temat wojennych wydarzeń mających miejsce w tamtych rejonach. Wiele można się dowiedzieć także o panujących wtedy tradycjach, o wzajemnym nastawieniu ludzi różnych narodowości mieszkających obok siebie, o ich radościach i bolączkach, o nastawieniu do zmieniających się warunków politycznych.
Bohaterowie są idealni, bo są prawdziwi. Obdarzeni całą masą emocji sprawiają, że czułam, jak bardzo są mi bliscy. 

Książka, objętościowo na pierwszy rzut oka może trochę przestraszyć, ale obiecuję gdy tylko zaczniecie czytać, magiczny klimat powieści tak Was oczaruje, że nim się zorientujecie, będziecie już kończyć. Autor ma niesamowicie lekkie pióro i ma w sobie to "coś" co sprawia, że czytając, czułam się, jakbym sama była częścią tej historii. Magiczne doświadczenie i śmiało napiszę, że pan Waldemar, czarując słowem, tworząc przepiękne obrazy, zaczarował także mnie. Nie chce się wracać do teraźniejszości...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To przepiękna opowieść o życiu... Jeśli tylko lubicie czytać o ludziach, którzy byli tu przed nami, a ich losy są naznaczone przez wyjątkowo trudną i bolesną historię naszego kraju, to "Na pograniczu" będzie książką idealną.

POLECAM...

"Dziadka Franciszka znałem z opowieści krążących wśród rodzinnego klanu. Wieść rodzinna przybrała go sobie na bohatera i - chociaż rozlicznych przypadków jego żywota nie dało się ująć w karby surowej obywatelskiej moralności - włożyła mu na głowę wieniec sławy. Dziadek był znanym na Suwalszczyźnie lisem, który polował na pruskiej granicy. W kartotece straży granicznej figurował jako nieuchwytny herszt bandy przemytników.  Umiejętność naruszania państwowej suwerenności, potwierdzona opinią wydaną przez władzę, zapewniła mu posłuch wśród mieszkańców pogranicza."
                                     - Waldemar Gołaszewski "Na pograniczu" str. 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

czwartek, 21 września 2023

(115/23). TO, CO POZOSTAŁO

 
    Autor: Adam Regiewicz

   Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Kryminał, Obyczajowa

    Liczba stron: 232

    Data premiery: 25. 08. 2023 

 * Google

    Adam Regiewicz – ur. w 1972 w Zabrzu. Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, profesor zw., dyrektor Instytutu Literaturoznawstwa w Uniwersytecie Jana Długosza w Częstochowie. Zajmuje się badaniem muzyczności literatury, audioantropologią oraz mediewalizmem. Z zamiłowania filmoznawca i antropolog oraz muzyk – autor projektu "Śpiewane Dwudziestolecie".
W 2017 zadebiutował jako autor powieści kryminalnej "Kamienica przy Antycznej", która ukazała się w wydawnictwie Silesia Progress. W 2020 wyszła jego kolejna książka kryminalna "Ucieczki Jakuba Krafta" (wyd. Nova Res). Jest autorem pięcioczęściowego cyklu zabrzańskich kryminałów (Hubertus, Krojcok, Krampus, Post Mortem, Errata), które ukazały się nakładem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Zabrzu, gdzie od kilku lat współorganizuje "Kryminalne Zagadki Śląska".
(Źródło: Okładka książki)

    Gdy umiera człowiek, zawsze coś po nim zostaje: mieszkanie, dokumenty, kilka przedmiotów i niezałatwione sprawy. Rzeczy podobnie jak ludzie potrafią opowiadać. Ta historia zaczyna się od psa i kluczy, które zostają po śmierci dziadka. Co łączy radzieckiego oficera, peerelowskiego cinkciarza i pracującą w nocnym klubie prostytutkę? Od kogo pochodzi kartka znaleziona na dnie szuflady i dlaczego w tej rodzinie nie wspomina się babci? Oto tylko niektóre tajemnice, do których czytelnika dopuszcza wnuk zmarłego. "To, co pozostało" to rodzinna opowieść o bałaganie, jaki po nas zostaje, i o otwartym pytaniu, czy warto za wszelką cenę dążyć do prawdy.
(Opis wydawcy).

    Zaskoczyła mnie ta opowieść. Spodziewałam się nostalgicznej historii, o stracie, procesie żałoby i godzeniu się z tym co nieuchronne. W życiu nie wpadłabym na to, że pod tą tajemniczą okładką i opisie zaserwowanym przez wydawcę kryje się tak genialnie napisany, gęsty od emocji kryminał, i to nie z jednym, nie z dwoma, ale nawet i trzema dnami, a każde z nich  tylko potwierdza stare dobre powiedzenie, że każdy z nas nosi maski i nie zawsze jest tym, za kogo się podaje, a jego serce i dusza skrywa najciemniejsze tajemnice. Jest to także opowieść poszukiwaniu nawet najgorszej prawdy i jej nazwaniu, o oddzielaniu jej od mnóstwa kłamstw i niedopowiedzeń. 
Opowieść zaczyna się od kluczy i psa, dziedziczonych po śmierci dziadka. Pies jest niechciany i nikomu nie potrzebny, klucze nic nikomu nie mówią, rodzina nabiera wody w usta... a dalej, dalej atmosfera się tylko zagęszcza, staje się coraz bardziej napięta i powoduje, że nie sposób odłożyć książki przed zakończeniem lektury, chęć poznania coraz mroczniejszych tajemnic, próba ich zrozumienia, a nawet pewnego rodzaju rozgrzeszenia sprawiła, że spędziłam z tą książkę cały wieczór i zarwałam pół nocy.
Nie będę spamować streszczeniami fabuły, bo opis wydawcy wbrew pozorom naprawdę sporo zdradza, ale napiszę, że autor w tej wielowątkowej powieści zaserwował mi istny emocjonalny rollercoaster i prawdziwą jazdę bez trzymanki. 
Książka niesamowicie wciąga, napięcie zbudowane zostało po mistrzowsku. Powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana i poprowadzona.
Znajdziecie tu wszystko, co jest potrzebne w dobrym kryminale z domieszką thrillera od miłości i pożądania po szczerą nienawiść i chęć mordu.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor genialnie potrafi wymieszać wątki, urywać snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą przeszłości, wydawałoby się sympatycznego starszego pana.
Mroczny i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. Postaci jest sporo. Genialnie wykreowanych i poprowadzonych. Są one niejednoznaczne, poranione niektóre wręcz wypaczone psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie.
Autor, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia.


    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Mroczna, gęsta od emocji idealna książka na jesienny wieczór, zostawiająca czytelnika z mnóstwem pytań i refleksji na temat przemijania, poznawania prawd i tajemnic z przeszłości... Pytająca na głos "Czy warto?"  ", Czy to, co odkryjemy, jest warte wszystkich dobrych wspomnień"? Jak myślicie?

POLECAM...

"Na odchodne zostawił mi pa i klucze.
Pies jak pies, zwykły kundel. Wabił się Mróz. Nie na cześć polskiego pisarza słynącego z szybkości pisania i wydawania kryminałów, ale ku pamięci radzieckiego Mikołaja, który w komunistycznych czasach odwiedzał dzieci w Nowy Rok. Szczególne upodobał sobie Włodka, do którego zaglądał regularnie. Trochę mu zazdrościłem, bo Dziadek Mróz miał lepszy asortyment niż ten nasz. Pamiętam te pociągi blaszane albo autka z nakręcaną sprężyną, którymi chwalił się potem Włodek na przerwach w szkole. Nawet spytałem rodziców, czy zamiast biskupa w tiarze nie mógłby kiedyś odwiedzić nas równie siwy Dziadek Mróz. W imię wymiany usług czy jakoś tak. Ojciec tylko westchnął, kręcąc głową i dusząc pod wąsem jakąś przyganę. Z tamtej niezręczności wyciągnąłem wniosek, że raczej nie ma no co liczyć. Mróz z Mikołajem widocznie się nie lubili, podobnie jak tata z ojcem Włodka."
                                  - Adam Regiewicz "To, co pozostało" str. 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress.

wtorek, 19 września 2023

(114/23). DZIEWCZYNA W CZARNEJ SUKIENCE. HISTORIA ZBRODNI MIŁOSZYCKIEJ

 
    Autor: Ewa Wilczyńska

    Wydawnictwo: Agora

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 416

    Data premiery: 06. 09. 2023

 *Google

    Ewa Wilczyńska Z wykształcenia psycholożka, z wyboru reporterka. Od 2016 roku związana z "Gazetą Wyborczą".Wicenaczelna wrocławskiego oddziału. Jest autorką reportaży społecznych i śledczych, które są publikowane w "Tygodniku Wrocław", cyklu "Witamy w Polsce" oraz "Dużym Formacie". Ukończyła Szkołę Redaktorów "Gazety Wyborczej" i podyplomową seksuologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Nad tematem zbrodni miłoszyckiej pracuje od 2018 roku.
(Źródło: Okładka książki)

    Historia zbrodni miłoszyckiej, za którą niesłusznie skazano Tomasza Komendę.
Małgosia ma 15 lat, długie, brązowe włosy odgarnięte za uszy i grzywką opadającą na czoło. Uśmiecha się nieśmiało ze zdjęcia zrobionego tuż przed wyjściem na sylwestrową dyskotekę. Nigdy z niej nie wróci. W Nowy Rok zostanie znalezione jej okrutnie zmasakrowane ciało.
To miała być prosta sprawa. Niewielka społeczność, zamknięty krąg podejrzanych. A jednak nie udało się ustalić, kto zgwałcił i zabił Małgosię. Aż w końcu pojawił się podejrzany. Nazywał się Tomasz Komenda. Został skazany, ale po 20 latach uwolniono go i uniewinniono.
Tylko że "sprawa Komendy" to tylko jeden z wątków "sprawy miłoszyckiej" – wcale nie najważniejszy i najbardziej bulwersujący. Ewa Wilczyńska, która opisuje od lat kulisy tego śledztwa, napisała książkę totalną, w której opowiada, w jaki sposób jedna zbrodnia zniszczyła życie bardzo wielu osób. Ale też o tym, jak kosztowne jest pragnienie sprawiedliwości, kiedy zmienia się w pragnienie zemsty i jak trudno jest wrócić do życia nawet jeśli odzyskuje się wolność.
Jak Truman Capote w legendarnej powieści "Z zimną krwią" reporterka nie tylko precyzyjnie i wciągająco rekonstruuje samą zbrodnię, ujawnia błędy, które nie pozwoliły śledczym trafić na trop sprawców, chociaż były na wyciągnięcie ręki i naciski polityków, które sprowadziły śledztwo na manowce. Opowiada też historię zamordowanej Małgosi i jej konsekwencji z wielu punktów widzenia. Rodziców ofiary, Tomasza Komendy i jego najbliższych, skazanych sprawców zbrodni, śledczych, którzy doprowadzili do ich wykrycia. Stworzyła fascynującą reporterską powieść, która jednocześnie pozwala rozumieć i współczuć.
"Dziewczyna w czarnej sukience" jest owocem wieloletnich rozmów autorki ze wszystkimi głównymi postaciami "sprawy miłoszyckiej". Jednak ani przez chwilę nie zapomina ona o tym, że tak naprawdę w tej sprawie najważniejsza jest Małgosia, dziewczyna, która powinna żyć.
(Opis wydawcy)

    O Tomaszu Komendzie słyszała chyba większość z nas, przez pewien czas nie "schodził" on z pierwszych stron gazet, stał się celebrytom, a paparazzi śledzili każdy jego ruch. Dzięki głośnemu procesowi o uniewinnienie, młodsi mogli się dowiedzieć, a starsi przypomnieć o bestialskim morderstwie z przełomu lat 1996/1997, którego ofiarą padła piętnastoletnia Małgorzata. Tak naprawdę do dziś nie jest pewne, kto dokonał tego brutalnego morderstwa, faktem za to jest, że Tomasz Komenda jest niewinny a co ważniejsze, nigdy go nawet nie było w Miłoszycach. Warto w  tym miejscu zaznaczyć, że "Dziewczyna w czarnej sukience" nie jest historią tylko o Tomku,  owszem pojawia się on w niej, bo już na zawsze zostanie związany z tą historią, jednak autorka pokazała punkt widzenia wielu innych, a co najważniejsze zwróciła także ofierze jej imię i nazwisko, bo odnoszę wrażenie, że im bardziej sprawa przez lata stawała się medialna, tym bardziej Małgorzata była w tym tylko bezimienną ofiarą, a dla niektórych wręcz tylko dowodem w sprawie.

Pani Wilczyńska wykonała tytanową pracę, rozmawiając z ludźmi, zbierając nowe tropy i przeszukując archiwa, docierając do świadków i prowadzących pierwsze jak i ostatnie dochodzenie, które doprowadziło do uniewinnienia. Dzięki temu powstał naprawdę solidny i rzetelny reportaż, który obnaża wszystkie zaniedbania i nadużycia służb, które miały za zadanie tylko odnaleźć mordercę i postawić go pod sąd. Autorka opowiada o cierpieniu wielu ludzi w taki sposób, że włosy na głowie dosłownie stają dęba.
Dzieląc tę książkę na cztery części o wymownych tytułach: "Ona"," On"," Oni" i "My", pokazuje, jak wiele osób zostało skrzywdzonych, jak wiele przyczyniło się do tego, że niewinny człowiek przesiedział swoje najlepsze lata w więzieniu. Po tylu latach od tej potwornej zbrodni, z kart tej historii nadal zionie olbrzymi dramat, smutek i żal.
W pierwszej części zostaje nam przybliżona postać Małgorzaty, i to, w jaki sposób została ona potraktowana przez nie tylko przez oprawców, ale i ludzi, którzy mieli wymierzyć dla niej sprawiedliwość. Ta część według mnie jest najbardziej emocjonalna i dająca do myślenia.
Druga część skupia się na Tomku Komendzie i jego rodzinie, o heroicznej walce, jaką podjęła jego matka, by udowodnić, że jej dziecko jest niewinne. Poznajemy najbliższe jego otoczenie, rys psychologiczny i socjologiczny, jego walkę o przetrwanie za więziennymi kratami.
W trzeciej i czwartej części autorka skupia się na śledztwie, dokładnie punktuje wszystkie zaniechania, zamiany dowodów i ich wiarygodność. Rozmawia o śledztwie i najnowszych metodach, które przeważyły szalę na korzyść Komendy. Pokazuje, jak śledczy dotarli do prawdziwych sprawców. Podważa różnorakie hipotezy tworzone nie tylko przez ogół, ale i samych dziennikarzy. 

Warto sięgnąć po tę książkę, to naprawdę bardzo dobry reportaż, który oddaje nie tylko skalę tej niewyobrażalnej tragedii, i to jak wiele ludzi zostało złamanych i zniszczonych, ale przede wszystkim, by uświadomić sobie, jak w naszym kraju działały służby pod koniec lat dziewięćdziesiątych.
Książka pomimo olbrzymiego ładunku emocjonalnego, który w sobie niesie, czyta się bardzo płynnie, choć wywołuje momentami skrajne emocje i zmusza do zastanowienia się nad sprawiedliwością tego świata.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To świetnie napisany reportaż choć przerażający, boleśnie prawdziwy, a zarazem przystępny i pozostawiający miejsce na refleksję i zadumę.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Agora.