piątek, 19 listopada 2021

(93/21). UŚPIONE NIEBO

 
    Autor: Gabriela Kotas

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 14. 10. 2021

  
 *Google

    Gabriela Kotas- Pasję pisania zaczęła realizować wiele lat temu, prowadzeniem bloga. Obecnie w swoim pisarskim dorobku posiada książki dla dzieci, dorosłych oraz tomiki wierszy.
Jej "List do Mamy" doczekał się dziesiątek tysięcy odsłon w internecie. Twórczość autorki jest coraz bardziej ceniona, w kraju i za granicą. Zarówno w poezji, jaki jak i prozie dostarcza czytelnikom optymizmu i radości życia.
W "Uśpionym niebie" postanowiła odważnie zmierzyć się z trudnym tematem zakazanej miłości oraz konsekwencji związku, jaki nigdy nie powinien się zdarzyć.
(Źródło: Okładka książki).

    Bohaterka książki, po zniszczonych przez niedoszłych teściów marzeniach o małżeństwie i dziecku, spragniona ciepła, znalazła powiernika. Duchownego z pobliskiej parafii…
Niestety, z poczuciem pustki i przegranego życia, po piętnastu latach związku z księdzem, Anna zostaje sama. Człowiek, którego kochała, trwał z nią do chwili, gdy kariera naukowa stanęła otworem.
Czy będzie potrafiła swoje życie zacząć od początku i odbudować poczucie własnej wartości? Czy jej psychika to uniesie?
Takich historii są tysiące. Jak zakończy się jedna z nich?
(Opis wydawcy).

    Każdy z nas pragnie kochać i być kochanym. Czasami zdarza się jednak, że swoje uczucia lokujemy w nieodpowiednich ludziach, a zaślepienie miłością i potrzeba bycia ważnym dla drugiej osoby, nie pozwala nam racjonalnie ocenić swojego położenia i sytuacji, w której się znaleźliśmy. 
To właśnie przydarzyło się Annie, naszej głównej bohaterce. Wiele lat zajęło jej zrozumienie, że związek, który zabrał jej najlepsze lata życia, nie jest w stanie przetrwać. Nie zauważyła tego, że przez piętnaście lat, zatraciła siebie, była traktowana jak odskocznia od obowiązku, a mężczyzna, którego kochała i była na każde jego zawołanie, nigdy nie traktował jej poważnie, nie kochał, nigdy nie planował związać się z nią na stałe- gdy tylko pojawiła się okazja, stwierdził "że tak będzie lepiej" i zawinął się robić karierę w innym kraju. Na szczęście, przy Annie stała zawsze Grażyna, dzięki której Anna postanowiła zawalczyć o siebie i spróbować poskładać swoje życie na nowo...
Nie będę już więcej "spojlerować" fabułą, co się dalej wydarzyło i jak cała historia się zakończy, dowiecie się z książki, a ja daję Wam słowo, że naprawdę warto, bo biorąc do ręki "Uśpione niebo" nie spodziewałam się, że ta historia jest w stanie wywołać tyle skrajnych emocji.

Pomysł na fabułę odważny i bardzo ciekawy, mało jest powieści dotykających tak ważnego tematu, jakim jest celibat i skrywane związki wśród kleru...
Autorka stworzyła również piękną prawdziwą przyjaźń, która wesprze, ale również potrząśnie człowiekiem kiedy zajdzie taka potrzeba. 
Uwielbiam Grażynę i gdybym mogła, z wielką przyjemnością bym się z nią zaprzyjaźniła. Postać cioci Marii, zdecydowanie skradła moje serce, pokochałam ją od samego początku i kibicowałam całym sercem. 
W moim odczuciu Maria i cała jej historia jest jednym z ciekawszych wątków. Poznając całą powieść, zrozumiecie, co miałam na myśli.  
Moją ciekawość bardzo rozbudził wątek Macieja. Wprawdzie droga do spotkania głównej bohaterki i Maćka okazała się kręta i długa, ale tylko potwierdziła to, o czym zawsze mówię... jeśli ktoś lub coś jest nam przeznaczone, prędzej czy później stanie na naszej drodze...
Wszyscy bohaterowie są niejednoznaczni, i niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety. Łatwo można się z nimi utożsamić, poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- chociaż wydaje się, że nie zawsze jest ono słuszne.

Książkę czyta się niezwykle szybko, styl autorki, przystępny język i objętość tylko temu sprzyjają. 
Akcja powieści choć wielowątkowa, toczy się miarowo i spokojnie. Momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, za chwilę wywołuje złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca.
Barwne i plastyczne opisy sprawiają, że łatwo można wyobrazić sobie miejsca, i wydarzenia, które mają miejsce w powieści. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Wbrew pozorom jest to piękna historia o prawdziwej miłości i sile przyjaźni.

POLECAM...

"Andrzej, gdzie ty teraz jesteś? Dlaczego, dlaczego muszę teraz ciągle uciekać i robić wszystko, by nie bolało? Dlaczego, jakim prawem mnie na to skazałeś? To takie niesprawiedliwe, nawet jeśli twój wyjazd też był ucieczką to w imię czego? Ja nie chcę nieba bez ciebie, jeśli o to ci chodziło. Nie chcę nieba bez miłości. Kto dał ci prawo decydowania za mnie? Kto pozwolił na to, byś zabrał mi połowę mojego życia i całą miłość, na jaką w tym życiu nie było mnie stać? Czasem myślę, że bez ciebie zwariuję, Andrzej. Czasem chciałabym poddać się temu szaleństwu i niczego już nie czuć, nie pamiętać, wegetować, ale to grzech tak myśleć. A ty przecież najlepiej wiesz, co jest grzechem, a co nie. Zwariowałabym dla ciebie, bo cóż więcej ci mogę dać, skoro nic już ode mnie nie chcesz?"
                                      -Gabriela Kotas "Uśpione niebo" str.157 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Studiu Wydawniczemu Million. 

wtorek, 16 listopada 2021

(92/21) DIETA W CHOROBIE HASHIMOTO (Wydanie III)

 
    Autor: Agata Lewandowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

    Gatunek: Poradnik

    Liczba stron: 184

    Data premiery: 15. 09. 2021

 *Google

    Agata Lewandowska- dietetyk, absolwentka WUM, SGGW oraz podyplomowych studiów z psychodietetyki na Uniwersytecie SWPS. Interesuje się sportem i wpływem codziennej diety na zdrowie. Autorka wielu książek o żywieniu (m.in. "Hashimoto. Dieta i styl życia w chorobie", "Schudnij bez diety", "Niski indeks glikemiczny", "Zdrowe jelita"). Prowadzi stronę internetową oraz blog pod adresem www.lewandowskaagata.pl.
(Źródło: Okładka książki)

     Choroba Hashimoto to schorzenie, którego leczenie trzeba traktować bardzo indywidualnie. Dużą rolę w terapii odgrywa dbanie o zdrowy styl życia, czyli dobrze dobrana dieta, odpowiednia aktywność fizyczna, unikanie palenia czynnego i biernego, a  także redukcja stresu. Dieta każdego pacjenta powinna być dopasowana do przebiegu schorzenia i ewentualnych towarzyszących mu zaburzeń.
W książce przedstawiono przepisy na dania główne, zupy, przekąski, sałatki, pieczywa i desery. Każdy z nich opatrzono specjalną ikonką informującą o tym, czy danie jest:
• bez glutenu
• bez pszenicy
• bez mleka
• bez laktozy
• z dużą zawartością szkodliwych dla tarczycy goitrogenów
W poradniku podano najważniejsze zalecenia w chorobie Hashimoto, omówiono towarzyszące jej schorzenia i scharakteryzowano składniki pokarmowe, które mają największy wpływ na tarczycę. Dzięki temu dbanie o zdrowie staje się łatwiejsze.
(Opis wydawcy)

    Kilka dni temu na blogu wspominałam o "Hashimoto. Poradnik pacjenta" dziś przychodzę do Was z  kolejną pozycją, która w moim odczuciu może być świetnym uzupełnieniem tamtego poradnika.
W tym przypadku również dostajemy skondensowaną wiedzę na temat głównej choroby (Hashimoto), autorka również wspomina o przypadłościach, które często jej towarzyszą, jednak ten poradnik nakierowany jest na dietę i ogólnie składniki odżywcze, na które nasz organizm ma największe zapotrzebowanie przy chorobie, oraz te, które mogą nam szczególnie zaszkodzić lub wpłynąć źle na wchłanianie przyjmowanych leków.

Książka podzielona jest na dziewięć głównych rozdziałów, gdzie każdy zawiera w sobie kilka podrozdziałów. 
Ja skoncentrowałam się na głównej osi tego poradnika, czyli diecie.
Autorka prezentuje około stu trzynastu przepisów z każdej grupy tj. zupy, dania główne, sałatki, przekąski pieczywo i desery. Każdy z przepisów oznaczony jest odpowiednią ikoną, która sugeruje, że w danym daniu nie znajdziemy np. laktozy czy glutenu.

Zamieszczone przepisy są przejrzyste i zrozumiałe, przeważnie nie wymagają dużego nakładu pracy i czasu. Niektóre z nich opatrzone są zdjęciem, jednak bardzo żałuję, że nie wszystkie. 
Dania wychodzą naprawdę smaczne i lekkie, kilkanaście przepisów mam już przetestowane i jestem pewna, że wejdą one na stałe do mojego jadłospisu. 
Jedyny minus, jaki zauważyłam, to nie ma rozróżnienia np. przy śmietanie- nie wiadomo czy ma to być słodka, czy kwaśna- trzeba się trochę nagłówkować i poruszyć wyobraźnię, by wizualizować sobie, jak to danie może smakować z jedną lub drugą.

Słowem podsumowania, bardzo dobra pozycja dla każdego, kto gotuje od dawna i tego, który dopiero zaczyna. Ciekawa i inspirująca- dająca doskonałą bazę do własnych kulinarnych eksperymentów.

    Czy polecam?
Polecam. Każdy znajdzie tu dla siebie wiele inspiracji, wskazówek i rad jak zacząć walkę z chorobą.

POLECAM...

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu RM.


poniedziałek, 15 listopada 2021

KILKA PYTAŃ DO... ANNA M. BRENGOS

 

    Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z panią Anną M. Brengos. Najnowsza powieść "Noc prawdy"  świętowała swą premierę 27.10. 2021.
W dorobku pani Anny znajdują się następujące powieści: "Scenariusz życia" (2014), "Sami sobie nigdy" (2018), "Prażeńka" (2018), "Nigdy nie będziesz mną" (2019), "Matką już byłam" (2020), "Dzień prawdy" (2021), "Noc prawdy" (2021)
Mam niesamowity zaszczyt zostać patronem medialnym najnowszej powieści. 
Zapraszam...

    Anna M. Brengos - magister wychowania fizycznego z dyplomem menedżerskim i patentem sternika jachtowego.
41 lat pracowała w oświacie z dziećmi i młodzieżą, a także w fundacjach działających na ich rzecz. Obecnie pisze, czyta, piecze torty i żegluje. Na co dzień w Warszawie, gdy rusza kra, przenosi się na pokładzie jachtu "Gratka" na Szlak Wielkich Jezior.
(Źródło: Okładka książki).

* Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Ci z Państwa, którzy czytają ostatnią stronę okładek już wiedzą, że przez długie lata
pracowałam z dziećmi i młodzieżą jako nauczyciel i wychowawca a później na rzecz dzieci w
fundacjach. Teraz jestem szczęśliwą emerytką i jest to najfajniejszy okres w życiu. Wstaję,
kiedy chcę, kładę się, kiedy chcę i robię, co chcę, kiedy chcę i z kim chcę. Przy czym, jak
większość emerytów, na nic nie mam czasu. I tylko jedno mi w tym dobrostanie przeszkadza- ograniczenia wynikające z tego, o czym już nawet mówić się nie chce.

* Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Jestem rozdarta. Bowiem albo się pisze, albo się czyta. Nie można pogodzić tych dwóch
czynności w jednym czasie. Mam w planach kilka pozycji z "klasyki gatunku" (nie mylić z
klasyką jako taką), ale ostatnio w ramach obowiązków towarzyskich skupiłam się głównie na
tych pozycjach, które piszą moje koleżanki. Trochę to niezręczne, kiedy się spotykamy na
tagach czy festiwalach i pada sakramentalne: "czytałaś?" a ja miałabym odpowiedzieć "jeszcze
nie". Biorąc pod uwagę, że znam wiele osób piszących i one ciągle coś wydają, więc lektury mi
nie zabraknie przez długie lata.
Co do drugiej części pytania, odniosę się do dawniejszych moich wzorców. Niezmiennie podaję
tu trzy nazwiska: Stanisława Fleszarowa-Muskat i Krystyna Nepomucka jako prekursorki
polskiej literatury kobiecej (pomijam tu Rodziewiczównę, chociaż jako nastolatka pożarłam jej
wszystko, ale nie jest dla mnie wzorem) i Kornel Makuszyński jako mistrz operowania dobrem.
Na nim dorastałam i chciałabym jak Mistrz potrafić na jednej stronie rozrzewnić do łez i
rozśmieszyć do parskania nimi po kartkach.

* Kiedy pani zaczęła pisać i skąd pani czerpie inspiracje do książek?

Od zawsze coś sobie dłubałam "do szuflady". Mam trzy powieści, których świat nie zobaczy, bo
są tak naiwne, że aż nieporadne. I dość późno zdecydowałam, że jednak trzeba te "sztuki dzieła" komuś pokazać. Miałam 52 lata, kiedy nawiązałam pierwsze kontakty wydawnicze.
A inspiracji nie potrafię wskazać jednoznacznie. Jak to mawia moja Pani Redaktor, piszę "z głowy, czyli z niczego". 
Do napisania "Matką już byłam" skłonił mnie artykuł, który przeczytałam.
"Dzień..." i "Noc prawdy" powstały poniekąd na zamówienie: "Weź, napisz coś lżejszego, bo ty ciągle o tych patologiach", no to napisałam. 
Przyznam szczerze, że sama musiałam odpocząć od trudnych tematów. Przy powieści, która właśnie powstaje, zadecydowała przekora. Nie po raz pierwszy, bo była motorem napędowym również dla mojej debiutanckiej powieści "Scenariusz z życia" (na marginesie, spodziewajcie się Państwo wznowienia).

* Od premiery najnowszej Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani
w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do
tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Emocje związane z premierą miotały maną dość silne, ale nie z powodu "radosnego oczekiwania" albo obaw przed jej przyjęciem. Byłam rozczarowana, smutna i zła, że nie mogę świętować premiery wspólnie z Przyjaciółmi i Czytelnikami. Zwykle, kiedy wychodzi moja nowa książka, organizuję jakieś miłe spotkanie, na które przybywa kilkadziesiąt osób, opowiadam o nowości, podpisuję książki, gadamy, śmiejemy się, coś zjemy, coś wypijemy, porobimy focie.
A tu...
Żal.
Jeśli chodzi o historię opisaną w powieści, to jest z tym tak jak z wychowankami – zrobiłam, co
mogłam, a teraz żyją własnym życiem.

* Czy mając koncepcję na książkę, zmienia Pani w trakcie pisania losy bohaterów bądź zakończenie książki, mimo że na początku miała Pani inny zamysł?

Zwykle jest tak, że wiem, o czym powieść będzie i znam jej zakończenie. W trakcie pisania
muszę tylko wypełnić czymś środek. Dotychczas tylko w jednym przypadku zakończenie samo mi się przyspieszyło i przybrało nieco inną formę niż założona na wstępie. Było tak przy okazji
"Nigdy nie będziesz mną". Początkowo Karolina w wieku około 13 lat miała.... No nie zdradzę, co miała zrobić ;)
Ale często zdarza mi się, że bohaterowie robią, co chcą. Raptem do powieści wchodzi nowy, nieplanowany gość albo główna postać dokonuje jakiejś wolty. Lubię, kiedy tak mnie zaskakują.

* Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i
odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z
przeszłości?

Pod względem adaptacji "tego co w życiu" na karty powieści wszelkie rekordy pobiła "historyczna" część "Prażeńki". Jest to powieść oparta o opowiadania mojej Mamy i Babci o tamtych czasach, tamtych miejscach i tamtych ludziach. 
Żeby oddzielić fikcję od prawdy, musielibyśmy usiąść ramię w ramię i strona po stronie sczytywać każde zdanie: to prawdziwe, to zmyślone. W pozostałych powieściach już tak wiele z życia nie podkradłam do opisywanych historii.
Jak to często zaznaczałam we wcześniejszych wypowiedziach, w moich powieściach to się wydarzyło naprawdę, co jest najmniej prawdopodobne. Marcie ze "Scenariusza z życia" użyczyłam mojego skoku ze spadochronem i łamania strzały, tylko ja w przeciwieństwie do niej swoją łamałam gardłem (nie próbujcie sami!). "Ona" z "Sami sobie nigdy" przeszła mój zabieg na serduchu. To właśnie tak wygląda- lekarz grzebie ci w sercu, a ty, człowieku, możesz wrzeszczeć z bólu albo dowcipkować. Tyle, jeśli chodzi o wykorzystanie w książce tego, co w życiu. No, może jeszcze kilka drobiazgów...
A w odwrotną stronę, to w "Samych sobie..." opisałam rowerek dziecka. Szłyśmy w Ząbkowicach Śląskich na spotkanie z Czytelnikami i przed sklepem zobaczyłam właśnie taki jak w powieści. Aż się zatrzymałam, żeby ochłonąć z zaskoczenia.

* Czy w Pani życiu pojawiły się momenty takiego wyczerpania, że miała Pani ochotę rzucić to
wszystko?

Rzucałam wszystko, choć niekoniecznie z wyczerpania.
W wieku 51 lat odeszłam z pracy donikąd, nie mając żadnych widoków na zatrudnienie gdziekolwiek. Wszyscy znajomi uznali, że zwariowałam i powinnam się zastanowić.
Zastanowiłam się. Prawdopodobnie już bym nie żyła, gdybym została w tamtym miejscu. Zawsze byłoby coś ważniejszego niż zdrowie. Miałam całą walizkę dyplomów i świadectw, więc propozycję zatrudnienia dostałam w każdym miejscu, do którego się skierowałam.
A teraz o wyczerpaniu. Zarówno sport jak i codzienne życiowe przeszkody nauczyły mnie, że są sytuacje, w których trzeba zacisnąć zęby i robić swoje wylewając krew, pot i łzy. Czasem nie ma
innego wyjścia, tylko ciągnąć wózek, żeby on nas nie pociągnął.
Ale w innych sytuacjach wyznaję zasadę "Love it, change it, or leave it". Jeśli czegoś nie mogę pokochać ani zmienić, poważnie rozważam porzucenie.

* Przeczytałam ostatnio takie słowa "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie
gatunkiem". 
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, co komu ma się podobać, jest
według Pani krzywdzące dla pisarza? 
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "no może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Jeśli mężczyzna nie robi/czyta czegoś, bo jest niemęskie, to znaczy, że ma problemy z
poczuciem własnej męskości. Ktoś, kto wie, że jest męski, nigdy nie będzie się z tego powodu wystrzegał babskich kolorów, babskiej literatury, czy babskich czynności. To oczywiście nie oznacza, że prawdziwi mężczyźni będą chodzić w szpilkach (są niewygodne), ale spokojnie sięgną po romans, szydełko, czy zmywanie garów.
Jeśli chodzi o szufladkowanie, to myślę, że Czytelnikowi łatwiej jest dokonać wyboru lektury, jeśli wie, czego się spodziewać między okładkami. Czyli zakwalifikowanie powieści to tego czy innego gatunku głównie temu powinno służyć. I oddzielmy tu książkę od autora. Oczywiście są tacy, którzy dobrze czują się w jednym i zawsze tym samym klimacie. Trudno wówczas unikać jednoznacznego określenia: to "kryminalista", to "fantastyk", a to "romasowiec". Ale to nie oznacza, że jeden gatunek, jest lepszy od innego. "O gustach się nie dyskutuje" i nie widzę powodu, dlaczego mielibyśmy stygmatyzować kogoś, kto czyta "romansidła". 
Jeśli ktoś twierdzi, że piszę literaturę "dla kucharek" niczym mi nie ubliża. Kucharki też czytają, często więcej niż pozostałe grupy zawodowe i im też się coś specjalnego od pisarzy należy. 
Natomiast, jeśli istnieje jakikolwiek powód, dla którego ktoś zakłada, że nie przeczyta mojej książki, to nie pozostaje mi nic innego, jak to uszanować. Uważam, że moje książki są dla wszystkich, ale to
nie oznacza, że wszyscy muszą je przeczytać.

* Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować
swoją książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

"Dzień prawdy" i "Noc prawdy" są powieściami typowo dla rozrywki. Jeśli szukasz czegoś "na leżak/fotel" czy "pod kocyk", to właśnie te dwie książki. Przy nich odpoczywa się od trosk, "przewietrzają głowę" i pozwalają zapomnieć o kłopotach codzienności. To pozycje na urlop i na weekend. Jeden- dwa wieczory i ze świeżym spojrzeniem na świat oderwiesz się od lektury.
"Dzień prawdy" został uznany za Najlepszą Książkę na Lato w swojej kategorii w plebiscycie
portalu Granice.pl głosami Czytelników. Można się pośmiać, zaznać życzliwości i solidarności, jaką darzą się bohaterowie.

*Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub
ciekawostką związaną z powstaniem książki ?

Pytano mnie, skąd tak dobrze znam wieś. To wcale nie jest śmieszne, ale pisałam o wsi, chociaż jestem w każdym calu miastowa. Nie znam wsi. Każdy szczegół dotyczący upraw, czy hodowli, musiałam sprawdzić i potwierdzić. To samo dotyczyło fotowoltaiki, naprawy pralek, broni, polowań i poszukiwań "skarbów". 
Wykonałam sporo telefonów zaczynających się od słów: "Dzień dobry, nazywam się Anna M. Brengos i dzwonię do pana w nietypowej sprawie. Jestem pisarką i właśnie moi bohaterowie... W panu/pani jedyna nadzieja". 
I okazuje się, że ludzie są bardzo życzliwi. "Gdyby pani miała jeszcze jakieś pytania, to proszę dzwonić. Jakby mnie nie było, to koledzy pomogą". 
Spotkałam się z morzem życzliwości. Chyba mam szczęście do ludzi.

Dziękuję za naszą rozmowę, ciekawe pytania i możliwość za Pani pośrednictwem trafienia do
Czytelników. Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do czytania moich książek.

                                                               KONIEC.

Serdecznie dziękuję Pani Anno za poświęcony czas i opowiedzenie o swej najnowszej powieści. 
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę powieść, i odnalezienia w sobie swojej najpiękniejszej prawdy. Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.


  

piątek, 12 listopada 2021

(91/21). HASHIMOTO. PORADNIK PACJENTA (Wydanie II)

 
    Autor: Katarzyna Ślubowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

    Gatunek: Poradnik

    Liczba stron: 136

    Data premiery: 08. 09.2021

 
 *Google

    Katarzyna Ślubowska ukończyła Akademię Medyczną  w Warszawie. W 2004 roku rozpoczęła pracę w Klinice Medycyny Transplantacyjnej i Nefrologii Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie. W toku ścieżki zawodowej i naukowej uzyskała dwie specjalizacje (z interny i nefrologii) oraz tytuł doktora nauk medycznych. Od 2017 roku głównym miejscem jej pracy jest poradnia rodzinna. Jest cierpliwym, wsłuchującym się w pacjentów lekarzem.
(Źródło: Okładka książki)

    WARTO ZROZUMIEĆ CHOROBĘ, ABY ŚWIADOMIE I SKUTECZNIE SIĘ LECZYĆJestem lekarzem z wieloletnim doświadczeniem. Gdy zaczynałam pracę w poradni rodzinnej, nie spodziewałam się, że tak często będę przyjmować pacjentów z chorobą Hashimoto. Wiele informacji na temat tego schorzenia można znaleźć w Internecie. Niestety bywają one nieprawdziwe, wprowadzają pacjentów w błąd lub są niezrozumiałe. Z kolei podczas wizyty u lekarza zwykle brakuje czasu na rozwianie wszelkich wątpliwości zgłaszanych przez chorych.
Właśnie z myślą o nich powstała ta książka.
W poradniku w prosty i rzetelny sposób przedstawiłam najważniejsze informacje na temat choroby Hashimoto. Dowiesz się z niego między innymi:
• jak przebiega choroba Hashimoto i jakie może mieć powikłania,
• jak leczyć chorobę Hashimoto i czy można się od niej całkowicie uwolnić,
• jaką dietę stosować,
• jak pokonać trudności związane z chorobą, gdy planuje się ciążę.
(Opis wydawcy)

    Jak rozpoznać i leczyć Hashimoto?
Choroby autoimmunologiczne to bardzo aktualny temat – stają się coraz bardziej widoczne w społeczeństwie. Dzięki rozwojowi medycyny wiemy już, że "złe samopoczucie" to nie zawsze objaw przemęczenia czy złego trybu życia, ale źródło tych problemów jest bardziej złożone i nie jest to zwykłe lenistwo czy zaniedbanie chorego. Coraz częściej przyczyna leży po stronie nieprawidłowo działającego układu odpornościowego.  
Z każdym rokiem w naszym kraju przybywa osób cierpiących na schorzenia autoimmunologiczne, w tym chorobę Hashimoto. Chorzy zazwyczaj skarżą się na obniżony komfort życia, problemy skórne, wypadanie włosów, przybieranie na wadze i problemy z płodnością. Czujesz się opuchnięta lub dopada cię huśtawka nastrojów? To może być choroba Hashimoto. Niezwykle podstępna i wyniszczająca organizm choroba. 
Sama choruję na niedoczynność tarczycy, która jest następstwem przewlekłego zapalenia tego narządu. 

Przedstawiony poradnik pomimo niewielkiej objętości zawiera skondensowaną i bardzo przystępnie podaną wiedzę nie tylko na temat samej choroby, ale i leczenia, odpowiedniej diety czy suplementacji. Autorka zwraca również uwagę na zagadnienia, które warto poruszyć ze swoim lekarzem, podpowiada jakie badania powinny zostać wykonane "na start" i jak czytać wyniki.
Książka podzielona jest na osiem przejrzystych rozdziałów, z których dowiemy się wszystkiego, co ważne- od tego czym w ogóle jest tarczyca i jakie jest zadanie, jak się diagnozuje i leczy choroby tego narządu, jakie wprowadzić zmiany w żywieniu gdy już wiemy o chorobie, co zrobić i jakie wykonać badania gdy pragniemy zostać rodzicami, oraz wiele cennych rad i wskazówek, które ułatwią codzienne funkcjonowanie. 
Dodatkowym plusem jest dodatek, w którym znajdziemy słowniczek trudniejszych zagadnień, skrótów i sformułowań, ale także polecane strony internetowe (nie celebrytów, którzy narzucają wszystkim swoje zdanie, ani pseudomedycznego bełkotu).
Sporo grafik pozwoli zrozumieć budowę tarczycy, jej działanie i wpływ na inne organy, a także zrozumieć normy i zależność od siebie poszczególnych hormonów.

Pamiętajcie jeśli widzicie, że wasze samopoczucie ulega pogorszeniu, skonsultujcie się z lekarzem. Nie szukajcie pomocy w internecie! 

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać ten poradnik. Pozwolił mi on spojrzeć na swoją chorobę z innego punktu i zwrócić uwagę na szczegóły, które mogą uciec z pamięci i nie są omawiane na kolejnej wizycie kontrolnej.
 
    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka nie tylko dla tych, którzy już wiedzą o swojej chorobie, ale także dla tych a może nawet przede wszystkim dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę z Hashimoto i nie tylko.

POLECAM...

"Ze względu na to, że liczba pacjentów z chorobą Hashimoto stale rośnie, blogerzy naturopaci, homeopaci, cudownie "ozdrowieni" doradzają na swoich stronach internetowych, jak pokonać to schorzenie. Oto niektóre z ich przedziwnych rad: "uszczelnić przeciekające jelito", "odstawić gluten, bo oblepia jelito", "uzasadowić się sodą","smarować skórę nad tarczycą jodem", "używać w leczeniu kanabinoidów", "leczyć Hashimoto ozonem", "wykonywać testy jodu na dłoni"i inne. Absolutnie nie mają one żadnego umocowania naukowego! Są po prostu stekiem bzdur."
               - Katarzyna Ślubowska "Hashimoto. Poradnik pacjenta" str. 124

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu RM.

środa, 10 listopada 2021

(90/21) OBLICZA KSIĘŻYCA 18+ (Wydanie III)

** RECENZJA PATRONACKA **

"Nie można myśleć o dobrobycie świata, chyba że stan kobiet ulegnie poprawie. Niemożliwe jest, aby ptak latał tylko na jednym skrzydle."
                                                             - Swami Vivekanada*

    Autor: Nina Nirali

    Wydawnictwo: Redstone

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat

    Liczba stron: 202

    Data premiery: 18. 10. 2021 (wydanie III)

  
 *Google

    Nina Nirali- Mistrzyni culture crossingu. Autorka popularnych książek z gatunku literatury obyczajowej i kobiecej. Twórczyni serii opowieści zatytuowanej "IndianaEuroStory", gdzie ścierają się dwie kultury, hinduska i europejska. Jej najbardziej znane powieści to: "Kiedy znów się spotkamy", "Maharani", "Powiedz, że mnie kochasz" oraz "Królowa pszczół".
(Źródło: Okładka książki).

    Ranya niespodziewanie otrzymuje szansę od losu, by uciec z pełnego przemocy małżeństwa. Rozpoczyna nowe życie, przyjmując inną tożsamość. Na pierwszy rzut oka wszystko zaczyna się układać, jak należy.
Kobieta spotyka prawdziwą miłość, a kariera stoi przed nią otworem.
Jednak bolesna przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Ranya staje przed trudnym wyborem pomiędzy uczuciem a zemstą. Co wybierze?
(Opis wydawcy).

    Nina Nirali należy do grona moich ulubionych autorek, po których książki sięgam bez zastanowienia. 
Znając styl pisarki Niny Nirali, już od pierwszych stron wiedziałam, że ta powieść nie będzie zwykłym romansem, wiedziałam, że moje uczucia zostaną wdeptane w ziemię i że przedstawiona historia doprowadzi mnie niejednokrotnie do potoku łez. Bo tak właśnie pisze Nina Nirali.
Tym bardziej jestem dumna z faktu, że wznowienie wydania mogłam objąć swoim patronatem medialnym. 
Tym razem, ponownie spojrzymy na Indie pełne przemocy, skorumpowane, przepełnione przemocą, poznamy kolejne archaiczne obyczaje (Karva Chauth- święto mężatki**) i znów przekonamy się, jak traktowana jest kobieta, która w Indiach nie znaczy prawie nic. 
Ci, którzy tutaj do mnie zaglądają wiedzą, że jestem olbrzymią fanką Indii i kultury hinduskiej, ale przenigdy nie pogodzę się z kulturą aranżowanych małżeństw, przemocą wobec słabszych, poniżeniem i gwałtem.
Dlatego też ta powieść wywołała we mnie ogromne emocje, i jestem pewna, że długo o niej nie zapomnę. Bohaterka wygrała nowe życie, ale ile jest takich kobiet, które to życie straci z rąk swych najbliższych, tych, którzy powinni ją szanować i chronić?

Autorka opisuje rzeczywistość językiem bardzo przystępnym, łatwo wyobrazić sobie toczącą się akcję, poczuć całą gamę uczuć, zadumać się nad istotą przemijania, zrozumieć i poczuć emocje na własnej skórze.
Dokładne i niezwykle barwne opisy kultury, zwyczajów, ludzkich zachowań udowadniają, że pani Nina wie, o czym pisze. Z kart powieści czuć bijącą z jej serca miłość do tego pięknego i niezwykle kontrastowego kraju.

"Oblicza księżyca" to zdecydowanie nie jest książka dla każdego. Jest ona trudna, brutalna i bolesna. Nie każdy czytelnik zniesie tyle bólu i upokorzenia wypływającego z kart tej historii. 
Jednocześnie jest to opowieść, która niesie w sobie również nadzieję i wiarę w to, że spotykając odpowiednich ludzi na swej drodze, można odmienić swój los.

Akcja dzieje się bardzo szybko, na dwustu stronach zostało opisanych kilka lat. Fabuła niesamowicie zaskakuje, a nagłe zwroty akcji czasami poważnie szokują. 
Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszych szczegółach, niesamowicie "ludzcy" wywołują w czytelniku całą gamę odczuć od nienawiści po szczerą sympatię. Książkę pomimo tego, że porusza niezwykle trudne tematy, czyta się naprawdę szybko.

    Czy polecam?
Polecam z całego serca. Przepiękna, przejmująca opowieść o miłości, przemijaniu i wierze w przeznaczenie. To jedna z tych książek, do których na pewno wrócę i zdecydowanie wchodzi do mojej TOP 10 tego roku.

POLECAM...

"- To nic nie znaczy. Małżeństwa ustalane są w niebie i nic ich nie jest w stanie zniszczyć. Żona należy do swojego męża, ma go kochać i słuchać niczym Boga, i znosić wszystko z miłością i pokorą. Idź do niego i oddaj należne mu hołd i błogosławieństwo. Dam ci jeszcze dobrą radę: urodź mu syna, a wtedy zwiększysz swoją wartość w jego oczach."
                                        - Nina Nirali "Oblicza księżyca" str. 55

Za możliwość objęcia patronatem medialnym i przeczytania tej powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu Redstone.
 

* Swami Vivekanada- (1863- 1902) hinduistyczny swami i mistrz duchowy, uczeń Ramakryszny z Kalkuty, propagator hinduistycznej filozofii na Zachodzie.
(Źródło: Książka)

**Karva Chauth- Karwa Chauth obchodzone jest przez kobiety zamężne w północnych Indiach, dziewięć dni przed Diwali, cztery dni po pierwszej pełni następującej po równonocy jesiennej, w miesiącu karttika (październik/listopad). W tym dniu kobiety poszczą, modląc się o długie życie, dobrobyt i pomyślność swoich mężów oraz szczęśliwe pożycie małżeńskie. Kobiety niezamężne, które niebawem zamierzają wyjść za mąż, również mogą pościć w intencji przyszłych mężów.
Post rozpoczynają na długo przed wschodem słońca, około godziny 4 rano, rezygnując zarówno z jedzenia, jak i picia, nawet wody. Przed wschodem słońca mogą zjeść tyle, ile tylko zdołają.
Mimo iż post jest jednym z najtrudniejszych, Karwa Chauth jest świętem wyczekiwanym przez cały rok, szczególnie przez młode mężatki, obchodzące święto po raz pierwszy, ubierające się w tym dniu w ślubny strój. Wszystkie poszczące kobiety zakładają stroje odświętne oraz rzeczy, które symbolizują i odzwierciedlają ich stan cywilny - biżuterię, bransoletki, robią mehendi, bindi. Modły składają do bogini Gauri. Gdy wzejdzie Księżyc, który zwyczajowo powinny zobaczyć przez sito, a następnie przez to samo sito spojrzeć na męża, mogą przyjąć pierwszy tego dnia kęs, najlepiej podany rękami męża. Dopiero wówczas mogą zacząć wspólny posiłek. Za utrzymanie postu kobiety otrzymują od mężów drogi prezent, najczęściej w postaci złotych bransoletek lub złotego naszyjnika.
Karwa Chauth w założeniu odzwierciedla radość, blask, jasność i szczęście w związku małżeńskim, jest symbolem niezachwianej wierności żony wobec męża, a także okazją dla zbliżenia się mężatki do teściów oraz do spotkań rodzinnych.
(Źródło: Wikipedia)

poniedziałek, 8 listopada 2021

(89/21). SZARAK NA STUDNIÓWCE

 
    Autor: Michał Biarda

    Wydawnictwo: Michał Biarda

    Gatunek: Fantasy, Science fiction

    Liczba stron: 394

    Data premiery: 13. 05. 2020

  
 *Google

    Michał Biarda- brak danych.

    Żyje się tylko raz! Chyba że w przeznaczenie ma się wpisaną krwawą zemstę na niezrównoważonym szkolnym prześladowcy.
"Szarak na studniówce" to kontynuacja "Królika w lunaparku", która poruszy Cię rozpaczliwym starciem przykładnego ucznia Patryka z gnębiącym frajerów Stefanem i rozczuli powrotem znanych z pierwszej części Pawła i Kaśki. Dręczony kolejnymi wizjami chłopak i tocząca nierówną walkę z chorobą dziewczyna będą musieli wspólnie zmierzyć się z tytułowym Szarakiem, gdy ten postanowi rozpętać piekło na balu maturalnym.
Drugi tom to jeszcze więcej zagmatwanej, wielowątkowej fabuły, oblanej obyczajowo-fantastycznym sosem. Pozycja obowiązkowa dla fanów powieści innych niż inne.
(Opis wydawcy)

    Michał Biarda powraca w wielkim stylu. 
"Królikiem w lunaparku" byłam zauroczona (link znajdziecie poniżej), ale śmiało mogę napisać, że "Szarakiem" jestem wręcz zachwycona.
Jako że jest to kontynuacja, warto byłoby znać część pierwszą, ale jeśli jej jeszcze nie czytaliście, śmiało możecie zacząć i od "Szaraka" bo autor przypomina poprzednie przygody i dokładnie wyjaśnia kto, jest kim i jakie miał zadanie w poprzedniej części.
Tym razem skupiamy się głównie na relacji Patryka i Stefana, dwójki nastolatków o totalnie różnych charakterach i podejściu do życia. Pojawiają się również "starzy bohaterowie" tacy jak Paweł, Monika, Kaśka czy pan Zbyszek. 
Losy tych osób w pewnym momencie, za pomocą pewnej wizji, zostają połączone i w tym miejscu zaczyna się dosłowna jazda bez trzymanki.
Nie będę "spojlerować" fabułą, ale jestem przekonana, że niejednokrotnie zostaniecie zaskoczeni, zezłoszczeni, poruszeni i rozbawieni do granic możliwości. 
Uzbrójcie się jednak w uwagę, bo każdy rozdział przypisany jest innemu bohaterowi i innej dacie, która niejednokrotnie może spłatać Wam figla.
Początkowo może się Wam wydawać, że fabuła jest pozbawiona sensu i logiki, jednak gdy zamkniecie książkę na ostatniej stronie, wszystkie części układanki wskoczą na swoje miejsce. Sama na wspomnienie swojego zaskoczenia uśmiecham się pod nosem.

Akcja powieści dzieje się szybko. Przeskoki między przeszłością a przyszłością, spojrzeniem na daną sytuację przez kilka różnych osób sprawiają, że książka wciąga od pierwszych stron i niejednokrotnie zaskakuje. Czyta się szybko, ale tak jak napisałam wyżej, wymaga sporej dawki skupienia. 
Bohaterowie są fantastyczni. Moimi zdecydowanymi faworytami są Patryk i Stefan. W moim odczuciu to najlepsze punkty całej obsady, szczególnie Patryk- uwielbiam ich obu.

Obydwie części niosą w sobie przesłanie i ważny morał. W "Króliku" przekonamy się, że zło wyrządzone drugiemu człowiekowi może obrócić się w dobro, które pociągnie za sobą tłumy. 
W "Szaraku" natomiast tego, że zemsta to nic dobrego i czasami lepiej po prostu odpuścić.

    Czy polecam?
 Zdecydowanie tak.
"Szarak na studniówce" tak jak i poprzednik to gatunkowy miks- jestem przekonana, że każdy w tej historii znajdzie tu coś dla siebie. Każdy fan literatury zostanie dopieszczony. 


POLECAM...

"Nawet nie zauważyłem, kiedy minęła przerwa świąteczno-noworoczna. Jednego dnia objadałem się pysznościami na wigilii zorganizowanej przez mamę Moniki, drugiego piłem musujące wino, obejmując się z moją lubą na zakopiańskich Krupówkach w sylwestra, a trzeciego pisałem już pierwsze kolosy na uczelni. 
Zazwyczaj jak się na coś bardzo czeka, czas płynie wolno. Do krwawego maturalnego balu zdecydowanie mi się nie spieszyło i pewnie dlatego wszystko tak szybko mi śmignęło"
                                    - Michał Biarda "Szarak w lunaparku" str.338

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Grupie Marketingowej GAPA.



czwartek, 4 listopada 2021

(88/21). NOC PRAWDY

                                                  ** RECENZJA PATRONACKA**

    Autor: Anna M. Brengos

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Komedia kryminalna

    Liczba stron: 306

    Data premiery: 27. 10. 2021

  
*Google

    Anna M. Brengos - magister wychowania fizycznego z dyplomem menedżerskim i patentem sternika jachtowego.
41 lat pracowała w oświacie z dziećmi i młodzieżą, a także w fundacjach działających na ich rzecz. Obecnie pisze, czyta, piecze torty i żegluje. Na co dzień w Warszawie, gdy rusza kra, przenosi się na pokładzie jachtu "Gratka" na Szlak Wielkich Jezior.
(Źródło: Okładka książki).

    Anna M. Brengos znów nas zaskoczy i… rozśmieszy.
Nad Wioską Małą od wieków ciąży klątwa. Obecnie walczą z nią Babcia z Zuzką.
W deszczową noc pojawia się w ich domu tajemnicza postać. Ma zamieszkać w opuszczonym domu. Wygląda na to, że ktoś dybie na jej życie.
Czy Eulalia ma powiązania z mafią?
Czy mafia coś ukryła w wiosce?
Kto rozwiąże problemy przyjaciół?
(Opis wydawcy).

    Jeśli nie czytaliście jeszcze "Dnia prawdy" to proszę szybciutko nadrobić, bo dosłownie przed chwilą swą premierę świętowała "Noc prawdy". A tej kontynuacji nie można przegapić!

W Wiosce Małej zapanował pozorny spokój. Mafia została rozbita, niebezpieczni bandyci siedzą w więzieniu, wiejska świetlica działa niemal od rana do wieczora, życie toczy się swoim spokojnym rytmem- do momentu, w którym w drzwiach Nowaczek staje nieznajoma kobieta. 
Joanna z Zuzą udzielając jej schronienia, dowiadują się, że to weterynarka, która kupiła dom i lecznicę od Zatopków, którzy mieli mocne powiązania z mafią. 
Nie zdają sobie jeszcze sprawy, jakie niebezpieczeństwo się zbliża, a co najgorsze nadchodzi kolejny Dzień Prawdy... Jak sobie poradzą tym razem, czy uda się w końcu zdjąć klątwę, która wisi nad wsią od stuleci? Czy mafia na pewno odpuściła? Czy tajemnicza Eulalia jest tym, za kogo się podaje?  I jaką rolę w całej sprawie odegra mały Hubercik, tego już Wam nie zdradzę, bo dowiecie się tego, sięgając po "Noc prawdy".

    Im bardziej poznaję warsztat pani Anny, tym bardziej wpisuje się Ona na listę moich ulubionych autorek i autorów, po których książki sięgam niemal w ciemno. 
Książkę czyta się fenomenalnie, wciąga, intryguje, zaskakuje, bawi i momentami niesamowicie wzrusza- w tym miejscu mam na myśli małego chłopca, który swoją postawą najpierw mnie mocno zdenerwował, ale w momencie, w którym poznałam motywy jego działania, niesamowicie mnie poruszył. Na długo zapadnie mi w pamięci jego podejście do sprawy, z którą mieszkańcy nie mogą sobie poradzić od stuleci. 
Urzekła mnie również historia znajomości babci Joasi i Leszka- pokazująca, że na miłość nigdy nie jest za późno, a prawdziwe uczucie może się przytrafić w najmniej spodziewanych i czasami zaskakujących momentach.

Choć z założenia ma to być książka lekka i przyjemna (taka też jest!), ta jak i inne historie pani Anny niesie w sobie ważny przekaz i zmusza czytelnika do refleksji- choć nie raz pokładałam się ze śmiechu, gdzieś tam z tyłu głowy kotłowały się tysiące myśli, pytań i refleksji nad codziennością.
A to jest to, co lubię i doceniam najbardziej- świadomość, że nie jest to książka, którą przeczytam i za kilka dni nie będę pamiętać, o czym czytałam.
Utrzymana w tym samym klimacie co "Dzień prawdy" nie pozwala ani przez moment poczuć się znudzonym. 
Akcja toczy się bardzo szybko i dynamicznie, zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie i przynosi najmniej spodziewane rozwiązania.

Pani Anna poprzez swój spokojny, a zarazem barwny styl, świetnie oddaje klimat małej miejscowości, w której wszyscy się znają i choć czasami się pokłócą, gdy tylko zajdzie potrzeba rzucą wszystkie swoje zajęcia, by pomóc współmieszkańcowi. 
Bohaterowie są niesamowici, dialogi błyskotliwe i zabawne, perypetie poszczególnych osób bawią i poruszają.
Stopniowo budując napięcie, wprowadzając nowe, coraz skrytsze i mroczniejsze postacie autorka sprawiła, że nie mogłam się oderwać od lektury od samego początku aż do zakończenia, które swoją drogą jest niezwykle ciekawe.
W tej części przeczytacie o początkach bytności Nowaczek w Wiosce Małej, polecam jednak zacząć tę przygodę od "Dnia prawdy" (link do recenzji poniżej). Będziecie mieli wtedy w lepszy wgląd w sytuację poszczególnych postaci.

Bardzo się cieszę, a zarazem jestem niesamowicie dumna z tego, że mogłam objąć patronatem medialnym tę powieść. Jest to świetnie napisana historia, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Jest lekko, zabawnie i przyjemnie, a zarazem gdzieś w tyle "czai" się tajemnica, intryga i niebezpieczeństwo.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świetna historia z mocnym morałem.

POLECAM...


"-Przykład? Proszę bardzo- Miron chwilę zastanawiał się nad jakimś twardym dowodem. -Artur mi opowiadał, jak bodaj trzy lata temu umawiał się z jakąś dziewczyną z Miasteczka. Zależało mu, żeby obejrzeć mecz do końca i spóźnił się na spotkanie. Ale przecież nie powie pannie, że mecz ważniejszy od niej, więc zadzwonił, żeby uprzedzić, że będzie później, bo mu niby PKS uciekł. Spotkali się. Jakiś tam spacerek, kawa, te rzeczy, no i późno się zrobiło. Odprowadził pannę pod dom i popędził na przystanek. Zdążył jeszcze zobaczyć światła odjeżdżającego autobusu. Nie muszę dodawać, że to był ostatni."
                                         - Anna M. Brengos "Noc prawdy" str. 240


Za możliwość przeczytania i objęcia patronatem medialnym tej powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.